Rafał Bruski przekonywał, że Szubin również zyska na ZIT
fot. Remigiusz Konieczka
Bydgoszcz, prezydent, Rafał Bruski, ZIT, Szubin, spotkanie, mieszkańcy
Szubin na ZIT zyska
Podczas spotkania z mieszkańcami Szubina prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski mówił o roli Szubina w Zintegrowanych Inwestycjach Terytorialnych i o sprzedaży Komunalnego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, w którym Szubin ma udziały.
Na spotkaniu z prezydentem Bydgoszczy Rafałem Bruskim w Rejonowej Bibliotece Publicznej w Szubinie zjawiło się sporo osób. Moderatorem spotkania był dyrektor biblioteki Mirosław Rzeszowski. Zadał pytanie dotyczące Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych w ramach aglomeracji bydgosko-toruńskiej. - Czy my na tym stracimy, czy zyskamy? - pytał. - Jak pan widzi związek Bydgoszczy z Szubinem i co to dla nas może oznaczać?
Prezydent Rafał Bruski nie owijał w bawełnę i przyznał, że ZIT to narzędzie, które powstało w unijnych ośrodkach decyzyjnych i działania w ramach ZIT zostały na samorządowcach wymuszone. Aby wykorzystać 166 mln zł, największe miasta regionu: Bydgoszcz i Toruń, musiały się porozumieć. Prezydent dodał też, że w ramach ZIT bydgosko-toruńskiego, bo taki powstał w ubiegłym roku, pojawił się problem organizacyjny. Trzeba zmienić zawarte w ubiegłym roku porozumienie między Bydgoszczą a Toruniem. Są dwa rozwiązania, jedno szybciej prowadzi do celu, drugie to utworzenie stowarzyszenia, a na to - jak dodał prezydent - czasu nie ma. Stowarzyszenia zawiązują się do 15 miesięcy, więc jest to powrót do tego, co było przed rokiem i jest to skazane na porażkę, bo ministerstwo tak długo czekać nie będzie. - Sytuacja jest poważna, ale jestem optymistą - stwierdził prezydent Bydgoszczy.
Jeśli już kurek z pieniędzmi zostanie odkręcony, to aby wydać je na jakiś projekt, dwa największe miasta muszą nań wyrazić zgodę i 75% gmin skupionych w ZIT. - Te dwa miasta muszą w ZIT znaleźć coś wspólnego i przekonają do tego działania jeszcze trzy czwarte partnerów. Takie porozumienie znaleźliśmy, ale główny ton w ZIT nadają dwa duże miasta i jeśli między nimi porozumienia nie będzie, to nie ma sensu w ZIT funkcjonować.
Roman Danielewski powiedział wprost, że błędem było powołanie województwa kujawsko-pomorskiego: - Bydgoszcz z Poznaniem, Gdańsk z Toruniem i żyłoby nam się lepiej. Mówię to w kontekście ZIT, ponieważ województwo trochę na siłę zostało powołane i ZIT trochę siłą został powołany. Obawiam się, że jedyną inwestycję dla naszej gminy będzie przejście dla pieszych w Białych Błotach. Będą kłótnie między wami, a kto będzie słuchał Michalaka, Kaczmarka czy Napierały. Uważam, że wszystkie gminy wokół Bydgoszczy i Torunia powinny się połączyć w jedną całość, jako przeciwwaga dla dużych miast.
Zdzisław Pilarski stwierdził nawet, że Szubin lepiej by się rozwijał, gdyby był w województwie wielkopolskim.
Rafał Bruski powiedział, że chodzi w sporze o pieniądze i o brak jasnych i przejrzystych reguł podziału pieniędzy. Zdaniem prezydenta, lepiej dzielić pieniądze u siebie, ale problemem jest brak reguł gry. Podział powinien być w zależności od ilości mieszkańców, a Toruń stawia znak równości, a równości między tymi miastami nie ma, bo Bydgoszcz jest większa, szybciej się rozwija i ma mniejsze bezrobocie. Korzyść nie zatrzymuje się na granicach miasta, bo wielu bydgoszczan się wyprowadza m.in. do gminy Szubin, a małe miejscowości korzystają z dóbr bydgoskiej kultury.
Andrzej Wichłacz, mieszkaniec Szubina, zapytał o sprzedaż Komunalnego Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej, w którym gmina Szubin ma udział. Dopytywał, czy zostanie sprzedany cały KPEC, czy małe ciepłownie, jak szubińska, zostaną pozostawione same sobie. Jest to o tyle ważne, że od kilku lat w dochodach budżetowych gmina wpisuje sobie kilkumilionowy wpływ ze sprzedaży udziałów w KPEC, ale sprzedaż jest odsuwana z roku na rok.
Rafał Bruski powiedział, że temat wzbudza emocje również w Bydgoszczy i wyczuwalne są opory dotyczące sprzedaży KPEC, ale stara się przekonać, że sprzedaży nie ma się co bać.
- Naszym partnerem do rozmów jest jedna z najlepszych spółek skarbu państwa, czyli PGE. Jest to spółka strategiczna z punktu widzenia bezpieczeństwa energetycznego i nigdy nie przejdzie na własność prywatną. Można powiedzieć, że nie prywatyzujemy, a następuje renacjonalizacja - mówił prezydent.
Dodał, że nie ma wpływu na cenę ciepła, kto jest właścicielem, ale ma wpływ czynnik kosztów i Urząd Regulacji Energetyki (URE), który kontroluje, czy przedsiębiorstwo nie zawyża cen. Rozmowy są prowadzone z PGE, ale zostały wstrzymane. Spółka musi odpowiedzieć, ile chce zapłacić za KPEC, ile chce zainwestować, muszą porozumieć się ze związkami zawodowymi.
- Musiałem wyhamować proces prywatyzacji, ponieważ miasto Bydgoszcz buduje spalarnię odpadów, a nie miałem gwarancji odbioru ciepła przez KPEC ze spalarni - stwierdził Rafał Bruski. - Ale jak kupią, to kupią całość. Nie można sprzedawać przedsiębiorstwa oddzielnie. Aby doszło do sprzedaży, pójdę na posiedzenia Rady Miasta, przedstawię cenę i to radni podejmą ostateczną decyzję, bo tak się umówiliśmy.
Prezydent Bydgoszczy nie powiedział, czy dojdzie do sprzedaży. Po spotkaniu w rozmowie z reporterem wyraził nadzieję, że stanie się to w tym roku.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1209 (15/2015)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze