15 grudnia 2025 r. w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Żninie odbyło się przedświąteczne spotkanie Klubu podróżnika, w którym z ks. Stanisławem Talaczyńskim wyruszono w podróż „Rowerem do Santiago”.
Liczne zebranych słuchaczy powitała dyrektorka biblioteki Beata Czaczyk, która powiedziała, że księdza Stanisława przedstawiać nie trzeba, gdyż wszyscy doskonale go znają, także z wcześniejszych prelekcji podróżniczych w Klubie Podróżnika. - Bardzo serdecznie Państwa witam i bardzo dziękuję za umożliwienie podzielenia się tymi wrażeniami z wyprawy. Mówi się, że przypadków nie ma, ale ja nigdy w życiu bym nie planował takich wypraw więc to tak spadło jak z nieba. Właściwie ja do dzisiaj nie mogę uwierzyć w to, że ja tu przejechałem. Nie wiem jak to się stało, naprawdę. I bardzo się cieszę, że większość z Państwa poznaję – zażartował prelegent, który dodał, że wyprawa do Santiago de Compostela to była dla niego niezwykła przygoda. - Na pewno Państwo o tym szlaku, żeście słyszeli, bo on jest coraz modniejszy. Właściwie cały czas był modny. W tej chwili przeżywa renesans. To sobie trudno wyobrazić, trzeba pojechać, zobaczyć. Zresztą troszeczkę na zdjęciach będę próbował pokazać – usłyszano.
Historia Santiago de Compostela jest bardzo bogata, zaś szlak został opisany już w XII wieku. – W Kodeksie kalistyńskim jest pięć ksiąg. W jednej z nich pisze się o kulcie świętego Jakuba, kim on był, tam są te wszystkie historie, życiorys, modlitwy. Ale ostatnia część pokazuje nam szczegóły, opisując tą całą najstarszą trasę. Myśmy właśnie tą najstarszą trasą, tak zwaną trasą francuską, jechali. I dosłownie w XII wieku już były określone miejsca, ile można przejść, bo to przede wszystkim pielgrzymi piesi szli, chociaż nie zawsze, bo były też konne wyprawy, na osłach, więc jak kto chciał – powiedział ks. Stanisław Talaczyński i dodał, że wiele osób ten szlak przemierza samotnie, ale jak zaznaczył, do odważnych świat należy.
Szlak św. Jakuba jest dziedzictwem europejskim, a wytyczona trasa zahacza o ciekawe miejscowości z bogatą wielowiekową tradycją historyczną. Stare drogowskazy sprzed wieków, wyryte w kamieniach wytyczały drogę i wciąż funkcjonują. - Najpierw ten szlak był krótszy, ale ludzie wędrujący z różnych miejsc poszerzali, wydłużali te szlaki. I one dzisiaj z najróżniejszych miejsc Europy prowadzą – usłyszano.
Przez wieki wędrowanie do Świętego Jakuba podyktowane było osobistymi pobudkami – ciekawością, szukaniem odpowiedzi, pokutą. Pokonanie szlaku pieszo łatwe nie było, bo trzeba było wiele rzeczy ze sobą nieść, ale jak już ktoś tę trasę pokonał to była to bardzo ważna sprawa. - Pielgrzymi byli pod specjalnymi przepisami królewskimi, byli chronieni. Nie wolno było pielgrzyma tknąć, a jeśli ktoś zrobiłby krzywdę pielgrzymowi, okradł go na przykład, czy go źle potraktował, to groziły za to poważne kary. Pielgrzymi czuli się więc bardzo bezpiecznie, bo to bezpieczeństwo było zagwarantowane. Mało tego, byli przyjmowani – usłyszano.
Prelegent przybliżył uczestnikom spotkania historię życia i śmierci św. Jakuba, którego grób odkryto w VIII wieku na terenie dzisiejszej Hiszpanii – w Santiago de Compostela i to zapoczątkowało ruch pielgrzymkowy, który trwa do dziś. Ksiądz Stanisław pielgrzymował w lipcu rowerem elektrycznym w 9-osobowej grupie tzw. drogą francuską, która zaczyna się po stronie francuskiej. Rowery zostały dowiezione przez znajomego samochodem do Pampeluny, gdyż nie można ich było zabrać na pokład samolotu. - Tam żeśmy się spotkali. Myśmy lecieli tanimi liniami, więc nie mieliśmy nic, a ponieważ tam bus jechał, więc cały bagaż wpakowaliśmy mu do busa. Polecieliśmy do Barcelony, albo do Madrytu, już chyba tak. W każdym razie, stamtąd pociągiem do Pampeluny i tam żeśmy się spotkali – usłyszano. W trasę wyruszyli spod katedry w Pampelunie i tam też kupili Paszport Pielgrzyma, w którym następnie zbierali pieczątki potwierdzające przejście etapów szlaku (z kościołów, schronisk, restauracji itp.).
- To polega na tym, że po prostu się jeździ i w różnych miejscach zbiera pieczątki, daty, żeby mieć żeby mieć też tam satysfakcję, a potem na koniec, żeby dostać też dyplom przejścia przez tę drogę. W dawnych czasach, jeśli ktoś pokazywał, że był w Santiago, no to szacunek. Jeszcze pieszo i że szlak przeszedł. Dzisiaj wymagane jest przejście tak 100 km pieszo albo 200 km rowerem. Myśmy przejechali 750 km. Z Pampeluny do Santiago, może dalej – powiedział ks. Stanisław Talaczyński, który w ciekawej prezentacji multimedialnej przedstawił historię i zabytki szlaku św. Jakuba. Radość z dotarcia do celu była nie do opisania. - Ja powiem Wam, że do dzisiaj nie mogę uwierzyć, że to się stało. To było bardzo fajne przeżycie. No i też fajny zespół był, cała ta grupa, dziewięć osób. Naprawdę bardzo takie fajne relacje mieliśmy, mimo że myśmy się nie znali aż tak bardzo – stwierdził prelegent.
Zobaczenie na własne oczy wizerunku św. Jakuba, który kapie złotem, zrobiło na księdzu Stanisławie ogromne wrażenie. - Zachodzi się z tyłu i go się obejmuje. I wtedy wyrazi się podziękowanie, modlitwę – usłyszano. Prelegent zachęcał do odbycia pielgrzymki szlakiem św. Jakuba, niekoniecznie drogą francuską, bo można przejść drogą portugalską, która jest krótsza. - Ja się cieszę, że państwo przyszliście i chcieliście wysłuchać mojej opowieści. Ja chętnie się tym dzielę, bo naprawdę niczym, że tak powiem, sobie na to nie zasłużyłem, a właściwie to tak wyszło, powiem szczerze, że bardzo spontanicznie – usłyszano.
Ks. Stanisław Talaczyński przekazał dla Klubu Podróżnika pamiątkę z wyprawy potwierdzającą pokonanie szlaku św. Jakuba, zaś dyrektorka biblioteki życzyła księdzu następnej, tak efektownej wyprawy. Z okazji zaś nadchodzących świąt Bożego Narodzenia Beata Czaczyk złożyła życzenia klubowiczom. - Życzę Państwu magicznych świąt w gronie rodziny, znajomych, przyjaciół, szczęścia i radości ze wspólnie spędzonego czasu. Wyciszenia, spokoju, zatrzymania się na chwilę, takiej wewnętrznej zadumy, refleksji. Zachęcam również Państwa do tego, żebyście celebrowali ten czas, który jest do świąt i potem później przywitali Nowy Rok, aby był równie dobry jak ten, albo może jeszcze lepszy. No i życzę sobie, żebyśmy w tym samym gronie spotkali się z Państwem w 2026 roku – usłyszano. Świąteczne życzenia skierował także do zebranych na spotkaniu ks. Stanisław Talaczyński: - Niech to, co duchowe w tych świętach, zwycięża w Was. Święty Augustyn kiedyś powiedział, że świat jest jak piękna książka. Kto nie wędruje, czyta tylko pierwszą stronę. Więc zachęcam do wędrowania. Chociażby w takim spotkaniu, gdzie nie zawsze możemy gdzieś pojechać. Ja też nie wszędzie byłem, nie jest to możliwe, żeby wszędzie być. Ale właśnie przez świadectwo innych ludzi, przez jakieś doświadczenia innych ludzi, można fajnie podróżować i wiele się dowiedzieć – usłyszano.
Barbara Filipiak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze