Reklama

Świniak nie oddaje tego, co zje

Jerzy Fik z Czewujewa uważa, że hodowla trzody stoi na granicy opłacalności 

        fot. Remigiusz Konieczka

Kłopoty, producent, trzoda, hodowla, rolnicy
     Świniak nie oddaje tego, co zje
     Sytuacja rolników, którzy swą działalność oparli na produkcji mięsa wieprzowego, z tygodnia na tydzień jest coraz gorsza. Ceny żywca spadają, a w ślad za tym opłacalność prowadzenia hodowli świń. Twierdzą, że jeśli sytuacja się nie poprawi, to zaczną się protesty.

     Wczoraj prezes Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej Ryszard Kierzek pojechał do Warszawy, by ustalić z ministrem rolnictwa Markiem Sawickim termin jego wizyty na terenie województwa kujawsko-pomorskiego. Wyjazd prezesa i przyszła wizyta ministra to skutek listu prezesa Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej do Marka Sawickiego, w którym informował ministra o coraz trudniejszej sytuacji hodowców wieprzowiny.
     Zła sytuacja wiąże się ze spadkiem cen żywca wieprzowego. Monitoring cenowy prowadzony przez służby Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej na poziomie każdego z powiatów naszego regionu nie pozostawia nam złudzeń. Kryzys na rynku mięsa wieprzowego utrwalił się na dobre - czytamy w liście do ministra.
     Nie jest to klasyczna górka świńska, bo skup trzody prowadzony jest na bieżąco, nie ma zbyt dużej podaży, tylko tyle, że od lutego cena jest coraz niższa. Załamanie cenowe nastąpiło z chwilą wykrycia w Polsce ognisk afrykańskiego pomoru świń (ASF). Później Rosja ogłosiła embargo na większość produktów rolnych z krajów Unii Europejskiej, w tym na mięso wieprzowe, a to spowodowało kolejną obniżkę cen.
     Producenci trzody chlewnej w naszym regionie nie otrzymali żadnych rekompensat z tego tytułu i stracili już całkowicie cierpliwość. Trudno w tej chwili przewidzieć ich zachowanie - informuje ministra prezes Ryszard Kierzek.
     Jerzy Fik z Czewujewa odstawia rocznie od 1.250 do 1.300 sztuk świń. Powiedział nam, że przy obecnym poziomie cen za żywiec przeciętny świniak nie odda rolnikowi tego, co zje. Chodzi o to, że koszt wyprodukowania mięsa wieprzowego jest większy niż uzyskany ze sprzedaży przychód. Dla wielu, jak podkreślił Jerzy Fik, produkcja znalazła się na granicy opłacalności. Ceny jednak spadają cały czas i - jak to ujął rolnik z Czewujewa - przekroczyły dno. Dla porównania: kilogram żywca przed wykryciem ASF kosztował ok. 5,30-5,50 zł, teraz w punktach skupu płacą za żywiec ok. 3,40 zł za kilogram.
     Co ciekawe, cena spada nie z nadmiaru wieprzowiny na rynku, bo w punktach skupu, skup prowadzony jest na bieżąco. Dla Jerzego Fika taka sytuacja na rynku może być spowodowana zmową cenową dużych firm skupujących, a w ślad za nimi idą małe firmy. W tragicznej sytuacji nie są jeszcze duzi producenci trzody, którzy mają kontrakty z dużymi firmami. Natomiast mały rolnik, który do skupu jedzie z dwiema świniami na przyczepce, gdy dojedzie do punktu skupu, musi godzić się na taką cenę, jaka jest. Ten, który ma zakontraktowany odbiór trzody, może zyskać na cenie około 50 groszy za kilogram. Do tego dochodzą rosnące koszty związane z wyhodowaniem świniaka. Dlatego też do Polski sprowadzane są tanie prosiaki z zagranicy (Holandii, Danii, Niemiec), i tutaj tuczone. - Nie wykluczamy masowych protestów rolników na niespotykaną dotychczas skalę. Wszelkie negocjacje z władzami i obietnice z nich wynikające nie przynoszą jakiejkolwiek poprawy - dodaje prezes Ryszard Kierzek. - Wieprzowina tanieje, a przecież na rynku wieprzowiny nie wystąpiły żadne zmiany, które byłyby powodem tak drastycznego obniżania cen. Wręcz przeciwnie, na przestrzeni ostatnich kilku lat pogłowie świń w Polsce zmalało o kilka milionów sztuk, co w znaczący sposób ograniczyło krajową podaż wieprzowiny.
     Nie ma żadnych problemów ze sprzedażą świń. Pomimo tego, zakłady przetwarzające mięso solidarnie obniżają ceny skupu. Regulacje na rynku wieprzowiny z poziomu UE są nieskuteczne i w praktyce nie przewidują skupu bezpośredniego od producentów. Mechanizm, polegający na uruchomieniu dopłat do prywatnego przechowywania mięsa wieprzowego w warunkach Polski do tej pory nigdy się nie sprawdził z powodu braku zainteresowania podmiotów angażujących się w tego typu działalność. Cierpią na tym producenci świń, dla których niejednokrotnie produkcja żywca wieprzowego jest jedynym źródłem dochodu.
     Prezes Kujawsko-Pomorskiej Izby Rolniczej podkreślił, że nie tylko mali, ale też duzi producenci mięsa wieprzowego ponieśli straty. Właściciele takich gospodarstw często ponieśli wysokie nakłady na modernizację, inwestując w nowoczesne technologie i dostosowując swoje gospodarstwa do wymagań UE z zakresu higieny, ochrony środowiska i dobrostanu zwierząt.Teraz muszą spłacać kredyty, ale coraz trudniej im to przychodzi, bo dochód z gospodarstwa jest coraz mniejszy. Jerzy Fik wyjaśnił, że finansowanie w gospodarstwie rolnym opiera się na kredytach i jeden kredyt napędzany jest innym.
     Dla województwa kujawsko-pomorskiego kierunek produkcji, jakim jest chów trzody chlewnej, ma znaczenie strategiczne. Blisko 30 tysięcy gospodarstw produkuje wieprzowinę na rynek. Załamanie się rynku (a ma to miejsce już w tej chwili) mięsa doprowadzi w krótkim czasie do degradacji ekonomicznej wielu tysięcy gospodarstw, zwłaszcza tych wysoko towarowych, które wyspecjalizowały się w hodowli świń - przestrzegał ministra Ryszard Kierzek.
     Kujawsko-Pomorska Izba Rolnicza zawnioskowała do Marka Sawickiego o natychmiastowe uruchomienie programu rekompensat dla wszystkich rolników, którzy ponieśli straty wywołane embargiem rosyjskim oraz chorobą ASF; bezzwłoczne uruchomienie skupu na potrzeby rezerw materiałowych na obszarze całego kraju; stworzenie przejrzystych warunków prawnych do zawieszenia bądź prolongowania spłaty rat kredytów zaciągniętych przez producentów trzody chlewnej; obniżenie czynszów dzierżawnych i przesunięcie terminów spłaty rat za zakupione grunty rolne; wprowadzenie do nowego PROW 2014-2020 wsparcia inwestycji związanych z budową lokalnych rzeźni i ubojni przez grupy producentów rolnych; przyśpieszenie dopłat bezpośrednich rolnikom, którzy ponieśli straty z powodu niekorzystnej sytuacji rynkowej; udzielenie rekompensat budżetowych gminom umarzającym podatki rolne producentom żywca wieprzowego.
     Zdaniem Jerzego Fika ważne jest też to, aby państwo zaczęło wspierać odbudowę polskiego stada trzody chlewnej, dlatego powinny być uruchomione dopłaty do materiału genetycznego. Na razie w PROW, jeśli chodzi o dopłaty, producenci trzody (w przeciwieństwie do hodowców bydła) zostali pominięci.

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1191 (50/2014)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości