Reklama

Szkoda, że nie jestem absolwentem

Sobota - 25 IX 1993 r., drugi dzień zjazdu absolwentów gimnazjum i liceum upłynął głównie pod znakiem wielu spotkań ze znanymi ludźmi teraz, a kiedyś uczniami naszej szkoły. Absolwenci zwiedzili wystawę w Sufraganii, był mecz koszykówki między absolwentami i obecnymi uczniami LO, występy w ŻDK, obiad, msza i wspaniały bal.

    Rano nadal czynne było biuro informacyjne, do którego jeszcze w sobotę wieczorem zgłaszali się absolwenci. Niektórzy kupowali monografię o szkole, inni "Pałuki", "Wzrok Ludu" oraz wydawnictwa związane ze Żninem i regionem pałuckim.
    Pierwsi goście, sławni profesorowie, doktorzy, którzy kiedyś chodzili do żnińskiej budy, dziś przyszli spotkać się z młodzieżą. O 900rozpoczęło się spotkanie z panem prof. Wojciechem Sobczakiem (absolwent z 1955 r., wybitny elektronik, pracownik Politechniki Gdańskiej).

Reklama

Wszystkich o głowę przewyższał ten, który był dyrektorem LO w I połowie lat. 80. - Feliks Malinowski    fot. Dominik Księski

 

    Również o tej porze z młodzieżą i swymi młodymi kolegami spotkał się p. prof. Stefan Kościelecki, uczeń naszej szkoły, absolwent wydziału ASP w Toruniu, człowiek nie tylko znany w Polsce, ale i w wielu krajach Europy. Obecnie zaangażowany bardzo jako kierownik programowy Galerii Ośrodka Twórczości Plastycznej Dzieci w Toruniu. Jest to jedna z większych tego typu placówek w Europie. Na spotkaniu prezentował zebranym właśnie prace dzieci, które w przeciwieństwie do dorosłych obdarzone są ogromną wyobraźnią, są przy tym pozbawione jakichkolwiek barier myślowych. To powoduje, że rysują często rzeczy zaskakujące i niestworzone. Kościelecki znany jest także ze swych rysunków aparaturowych i komputerowych.
    Ludzie zainteresowani gwiazdami, wszechświatem poszli na spotkanie z wybitnym astronomem - prof. Wojciechem Dziembowskim (1957 r.), który zasypywany był przez zainteresowanych pytaniami na tematy związane z wszechświatem, życiem poza Ziemią, budową planet, gwiazd, itp.
    W latach 1953-1964 w naszej szkole j. polskiego uczył mgr Janusz Księski, który w sobotnie przedpołudnie także spotkał się z młodzieżą i absolwentami. Na spotkaniu dyskutowano o kanonie lektur, o roli szkoły (nie nauczać, a dać umiejętność poszukiwania i korzystania z wiedzy), stary belfer podpisywał też wydany właśnie pierwszy tomik swych anegdot z życia naszej szkoły.
    Wielu uczniów, a także przyjaciół z lat szkolnych przybyło na spotkanie z wybitnym aktorem teatrów krakowskich Tadeuszem Malakiem (absolwent z 1950 r.). Zebrani słuchali wspomnień aktora, który opowiadał m. in. o "instrumentalnych" dowcipach i drewnianych schodach w gimnazjum. Aktor recytował wiersze, m. in. poezję Gałczyńskiego i Herberta. Wyjaśnił też, jak udało mu się skończyć dwie uczelnie - Wyższą Szkołę Ekonomiczną i Państwową Wyższą Szkołę Teatralną.
    Miłośnicy matematyki spotkali się w sobotę z dr. Zygmuntem Pogorzałym (1957 r.) i dr. Andrzejem Nowickim (1967 r.) z UMK w Toruniu. Matematycy bardzo miło wspominali szkolne lata. Obaj zajmują się dziś algebrą, a dokładniej teorią liczb (a x b różne od b x a i a,b nie należą do N! i tym podobne sprawy).
    Brawa, muzyka i krzyk kierowały do sali gimnastycznej, gdzie przed meczem w kosza rozgrzewali się absolwenci i uczniowie. Widowisko sportowe otworzyła dyr. Małgorzata Kurto. W reprezentacji absolwentów grali: Jan Jarmuż (1979 r.), Krzysztof Jóźwiak (1975 r.), Eligiusz Kwiatkowski (1985 r.), Andrzej Kurek (1983 r.), Marcin Kubiak (1993 r.), Jędrzej Małecki (1982 r.), Jacek Małachowski (1984 r.), Tomasz Malec (1992 r.), Maciej Pilarski (1987 r.), Piotr Zapytowski (1992 r.). Przeciw nim stanęli młodzi reprezentanci LO. Mecz sędziowali także absolwenci: Stanisław Kujawa (1989 r.) i Piotr Szulc (1993 r.). Spotkanie komentował Krzysztof Ratajczak - dziennikarz poznańskiego radia, także absolwent z roku 1983. Jak przebiegał mecz? Już po pierwszych sekundach gry kosza dla uczniów zdobył Paweł Sikora rzucając za trzy punkty. Jednak odpowiedź gości była natychmiastowa. Rzuca Andrzej Kurek i jest 3:2. Ostatecznie dość wyrównane widowisko, emocjonujące dla kibiców, wygrali absolwenci 67:59.
    W trakcie i po meczu część absolwentów udała się do Sufraganii, gdzie od 20 IX 1993 r. czynna jest wystawa poświęcona dziejom naszej szkoły. Byli uczniowie oglądali dawne zdjęcia, kroniki i inne materiały. Przedwojenni absolwenci mieli okazję zobaczyć swój dawny szkolny sztandar z 1930 r.
    O 12:00 wszyscy nauczyciele i absolwenci, a także obecni uczniowie przybyli do ŻDK na przedstawienie przygotowane przez p. prof. Jolantę Dobaczewską i uczniów LO. Młodzież przedstawiła ówspółcześnioną wersję "Małego księcia", który jednak nie wpada na pustynię, ale na szarą ulicę, pełną głośnej muzyki lat 80. Większa część publiczności była zachwycona, polały się łzy, były bisy i gromkie brawa. Po występie ok. 1400absolwenci udali się do żnińskich restauracji na obiad.
    O 16:00 w kościele św. Floriana, księża (absolwenci) odprawili mszę św. Przybyli absolwenci, nauczyciele, było też sporo uczniów.
    Jak dowiedzieliśmy się od k. kanonika Kazimierza Wardy, ponad 40 mężczyzn, którzy dziś służą po ukończeniu seminarium Bogu, wywodzi się z naszej szkoły. Dwudziestu przyjechało w sobotę na mszę, którą koncelebrowała trójka z nich. Najstarszy - ks. prałat dr Stanisław Wiśniewski, który w latach 1935-39 pełnił funkcję prefekta gimnazjum, po nim jego uczeń, absolwent z 1936 r., emerytowany ksiądz Seweryn Tomczak. Trzecim księdzem był k. kanonik Kazimierz Warda, najmłodszym zaś wśród przybyłych na uroczystość był jeszcze kleryk, a przyszły ksiądz Grzegorz Makowski, absolwent z 1989 r.
    Po uroczystej mszy ok. 17:00 wszyscy udali się na cmentarz, odwiedzając groby zmarłych nauczycieli, uczniów i pracowników naszego gimnazjum i liceum. Była okazja do wielu wspomnień o zmarłych, drogich osobach i do powrotu do szczęśliwych i miłych chwil z nimi związanych.
    Był już wieczór ok. 19:00, gdy absolwenci i nauczyciele znaleźli się w żnińskich restauracjach, na wspólnej kolacji i wspólnym balu. Zabawy absolwentów (patrz tytuł) odbywały się w trzech lokalach: "Basztowa", "Słoneczna" i "Pod Czaplą". Chętnych na bal było zdecydowanie więcej, aniżeli miejsc. Zabawa trwała oczywiście do białego rana. W związku z przesunięciem czasu, dzięki jego cofnięciu, bawiono się o godzinę dłużej. W niedzielę już tylko wycieczka do Biskupina i trzeba było pożegnać miasto, pożegnać swoją dawną szkołę. Tym razem na jak długo?

Reklama

Marcin Dobies
Pałuki nr 85 (37/1993)

 

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości