Reklama

Szubińskie pielęgniarki pod kancelarią premiera

Urszula Kordek: - Czułyśmy się poniżone
    Szubińskie pielęgniarki pod kancelarią premiera
    Stały w deszczu i upale, przed szpalerem policji, dumne i zdeterminowane. Pielęgniarki z Centrum Medycznego im. Janusza Korczaka w Szubinie wzięły udział w pierwszej fali protestów pod kancelarią premiera w Warszawie, walcząc o godne zarobki i poprawę warunków w służbie zdrowia.

    W szubińskim szpitalu pielęgniarka z 20-letnim stażem ma 1.100 zł pensji zasadniczej brutto. W 2005 r. lecznica została przekształcona z publicznego w niepubliczny zakład opieki zdrowotnej, ale płace pielęgniarek nie zmieniły się.
    - Ani w jedną, ani w drugą - wzdycha Urszula Kordek, pielęgniarka z Korczaka. Właśnie brak widoków na znaczną poprawę warunków pracy w szubińskiej placówce, jak i całej służbie zdrowia, spowodowały, że Urszula Kordek wraz z pięcioma koleżankami: Beatą Kubacką, Magdaleną Wycech, Krystyną Iglewską, Katarzyną Woźniak i Katarzyną Maciejewską pojechały 19 czerwca do Warszawy walczyć o swoją godność.

Urszula Kordek uczestniczyła w dużej manifestacji po raz pierwszy
                                        fot. Tomasz Rogacz

    Pielęgniarki z Szubina  przyłączyły się do grupy bydgoskiej, która zabrała do stolicy flagi i transparenty. Manifestacja rozpoczęła się pod pomnikiem Nike, skąd ruszył pochód pod kancelarię premiera. - W ten pierwszy dzień było spokojnie. Atmosfera była normalna - opowiada Urszula Kordek. - Najgorzej było w deszczu, ale kiedy wyszło słońce to zdążyłyśmy wyschnąć.
Pokojowo nastawione pielęgniarki z godziny na godziny traciły cierpliwość, kiedy z kancelarii nikt do nich nie wyszedł na rozmowę. Spotkały się z Markiem Borowskim, który wsparł ich protest. - Wszyscy nas zignorowali. Czułyśmy się poniżone. Tylko w oknie ktoś sie pokazywał - mówi Urszula Kordek. - W pewnym momencie zrobiło się gorąco. Panie zaczęły napierać na barierki. Krzyczały, że „weźmiemy budynek szturmem”, „jak oni nie chcą wyjść do nas, to my wejdziemy do nich”. Wtedy zrobiło czarno od policji - relacjonuje. - Ale w ten wtorek nie było przepychanek. Nikomu nic się nie stało. Nikt nie zasłabł.
    Szubinianki opuściły manifestację wieczorem i wróciły do domu. Dalsze wydarzenia obserwowały w mediach. - Mam nadzieję, że teraz ktoś dostrzeże pielęgniarki - dodaje Urszula Kordek.

Tomasz Rogacz
Pałuki nr 802 (26/2007)
Wypowiedz się na naszym forum internetowym: www.paluki.tygodnik.pl
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości