Zdaniem Kazimierza Krzywdzińskiego klub na dotację z gminy powinien sobie zasłużyć długoletnią działalnością i osiągnięciami sportowymi fot. Remigiusz Konieczka
Szubin, sport, kluby, połączenie, Szubinianka, spotkanie
Szubin United nie powstanie
Na spotkanie zostali zaproszeni przedstawiciele wszystkich działających na terenie gminy Szubin klubów sportowych. Omawiany miał być temat połączenia wszystkich klubów w jeden, a skończyło się na dyskusjach o zbyt małych dotacjach na działalność.
Spotkanie gminnego koordynatora sportu Beaty Danielewskiej-Szymczak z członkami komisji oświaty, kultury i sportu Rady Miejskiej w Szubinie oraz z przedstawicielami klubów sportowych miało miejsce 31 marca. Kilka dni wcześniej prezes UKB Szubin Kazimierz Krzywdziński powiedział nam, że na spotkaniu omawiany ma być pomysł, jaki urodził się w Urzędzie Miejskim w Szubinie dotyczący zjednoczenia wszystkich klubów pod szyldem Szubinianki. Jeszcze podczas przedostatniego posiedzenia komisji oświaty, kultury i sportu Rady Miejskiej w Szubinie (wtedy głównym tematem była uchwała intencyjna dotycząca połączenia biblioteki i Domu Kultury) zastępca burmistrza Szubina Krystyna Sichel podczas dyskusji o sporcie stwierdziła, że w gminie Szubin są kluby, które prowadzą taką samą działalność (UKB Szubin i UKS Wyspiański), że mogłyby połączyć siły i w ogóle wszystkie kluby mogłyby działać jako Szubinianka. Dwa kluby generują większe koszty, a Szubinianka mogłaby wszystkich pogodzić. Pierwszym krokiem ku zjednoczeniu miała być dyskusja, ale prezesi i działacze sportowi nie chcieli mówić o zjednoczeniu, a o większych pieniądzach.
Krzysztof Tomaszewski z Iskry Samoklęski Duże oraz Sławomir Grobelny z Victorii Kołaczkowo podkreślali, że oni jako działacze robią wszystko społecznie, a często dokłada się do działalności ze swoich pieniędzy. Kluby mają koszty, które muszą ponieść (wyjazdy, sędziowie, diety), a środki, jakie otrzymują z gminnych dotacji, po pierwsze są małe, po drugie są - ich zdaniem - nierówno dzielone. Według nich najwięcej pieniędzy idzie do Szubinianki, a na Ludowe Zespoły Sportowe zostaje niewiele. Beata Danielewska-Szymczak powiedziała, że Szubinianka ma kilka sekcji, a prezes Szubinianki Jerzy Maciejewski dodał, że środki, jakie klub dostaje, są i tak niewystarczające i sam zabiega o dodatkowe od sponsorów.
Kazimierz Krzywdziński zasugerował, że pieniądze powinny być, jak w Bydgoszczy, rozdzielane według wyników. Kluby powinny sobie zapracować na dotacje wynikami; nie powinno być tak, że powstaje klub i zaraz dostaje pieniądze. Beata Danielewska-Szymczak wyjaśniła, że gmina nie jest w stanie zweryfikować wyników osiąganych w różnych dyscyplinach. Trudno jest porównywać wyniki biegaczy, którzy otrzymują medale mistrzostw Polski, do wyników B-klasowej drużyny.
Przypomnijmy, że zgodnie z zarządzeniem burmistrza na wspieranie i upowszechnianie kultury fizycznej i sportu (konkurs nr 4) Szubinianka otrzymała 150.000 zł, Victoria Kołaczkowo - 14.000 zł, a Iskra Samoklęski Duże - 6.000 zł. I o tę dysproporcję chodziło działaczom wiejskich klubów. Ale również prezes Szubinianki wnioskował, aby pula do podziału, która teraz wynosi 250.000 zł, na następne lata dla klubów sportowych była większa, bo potrzeby są duże. Beata Danielewska-Szymczak powiedziała, że gdyby teoretycznie na terenie gminy działał jeden klub, to on dostawałby te 250.000 zł. Sławomir Grobelny powiedział, że nie można ot tak zamazać historii takiego klubu jak Victoria Kołaczkowo, a Kazimierz Krzywdziński dodał, że nigdzie się tego nie praktykuje.
Przewodnicząca komisji oświaty, kultury i sportu Rady Miejskiej w Szubinie Wioletta Borys-Stachowiak stwierdziła, że środków na działalność sportową raczej więcej nie będzie, a jeśli pewne działania i inicjatywy będą podejmowane wspólnie, to będzie taniej. Zaapelowała do klubów, by były otwarte na współpracę dla dobra dzieci, młodzieży i kibiców.
- Chcemy, abyście się jak najwięcej spotykali, żebyśmy swoje żale wylewali tutaj, a nie na zewnątrz, by o szubińskim sporcie mówiło się dobrze, a nie źle - mówiła Beata Danielewska-Szymczak.
Jeden z problemów, jakie zostały poruszone, dotyczył rozliczeń klubów z otrzymanych dotacji. Rozliczenia są kwartalne, a kluby muszą przedłożyć faktury do Urzędu do ósmego dnia miesiąca następującego po rozliczanym kwartale. Jeśli rozlicza się pierwszy kwartał, to do 8 kwietnia, jeśli drugi, to do 8 lipca itd. Kazimierz Krzywdziński powiedział, że jest to zbyt krótki termin, ponieważ księgowe mogą nie zdążyć zebrać odpowiedniej dokumentacji z całego kwartału. Wioletta Borys-Stachowiak wyjaśniła, że temat był poruszany na jednym z posiedzeń komisji i pracownicy Urzędu tłumaczyli, że oni również mają swoje terminy, a w związku z tym, iż dokumenty dostarczane przez kluby wymagają często poprawek i uzupełnień, to musi być czas na naniesienie niezbędnych korekt.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1260 (14/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze