Szubińskie "Wincentki"
Dziś nawet z młodego pokolenia nikt nie wie, co to Wincentki. Tyle się o Szubinie pisze i pisało, ale zapomniało zupełnie, że kiedyś istniało w naszym mieście Towarzystwo Św. Wincentego a Paulo.
Prezeską charytatywnego towarzystwa Wincentek w Szubinie była przez długie lata moja matka, Katarzyna z Grzezińskich Alwinowa. Od moich lat najmłodszych byłem świadkiem zebrań, kwest i przygotowań paczek wielkanocnych i gwiazdkowych. Wolne chwile poświęcała pomocy biednym. Jej prawą ręką i dobrodziejką o wielkim sercu była pani Wanda Chłapowska, dziedziczka z Sobiejuch.
W okresie świąt wielkanocnych i Bożego Narodzenia pani Chłapowska przysyłała wiela centarów żywności dla biednych. Inne panie ziemniaki (m. in. pani hr. Skórzewska z Lubostronia) raz w miesiącu zbierały się w naszym mieszkaniu w tak zwanym kółku ziemianek i ofiarowały kontrubucje żywnościowe dla biednych z Szubina i okolic. Biedni potrzebujący nawet nie wiedzieli skąd te dary pochodzą.
Główną jednak ofiarodawczynią była pani Wanda Chłapowska z Sobiejuch. Przypomina mi się jej wysoka postać, podobna do Eleonory Roosevelt, żony prezydenta USA.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze