Reklama

Szukała pomocy, znalazła problemy

Mieszkanka gminy Rogowo ma żal do GOPS o wymuszenie na niej poświadczenia nieprawdy i wymaganie dostarczenia zupełnie zbędnych dokumentów. Kobieta twierdzi, iż działania pracownicy opieki w konsekwencji doprowadziły do zerwania kontaktu syna z ojcem, i utraty przez matkę zasiłku rodzinnego. Kierownik GOPS uważa jednak, że pracownicy pomocy społecznej należycie wykonują swoje obowiązki.

     W maju pisaliśmy o młodej matce z Recza, która udowadniała, że opieka społeczna w Rogowie dokładnie prześledziła historię zarobków i składek zdrowotnych jej i jej przyszłego męża, kiedy ubiegała się o zasiłek rodzinny. W zakładach pracy i urzędach musiała zdobyć 13 dokumentów, jednak zasiłku nie dostała, bo kompletowanie dokumentów trwało dłużej niż wyznaczony przez GOPS miesiąc, więc wniosek pozostał bez rozpatrzenia. Wnioskodawczyni uważała, że GOPS celowo utrudnił jej życie, wymagając nie wiadomo jak wielu dokumentów.
     Dziś inna mieszkanka jednej z wiosek w gminie Rogowo także czuje się zmanipulowana przez pracownika Gminnego Ośrodka Pomocy w Rogowie. - Zrobiono mnie w przysłowiowego konia, doprowadzono do konfliktu i jeszcze pozbawiono mnie środków na synka, postawiono mi warunek, że muszę poświadczyć nieprawdę, by dostać rodzinne. Uważam, że największym problemem jest tam nieznajomość przepisów, brak kompetencji, z nazwy opieka ma nieść pomoc, a niesie utrudnienia, nerwy, łzy, strach. Chyba coś tu jest nie tak - mówi matka trójki dzieci.
     Z mężem jest po rozwodzie, z tego związku ma dwie córki. Teraz ma kilkunastomiesięcznego synka ze związku z innym mężczyzną. Kiedy spotykała się z ojcem synka, był on w separacji i miało dojść do rozwodu. Mimo że losy potoczyły się inaczej, do niedawna ojciec odwiedzał synka, utrzymywał z dzieckiem kontakt, płacił alimenty, jakie ustalili, pomagał kupując pampersy i inne potrzebne przy maluchu rzeczy. Teraz, jak twierdzi matka dziecka, kontakt się urwał, walcząc o pieniądze na utrzymanie rodziny poświadczyła nieprawdę, i to dwukrotnie. Obie sytuacje - jak mówi - wynikły z sugestii pracownika GOPS, który zapewniał, że jest to jedyna droga, by uzyskać zasiłek rodzinny.
     Sprawa zaczęła się w ubiegłym roku. Jak opowiada mieszkanka gminy Rogowo, już wówczas występując o rodzinne, usłyszała w GOPS ultimatum, że trzeba ojca syna wpisać w skład rodziny, bo musi być do niej jako ojciec wliczony. - Tyle razy mi to powtarzano, tłumaczono, że takie są przepisy. Jest ojciec, więc się liczy do rodziny i trzeba go uwzględnić, by dostać rodzinne, aż w końcu poświadczyłam nieprawdę, że razem mieszkamy, wiedząc, że to zupełna bzdura. Spotykaliśmy się, ale nigdy razem nie mieszkaliśmy, zresztą on wciąż miał żonę i dzieci - opowiada matka trójki dzieci.
     Do końca sierpnia każdego roku jest termin na złożenie wniosku o wypłatę alimentów z funduszu alimentacyjnego na kolejny okres. - Złożyłam więc wniosek na córki, przedstawiłam wyrok sądowy o przyznanych alimentach oraz zaświadczenie od komornika, że egzekucja alimentów od byłego męża na córki jest bezskuteczna. Na początku października dowiedziałam się, że na córki rodzinnego nie dostanę, bo brak w dokumentach informacji o dochodach ojca trzeciego dziecka. Starałam się wytłumaczyć, że nie mieszkamy razem, nie mamy wspólnego budżetu, że jaki jest cel, by obca osoba łożyła na utrzymanie moich córek z poprzedniego związku - opowiada mieszkanka gminy Rogowo.
     Błędnym wydawało się jej przekonywanie, że dochody ojca synka muszą być wliczane w budżet jej rodziny, tym bardziej, że miał on żonę i dzieci. Po poradę udała się do prawnika do Gąsawy. Tam usłyszała, że właściwe są jej uwagi i dochód ojca synka nie powinien być sumowany z dochodem jej i jej dzieci. Prawnik poradziła, by sporządzili oświadczenie wraz z podaniem pełnych danych osobowych, w którym wskażą przekazywanie alimentów na syna w wysokości 300 zł każdego miesiąca. Matka dziecka poświadczyła na tym piśmie, że daną sumę otrzymuje. - Taka była prawda, ja te pieniądze systematycznie otrzymywałam i to były alimenty na synka, jakie wspólnie uzgodniliśmy. Takie też pismo złożyłam w opiece, na co mam pokwitowanie przyjęcia z datą, i miało ono wystarczyć jako udział ojca syna w budżecie naszej rodziny - mówi kobieta.
     Opowiada, że zaczęła walczyć, bo z pracy musiała zrezygnować, by zająć się dzieckiem. Brak rodzinnego i alimentów na córki stanowił poważne zagrożenie finansowe dla jej rodziny. Przedstawiła zaświadczenie od komornika o nieskutecznej egzekucji alimentów na córki i zaświadczenie z Urzędu Skarbowego o dochodach za 2011 rok, taki sam komplet dała przed rokiem i wtedy to wystarczyło. Jednak tym razem dodatkowo dostarczyć musiała zaświadczenie, że jest osobą bezrobotną, że przebywała na urlopie macierzyńskim i ile wyniosło macierzyńskie, zaświadczenie z ZUS, że były odprowadzane składki zdrowotne, PIT za poprzedni rok, świadectwo pracy, umowę o pracę.
     W październiku dowiedziała się jednak, że alimenty ani rodzinne jej się nie należą, mimo zgromadzonych dokumentów. W GOPS oddano jej oświadczenie o przekazywaniu alimentów na syna i dowiedziała się tam, że pierwszy raz pracownik słyszy o czymś takim, jak dobrowolne alimenty. Oświadczenie o płaceniu alimentów, podpisane między rodzicami, zostało jej zwrócone jako mało wiarygodne. - Wciąż mi pani w opiece powtarzała, że ją interesuje stan faktyczny, a nie stan prawny i wciąż sugerowała, że mieszkam z ojcem syna. Kazano mi albo go wpisać do dochodu jako konkubenta i dostarczyć jego dokumentację o zarobkach, albo też przedstawić wyrok sądowy zasądzający alimenty na trzecie dziecko. Dopiero wówczas miałam otrzymać rodzinne - zapewnia klientka GOPS.
     Zwróciła się do ojca syna o dostarczenie wymaganych dokumentów, celem przedłożenia ich w GOPS, by uzyskać rodzinne i alimenty na dwie starsze córki. Wymagano zaświadczenia z zakładu pracy, że jest tam zatrudniony, charakteru umowy, okresu zatrudnienia, potwierdzenia odprowadzania składek, wysokości miesięcznego wynagrodzenia brutto, dalej zaświadczenia z Urzędu Skarbowego o dochodach za poprzedni rok.
     - 18 października dostarczyłam ostatnie dokumenty, byłam jednak przerażona tym, że jak nie dostanę wszystkich wymaganych przez nich dokumentów do końca miesiąca, to zostaniemy bez środków do życia. Jednocześnie informowano mnie, że w zamian za te dokumenty starczy wyrok z sądownym zasądzeniem alimentów na syna.
     W obawie, że nie zdołam uzyskać od ojca syna kompletu dokumentów, złożyłam pozew do sądu o zasądzenie alimentów na syna. I to był mój wielki błąd, jednak dziś tłumaczę to tym, że walczyłam o byt i przetrwanie mojej rodziny - mówi matka.
     Jak opowiada, 25 października otrzymała telefon z GOPS, że dostanie alimenty i rodzinne, ale musi podpisać jeszcze jedno oświadczenie i zostanie jej wydana decyzja. - Podpisałam oświadczenie, że nie mieszkam z ojcem syna, że utrzymuje go sama i wychowuję. To było oświadczenie ze wsteczną datą z 14 września i kazano mi wykreślić z wniosku o rodzinne syna i tak też napisałam. Dopiero później dotarło do mnie, że nie dostanę rodzinnego na syna, bo go wykreśliłam z tego wniosku, jak i nie dostanę dodatku dla rodziny wielodzietnej.
     - Wtedy też pracownik opieki mnie przeprosiła, przyznała, że miałam rację, że skonfrontowała to z innym prawnikiem i nie musiałam przedkładać zaświadczenia ojca syna wnioskując o wypłatę alimentów i rodzinnego na córki z poprzedniego związku - relacjonuje kobieta. W GOPS poinformowano ją również, że po rodzinne na syna i dodatek dla rodziny wielodzietnej ma się stawić po otrzymaniu wyroku alimentacyjnego na syna.
     Kobieta liczy się z tym, że przepadł jej dodatek i rodzinne na syna za październik. - Nie wiem, co będzie z alimentami, bo ojciec syna od czasu złożenia pozwu do sądu zaniechał kontaktu argumentując to też tym, że kiedy o rodzinne wnioskowała jego żona na troje dzieci z małżeństwa, żadne takie zaświadczenia o zatrudnieniach nie były potrzebne. Zakłócona została relacja między dzieckiem a ojcem, wiem, że doprowadziłam do tego walcząc o pieniądze dla rodziny, wiem, że poświadczyłam nieprawdę, bo zostałam do tego nakłoniona. Ojciec syna zachowywał się poprawnie, przekazywał pieniądze, odwiedzał dziecko, pomagał, a mimo to jego dobrowolne wpłaty zostały uznane za niewiarygodne. Sam fakt, że przyznano mi rację, że w kwestii alimentów córek i rodzinnego na nie, nie miały żadnego znaczenia wpływy ojca mojego synka świadczy, że niepotrzebnie był on wręcz inwigilowany przez opiekę w Rogowie. Do tego te uśmiechy, kiedy tłumaczyłam moją sytuację, a przecież życie nie zawsze układa się jak w bajce, i to chyba najlepiej powinni rozumieć pracownicy Ośrodka Pomocy Społecznej. Czeka mnie jeszcze rozprawa alimentacyjna, zdaję sobie sprawę, że brak zasądzonych alimentów wyklucza syna z rodzinnego i teraz pewnie też z otrzymywania alimentów dobrowolnie. Z drugiej strony, mówiąc, że nie płacił, poświadczam nieprawdę, bo tak nie było. Zdaję sobie sprawę, że występując do sądu zakłóciłam relację pomiędzy moim synem a jego ojcem - mówi matka trójki dzieci.
Kobieta ma żal do pracownika opieki. Czuje się zmanipulowana.
     Kierownik GOPS w Rogowie Mariola Kuchcińska zapewniła, że wszyscy pracownicy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Rogowie wykonują swe obowiązki służbowe z należną starannością, stosując przepisy prawa określające m.in. wymogi formalne wniosku o ustalenie prawa do zasiłku rodzinnego oraz dodatków do zasiłku rodzinnego. - Należy rozróżnić sytuacje ubiegania się o świadczenia przez osobę samotnie wychowującą dziecko oraz przypadki, gdy o świadczenia te ubiega się osoba, która takiej definicji nie wypełnia. Rozróżnienie to należy odnosić zarówno do kompletu wymaganych dokumentów, jak i składu rodziny osoby uprawnionej - tłumaczy Mariola Kuchcińska.
     Powołuje się na zapis art. 7 pkt 5 lit. od a do d ustawy o świadczeniach rodzinnych: osobie samotnie wychowującej dziecko nie przysługuje zasiłek rodzinny, jeśli nie zostało jej zasądzone świadczenie alimentacyjne na rzecz dziecka od jego rodzica, chyba że: rodzice lub jedno z rodziców dziecka nie żyje, ojciec dziecka jest nieznany, powództwo o ustalenie świadczenia alimentacyjnego od drugiego z rodziców zostało oddalone, sąd zobowiązał jednego z rodziców do ponoszenia całkowitych kosztów utrzymania dziecka i nie zobowiązał drugiego z rodziców do świadczenia alimentacyjnego na rzecz tego dziecka. - Jeżeli zatem osoba samotnie wychowująca dziecko nie ma zasądzonych alimentów od ojca dziecka, a jednoczenie nie są spełnione przesłanki z art. 7 pkt 5 lit. od a do d - to bezsprzecznie na dziecko takie zasiłek rodzinny nie przysługuje. W tym zakresie nie można okoliczności takiej konwalidować jakimikolwiek oświadczeniami rodziców dziecka, gdyż ustawa takiej możliwości nie dopuszcza. Jeżeli natomiast osoba nie spełnia kryterium „osoby samotnie wychowującej dziecko”, to organ ustalając skład rodziny winien kierować się zapisem art. 3 pkt 16 ustawy o ŚR. W takiej sytuacji ustawa do rodziny zalicza m.in. „rodziców dzieci”. W tym miejscu wyjaśniamy, że pojęcie rodziny na gruncie cytowanej ustawy znacznie odbiega od potocznego znaczenia tego słowa. Jeżeli zatem osoba oświadcza, że prowadzi wspólne gospodarstwo domowe z ojcem dziecka, to m.in. dochody ojca dziecka wymagane są dla ustalenia uprawnienia do świadczeń - tłumaczy Mariola Kuchcińska.
     Kierownik GOPS w Rogowie zapewnia, że w poprzednim okresie zasiłkowym, tj. 2011/2012, 19 września 2011 klientka złożyła w ośrodku wniosek o przyznanie zasiłku rodzinnego na dwoje dzieci wraz z wymaganą dokumentacją. Decyzją z 12 października 2011 r. przyznano jej świadczenia, o które wnioskowała. 10 listopada 2011 r. wpłynął kolejny wniosek od tej klientki. Tym razem wnosiła o przyznanie zasiłku rodzinnego wraz z dodatkami na trzecie dziecko. - Dostarczyła również komplet dokumentów, tak więc ośrodek decyzją z grudnia 2011 roku przyznał wnioskującej na trzecie dziecko zasiłek wraz z dodatkami - z tytułu urodzenia dziecka i wielodzietności - tłumaczy szefowa rogowskiego ośrodka pomocy społecznej.
     W bieżącym okresie zasiłkowym klientka złożyła wniosek o ustalenie prawa do zasiłku rodzinnego oraz dodatków do zasiłku rodzinnego na 2 dzieci. Dostarczyła również wymagany komplet dokumentów. Decyzją z 24 października 2012 r. ośrodek przyznał klientce świadczenia, o które wnioskowała.
     Kierownik zapewniła, że pracownicy ośrodka nigdy nie stawiają ultimatum, warunków czy też nie nakłaniają do składania określonych oświadczeń, a jedynie informują (w zakresie swych obowiązków) osoby ubiegające się o świadczenia o warunkach ich przyznawania i przysługiwania. Decyzja w tym zakresie leży tylko i wyłącznie po stronie osoby ubiegającej się o świadczenie. Niemniej jednak w przypadku, gdy osoba oświadcza: poświadczyłam nieprawdę, obowiązkiem organu jest wnikliwe przeanalizowane zaistniałej sytuacji pod kątem ewentualnych dalszych kroków prawnych, w tym zbadania, czy nie pobrane zostały świadczenia nienależne.
     Pani kierownik dodała, że akty określające krąg osób uprawnionych do świadczeń przewidzianych ustawą regulują między innymi kwestie dokumentów, jakie GOPS winien zgromadzić przed wydaniem decyzji w tej sprawie. Organ pierwszej instancji rozstrzyga sprawę każdorazowo wydając decyzję administracyjną, ale od tej decyzji strona ma prawo odwołać się do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Bydgoszczy.

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1083 (46/2012)

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 08/01/2025 14:24
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości