Reklama

Suszenie i zabezpieczanie

W Łabiszyńskim kościele św. Mikołaja prowadzone są prace ratunkowe, polegające na osuszaniu i zabezpieczaniu murów, odkryto fundamenty, a w wykopie - niespodzianki. Ks. Krzysztof Sobieralski, proboszcz parafii św. Mikołaja w Łabiszynie z zainteresowaniem ogląda oryginalne płytki ceramiczne, które odnaleziono w gruzach fundamentów kościoła. fot. Magdalena Kruszka

Łabiszyn, kościół św. Mikołaja, płytki ceramiczne, posadzka
     Suszenie i zabezpieczanie
     Nie od dziś wiadomo, że kościół św. Mikołaja w Łabiszynie skrywa w sobie wiele tajemnic. Najpierw uporządkowano krypty kościelne, potem podjęto działania zmierzające do zlikwidowania zawilgocenia ścian. Każde następne prace odsłaniają kolejne tajemnice kościoła i klasztoru. W ostatnich dniach odnaleziono oryginalne płytki ceramiczne, z jakich składała się przed laty posadzka.

     W tej chwili trwa kontynuacja prac związanych z murami wewnętrznego wirydarza przy klasztorze przy kościele św. Mikołaja w Łabiszynie. W zeszłym roku zdjęto potężną warstwę ziemi, która częściowo zakrywała mury. Miejscami ściągnięta została ziemia o grubości nawet 1 metra tak, żeby całkowicie odkryć mury aż do fundamentów, i uzyskać pierwotny poziom.
     - Po zimie okazało się, że zewnętrzna warstwa murów zaczęła się obsypywać i kruszyć, co jest naturalnym procesem - wyjaśnia ks. proboszcz Krzysztof Sobieralski. Specjaliści dodają, że najpierw mury nagromadziły wilgoć, a przy wysychaniu stały się bardziej podatne na uszkodzenia. Trzeba było temu szybko zaradzić, dlatego od kilku dni trwają intensywne prace polegające na zabezpieczeniu murów i sprawdzeniu oraz uzupełnieniu fundamentów. Zajmuje się tym firma Instal-Pak z Pakości, która ma już doświadczenie w remontowaniu obiektów sakralnych, gdyż wcześniej remontowała kapliczki. Wszystko to pod nadzorem konserwatorów zabytków.

Na froncie robót fot. Magdalena Kruszka

Reklama

     Do tej pory odkryte były same mury, teraz odkryto także fundamenty przy wirydarzu. Odcinkami są one sprawdzane, uzupełniane, zabezpieczane przez niszczeniem. Największy problem, jaki specjaliści dostrzegają, to nadmierna wilgoć. W różnych latach opady pojawiały się z różną intensywnością. Nadmiar wody nie był nigdzie odprowadzany, tylko wsiąkał w mury. W międzyczasie, przez lata mury te były naprawiane, nie zawsze profesjonalnie. Podczas prowadzenia prac w tak wyjątkowym miejscu, zawsze można natknąć się na coś ciekawego archeologicznie. Tym razem odnaleziono dwa formaty płytek ceramicznych, przy czym jedna jest zachowana w całości. Specjaliści zakładają, że pochodzą one z okresu powstania kościoła murowanego, czyli z lat 30. XVII wieku. Zostały one wygrzebane z gruzu pochodzącego z fundamentów.
     - Jesteśmy w wyjątkowym miejscu, i w pewnym sensie można by tu prowadzić prace archeologiczne, te płytki ceramiczne są bezcenne, można je będzie odtworzyć - mówią specjaliści nadzorujący prace przy murach i podkreślający, że segregując gruz można natknąć się na prawdziwe perełki. Coś, co niegdyś potraktowane zostało jak odpad, okazuje się bezcenne.
     Suszenie murów, które trwa od zeszłego roku, to dopiero pierwszy etap ratunku. Kolejnym będzie utworzenie odwodnienia. Prace nad naprawą murów trwać będą w lipcu i sierpniu, jeśli tylko pogoda na to pozwoli. Proboszcz parafii podkreśla, że finansowo parafia sama nie jest w stanie udźwignąć tak wielkich inwestycji. Nie udało się też pozyskać na to środków z zewnątrz, choć proboszcz otrzymał zapewnienie dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków Sambora Gawińskiego, że jakieś wsparcie dla łabiszyńskiego kościoła się znajdzie.
     - Dyrektor nas odwiedził, obejrzał efekty prac i jest bardzo zadowolony - powiedział ks. proboszcz Krzysztof Sobieralski.
     - Powiedział, że chciałby być przy odbiorze, a to dla nas dużo znaczy. Obiecał też, że będzie się starał dopomóc nas w tej inwestycji. Szukamy też sponsorów, bo przed nami jeszcze wiele pracy.
     Obecne zabezpieczenia traktowane są jako ratunkowe. Eksperci zastrzegają, że kolejnej zimy te mury by nie przetrwały, a groźba katastrofy budowlanej wisiała w powietrzu. Kiedy już naprawy zostaną dokonane, a mury wyschną, trzeba będzie wykonać takie zabezpieczenia, żeby wilgoć, która gromadzi się z opadami, nie miała dostępu do murów.      Będzie to tak zwana izolacja pionowa, a w przyszłości trzeba będzie wykonać również izolację poziomą i odtworzyć tynki.

 

Reklama

W ubiegłym roku mury zostały odsłonięte, żeby można było wyeliminować wilgoć. Podczas schnięcia okazało się, że ulegają one degradacji. Konieczne były pilne naprawy zwłaszcza fundamentów.

    fot. Magdalena Kruszka

Naprawa fundamentów odbywa się pod nadzorem konserwatorów zabytków

      fot. Magdalena Kruszka

 

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1118 (29/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości