W przyszłym tygodniu na cmentarzu w Żninie spocznie zasłużona dla tego miasta i gminy, Halina Malinowska - lekarz, działacz samorządowy i wielki społecznik. Dawała z serca, bo tak rozumiała ideę solidarności.
4 kwietnia zmarła Halina Malinowska, Zasłużona dla Gminy Żnin, który to tytuł otrzymała jako jedna z pierwszych osób po odbudowaniu się samorządności lokalnej w Polsce. W ubiegłym roku minęło 20 lat od podjęcia uchwały Rady Miejskiej w Żninie, która w ten sposób uhonorowała Halinę Malinowską.
Jako lekarz i społecznik od początku swojej pracy zawodowej w Żninie wniosła duży wkład w rozwój lokalnej służby zdrowia, dając się również poznać jako człowiek bezgranicznie oddany swojemu powołaniu.
Była rodowitą Pałuczanką - urodziła się w Rejowcu, w gminie Skoki w powiecie wągrowieckim. Studiując w latach pięćdziesiątych medycynę w Poznaniu poznała swojego przyszłego męża, Feliksa Malinowskiego, który pochodził z Kaszub. Małżonkowie trafili do Żnina. Tutaj Halina Malinowska pracowała jako lekarz internista w Zakładzie Opieki Zdrowotnej. Przez kilka kadencji pełniła funkcję radnej w Żninie
Halina Malinowska była w latach osiemdziesiątych członkiem ówczesnego Stronnictwa Demokratycznego, ale zaangażowana była od 1980 r. w działalność NSZZ Solidarność. Tworzyła komitet zakładowy tego związku w Zakładzie Opieki Zdrowotnej.
- Byłam w Stronnictwie Demokratycznym, ale na początku lat osiemdziesiątych byłam w NSZZ „Solidarność“. Później, po delegalizacji związku przez władze, spotkały mnie na gruncie zawodowym reperkusje. Musiałam zmienić zakład pracy z naszego żnińskiego ZOZ na spółdzielnię inwalidów. Wczesną wiosną 1989 r., niedługo po zakończeniu obrad Okrągłego Stołu, powstał w Żninie w suterenie Liceum Ogólnokształcącego Komitet Obywatelski. Był to oczywiście organ społeczny, pracujący bez wynagrodzeń. Wkrótce przekształcił się w komitet wyborczy Andrzeja Wybrańskiego. Wśród głównych organizatorów komitetu na naszym szczeblu byli państwo Brygida i Andrzej Wybrańscy oraz pani Krystyna Krzemińska. 4 czerwca 1989 r., jeśli chodzi o płaszczyznę społeczną, był najważniejszym wydarzeniem w moim życiu. W dniu ogłoszenia wyników była radość, także oczywiście po głosowaniu w drugiej turze. Tak się składa, że ćwierć wieku temu nasz kandydat, Andrzej Wybrański mieszkał ze swoją rodziną nad nami, na trzecim piętrze, a my na pierwszym. To były najweselsze mieszkania w tym bloku. Zresztą były trzy takie wydarzenia w tamtych latach, gdy w tych mieszkaniach eksplodowała wielka radość: wybór Karola Wojtyły na papieża, powrót Andrzeja Wybrańskiego z aresztowania, no i zwycięstwo w częściowo wolnych wyborach 4 czerwca. W tamtym czasie jeździłam autobusem przynajmniej raz w tygodniu do mamy do Bydgoszczy. Na wszystkich przystankach wywieszałam wtedy plakaty Andrzeja Wybrańskiego. W pierwszych tygodniach te plakaty po kilku godzinach, gdy wracałam do Żnina, były zdarte, bo robiła to Służba Bezpieczeństwa. Jednak po 4 czerwca, gdy okazało się, że wygraliśmy i tylko potrzebna jest dogrywka, żeby uzyskać pozostałe do rozdania mandaty, to już tych plakatów, które nadal wywieszałam, nikt zaraz po mnie nie zdzierał - tak opowiadała o tamtych latach Halina Malinowska podczas rozmowy, którą przeprowadziliśmy w 25. rocznicę pierwszych, częściowo wolnych wyborów parlamentarnych.

Dla Haliny Malinowskiej słowo solidarność miało znaczenie przede wszystkim społeczne. Ideę solidarności przez dziesiątki lat wcielała w życie z niezmienną konsekwencją fot. Karol Gapiński
Wsparcie duchowe, pomoc wolontariacką i finansową niosła ludziom Solidarności w najtrudniejszym dla nich czasie, czyli w latach stanu wojennego. Jak wspomina Henryk Tokarz, działacz podziemia opozycyjnego w Żninie, w latach osiemdziesiątych, Halina Malinowska jako pierwsza i z jego wiedzy wynika też, że chyba jedyna, wspomagała NSZZ „Solidarność“ stałymi, comiesięcznymi datkami finansowymi. - Wtedy odbywały się czasami jakieś pojedyncze zbiórki, ale żeby część swojej wypłaty przekazywać co miesiąc na rzecz związku, to pani Halina Malinowska była w Żninie pierwsza. Pamiętam, że te pieniądze przydały się m.in. na pomoc prawną dla piątki studentów, którzy byli zatrzymani kilka dni po nowym roku 1982 za kolportowanie ulotek - opowiada Henryk Tokarz.
Otóż 17 lutego 1982 r. Andrzej Wybrański skazany został przez Sąd Pomorskiego Okręgu Wojskowego w Bydgoszczy wraz ze wspomnianymi studentami - Piotrem Goltzem, Andrzejem Katulskim, Krzysztofem Malinowskim, Piotrem Najsztubem i Jerzym Winieckim na karę 1,5 roku bezwzględnego więzienia. 2 lipca 1982 r. w wyniku rewizji Sąd Najwyższy uchylił wyrok, umarzając postępowanie karne.
Henryk Tokarz wspomina również, że od 1986 r. do 1990 r. Halina Malinowska kontynuowała współpracę z podziemnymi strukturami NSZZ Solidarność Ziemi Pałuckiej. Pomagała świadcząc bezpłatną opiekę medyczną nad dziećmi z rodzin ubogich z terenu Polski, a także np. nad dziećmi z Białorusi (wtedy jednej z republik radzieckich), które przebywały na niezależnych koloniach chrześcijańskich przy parafii św. Mikołaja w Gąsawie. Drugim lekarzem, który obok Haliny Malinowskiej świadczył opiekę medyczną nad dziećmi na tych koloniach, był Wiesław Ćwiąkała.
- Była osobą sympatyczną, otwartą, lubiła dużo mówić, a jej słowa pełne były ideałów i wartości, które autentycznie wyznawała. Bliżej poznałem ją już w latach dziewięćdziesiątych, gdy chodziłem do mieszkania państwa Malinowskich jako student studiów zaocznych na korepetycje do pana Feliksa. Pani Halina wykazywała się jak zawsze dużą aktywnością, zwłaszcza jako jedna z fundatorek i organizatorek Fundacji „Dar Serca“ - opowiada Henryk Tokarz.
Halina Malinowska starała się w tamtych latach wcielać w życie ideały Solidarności, które leżą u podstaw znaczeniowych tego słowa, czyli przede wszystkim społeczne, a nie polityczne. Także po 1989 r. - Dzieci głodne suchego chleba w Żninie były przyczyną, że zaczęłam organizować dla nich pomoc - pisała w 2012 r. uzupełniając rys historyczny Fundacji Dar Serca w Żninie.
W związku z postępującym ubożeniem większości społeczeństwa u progu przemian wolnorynkowych Halina Malinowska także w Żninie obserwowała niedobory żywnościowe zwłaszcza wśród dzieci. 3 marca 1990 r. zorganizowała dzięki pomocy ludzi dobrej woli pierwszą aukcję dobroczynną w Żnińskim Domu Kultury. Następnie zaangażowała się we współpracę z parafią Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski. Ks. Jan Janik zaprosił ją do komisji rozdzielającej dary, które napływały za pośrednictwem Kościoła dla polskiego społeczeństwa z krajów Zachodu. Jednocześnie Halina Malinowska współpracowała z Miejskim Ośrodkiem Pomocy Społecznej, Caritasem i PCK.
Te doświadczenia sprawiły, że coraz intensywniej myślała nad powołaniem Fundacji Dar Serca. Na początku lat dziewięćdziesiątych tego typu działalność była czymś nowym w polskich realiach. Społeczeństwo obywatelskie dopiero się kształtowało. Dlatego Halina Malinowska potrzebowała pomocy organizacyjnej innych ludzi. Znalazła ją. Chodziło nie tylko o pozyskanie fundatorów, ale wskazówki merytoryczne, np. przy pisaniu statutu i rejestrowaniu fundacji. Początkowo miała się ona nazywać - według intencji Haliny Malinowskiej - Fundacja Pomocy Dzieciom. Po rozmowach z radnymi oraz z fundatorami - założycielami przyjęto nazwę Dar Serca, gdyż rozszerzony został zakres działań, jakie wyznaczyła sobie fundacja. 9 lutego 1991 r. został podpisany akt notarialny przez Bernarda Hoppe reprezentującego Stację Hodowli Roślin w Sobiejuchach, Irenę Starczewską i Rafała Strzyża reprezentujących Bank Spółdzielczy w Żninie, Ryszarda Lorczyka - Żefam, Halinę Malinowską, Henryka Pawlaczyka, Eugeniusza Michalskiego, Marię Głogowską, Wojciecha Marlewskiego, Tadeusza Wujkowskiego i Aleksandra Kmiećkowiaka - to byli fundatorzy i założyciele fundacji, która działa do dzisiaj i jest dziełem życia Haliny Malinowskiej.
Wkrótce po zarejestrowaniu fundacji ustanowione zostało Stypendium im. Piotra Malinowskiego. Był to syn Haliny i Feliksa Malinowskich, który w 1983 r. ukończył Politechnikę Gdańską, a zmarł w 1987 r na białaczkę. Założycielska suma dla funduszu stypendialnego ustanowionego przez Halinę Malinowską pochodziła z ubezpieczenia jej zmarłego syna. Do tej pory Fundacja Dar Serca przyznaje stypendia dla zdolnej młodzieży z terenu powiatu żnińskiego. Środki na pomoc świadczoną przez fundację organizowano na różne sposoby. Halina Malinowska, jako już emerytka prowadziła choćby kiosk na terenie szpitala w Żninie, na co zezwolił jeden z założycieli fundacji Aleksander Kmiećkowiak, wtedy dyrektor szpitala.
- Ale też w latach dziewięćdziesiątych pani Halina Malinowska udostępniała za symboliczną opłatą zdolnym a niezbyt majętnym młodym ludziom z Pałuk swoje mieszkanie w Poznaniu jako stancję w czasie ich studiów - wspomina Henryk Tokarz.
- Jako żninianin, to z widzenia znałem panią Halinę Malinowską od zawsze, a bliżej poznałem ją, gdy zostałem prezesem Fundacji „Dar Serce“. To była osoba zaangażowana całkowicie w pomoc dla drugiego człowieka. Wynikało to, jak myślę, z jej głębokiej wrażliwości i wyczulenia na biedę i krzywdę drugiego człowieka. Zawsze podkreślała tę potrzebę niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. Ktoś by powiedział, że akcentowała to w sposób przesadny, ale właśnie taka była. To właśnie dzięki takim ludziom, jak pani Halina Malinowska, świat nie stoi w miejscu, lecz idzie do przodu. Dzięki takim ludziom powstają takie dzieła, jak Fundacja „Dar Serca“. Myślę, że ona jest dziełem jej życia. Obecnie nasza fundacja pomaga nie tylko poprzez stypendia dzieciom i młodzieży. To jest tylko jedna część naszych działań. Angażujemy się też w pomoc ludziom pokrzywdzonym przez los, chorym, a zwłaszcza na nowotwory, bo w wielu przypadkach nie stać ich na codzienne, kosztowne leczenie. Robimy to, na czym zależało pani Halinie Malinowskiej, gdy wymyśliła Fundację - podzielił się z nami Tomasz Gronet, prezes fundacji, której inicjatorką była Halina Malinowska.
Msza św. żałobna odprawiona zostanie w środę 19 kwietnia o 13.00 w kościele Zmartwychwstania Pańskiego na cmentarzu w Żninie.
Cześć jej pamięci.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1313 (15/2017)
SO24LI
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze