19 marca 2026 r. w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Żninie odbył się pierwszy wernisaż prac żninianki Urszuli Hillemann-Grabowskiej pt. „Tam, gdzie zatrzymuje się spojrzenie”. Dopełnieniem wydarzenia była recytacja wierszy pracowniczki biblioteki i regionalistki Barbary Filipiak, która inspirując się sztuką malarską swej koleżanki napisała wiersze będące jej własną, literacką interpretacją obrazów.
Spotkanie poprowadziła dyrektorka Książnicy Beata Czaczyk, która powitała zaproszonych gości, w tym władze samorządowe, dyrektorów i prezesów żnińskich instytucji, rodzinę, przyjaciół i znajomych artystki, której twórczość po raz pierwszy została zaprezentowana na wernisażu w żnińskiej bibliotece.
Urszula Hillemann-Grabowska jest rodowitą Żninianką i najmłodszym dzieckiem swoich rodziców, których w Żninie wszyscy doskonale znali – Marii i Jerzego Hillemannów. Artystka ukończyła żnińską „dwójkę”, a następnie Liceum Ogólnokształcące im. Braci Śniadeckich w Żninie. Wybrała studia pedagogiczne na kierunku nauczanie początkowe, a po ich ukończeniu rozpoczęła pracę w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Żninie, w której spełnia się do dziś i ma ciągły kontakt z młodzieżą oraz rodzicami młodych ludzi. Prywatnie ma męża Macieja, córkę Juliannę i syna Tomasza, z których jest bardzo dumna.
Pasja malowania rozkwitała w niej od najmłodszych lat. Najpierw były prace ręczne, a więc rysowanie, malowanie, mnóstwo laurek dla najbliższych, kompozycje z polnych i ogrodowych kwiatów, z czasem doszło też haftowanie serwetek i obrusów, tworzenie kompozycji kwiatowych i wiele innych. Uwielbiała też taniec, marzyła nawet o karierze tancerki, ale skończyło się na dyplomie kursu pierwszego i drugiego stopnia z tańca latynoamerykańskiego. - Pani Ula ma duszę wielokolorową i to jest widoczne w jej pracach, które to Państwo macie dzisiaj zaszczyt obejrzeć po raz pierwszy na publicznej wystawie. Bezsprzecznie jest osobą wrażliwą na piękno i ciepłą w stosunku do osób, które ją otaczają – powiedziała Beata Czaczyk.
Na płótnach Urszuli Hillemann-Grabowskiej geometria spotyka emocje, a w budowlach przeważa modernizm i kubizm. Uskrzydla ją każdy pozytywny komentarz, a podróże po Europie i Afryce są inspiracją do kolejnych obrazów, gdyż te wyprawy pozostawiły wyraźny ślad nie tylko w paszporcie, ale i na płótnie. „Tam, gdzie zatrzymuje się spojrzenie” to cykl prac będący próbą uchwycenia chwil ulotnych w życiu, które trwają czasem tylko przez sekundę, zanim znikną w biegu codzienności. W tej prywatnej przestrzeni artystki miedzy obserwacją, a odczuwaniem rzeczywistość nabiera znaczenia, spojrzenie zwalnia, a świat odsłania swoje piękno. Z twórczości innych pani Urszula czerpie iskrę, a resztę tworzy jej wielokolorowa dusza.
Artystka zapytana przez Beatę Czaczyk jak się zaczęła jej artystyczna droga i kiedy powstał pierwszy obraz, stwierdziła, że zaczęło się całkiem niestandardowo, bo od pogryzienia przez psa w prawą rękę. Musiała przejść profesjonalną rehabilitację, a następnie sama postanowiła narzucić sobie terapię zdrowotną, by ręka powróciła do pełnej sprawności. Zaczęła rehabilitować się pędzlem i pozostaje dziś tylko zadać sobie pytanie: czy pies wie jak wiele zrobił dla pałuckiej sztuki, bo to, co miało być terapią, dla pani Urszuli stałą się pasją, której poświęca każdą wolną chwilę, wręcz można powiedzieć, że obsesją w najpiękniejszym tego słowa znaczeniu, o czym zresztą artystka sama mówi. - Zaczęłam od malowania po numerkach. Jeden z tych obrazów zabrałam ze sobą tutaj. Nawiążę jeszcze do tego, iż wypadek wydarzył się akurat jak się rozpoczęła pandemia. Zatem tym bardziej był to bardzo trudny okres, nie tylko dla mnie, ale i dla wszystkich Państwa. Ale ten czas, kiedy miałam niesprawną prawą rękę, skłonił mnie do tego, żeby zacząć posługiwać się lewą ręką. A wiemy, że pracując lewą ręką ćwiczymy prawą półkulę mózgu, która jest odpowiedzialna za wszystkie zdolności artystyczne i plastyczne. Myślę, że w nieszczęściu szczęśliwie doskonaliłam tą umiejętność – powiedziała Urszula Hillemann-Grabowska dodając przy tym, że technika malowania na przestrzeni mijających miesięcy zmieniała się. Najpierw malowała po numerkach, potem były szkice, obrazy i obrazki, pejzaże, a z czasem przeszła w kolory i zaczęła wykorzystywać akwarele, akryle, a na końcu przeszła do malowania olejnego. - Malowanie olejne jest o tyle trudne, że nie można za bardzo łączyć ze sobą farb, to znaczy nakładać jednej farby na drugą, bo daje to nieciekawy efekt. Dlatego trzeba ten obraz przemyśleć i właściwie zmieszać kolory, żeby potem był zamierzony efekt na obraz – usłyszano.
Okres pandemii uwrażliwił panią Urszulę na różne momenty rzeczywistości. Zaczęła przypatrywać się niebu, drzewom i całej otaczającej ją rzeczywistości. - Ale bardzo ważne, istotne są i były też dla mnie wtedy emocje, ponieważ ja pracuję z dziećmi i młodzieżą trudną, taką z problemami, nie tylko edukacyjnymi, ale też emocjonalnymi. W związku z tym pomyślałam sobie, że można te emocje w jakiś sposób również wkładać na obrazy. Ponieważ ja jestem też taką osobą dość emocjonalną, mogłabym powiedzieć, że wrażliwą, dlatego te wszystkie emocje zaczęłam przekładać na płótno – powiedziała artystka. Od zawsze lubiła obserwować ludzi, szczególnie podczas wyjazdów z rodzicami do ukochanego Sopotu. - Ubiory, ich wyrazy twarzy, emocje, które malują się na tych twarzach, to wszystko gdzieś tam pozostaje i potem gdzieś to się wykorzystuje – dodała Urszula Hillemann-Grabowska.
Do szesnastu obrazów żnińskiej malarki powstały wiersze, które stworzyła Barbara Filipiak, autorka książek biograficznych o znanych Pałuczanach i tomików wierszy, na co dzień pracowniczka żnińskiej biblioteki. Ciekawostką jest, że choć panie znały się od 30 lat, to do października 2025 roku zwracały się do siebie oficjalnie na per „pani”. Ale jak pokazało życie, sztuka i literatura bardzo do siebie zbliżają i tak panie z dnia na dzień, 25 października, podczas jednej przypadkowej rozmowy telefonicznej przeszły na „ty”. A wszystko zaczęło się od tańca i obrazu baletnicy, który pani Urszula umieściła na swoim profilu facebookowym, a Barbara Filipiak go zobaczyła i niemal od ręki stworzyła wiersz. Dziś panie mają wspólne plany na przyszłość, ich twórczość (obrazy i wiersze) drukowane są w londyńskim piśmie internetowym ART FORUM, a wkrótce być może ukaże się tomik wierszy, w którym milczące obrazy Urszuli Hillemann-Grabowskiej ożywi poezja Barbary Filipiak. Są też plany na wystawę okraszoną poezją w Pałacu Lubostroń.
Podczas wernisażu w żnińskiej książnicy wiersze, oprócz Barbary Filipiak, czytała najbliższa rodzina Urszuli Hillemann-Grabowskiej: Maciej Grabowski (mąż), Julianna Grabowska (córka) i Tomasz Grabowski (syn) oraz pracownicy biblioteki: Katarzyna Pańkowska-Potempa, Ewa Malak, Ewa Dąbrowska-Goclik i Aleksander Paradowski. Każdy obraz, do którego wiersz przeczytano, zinterpretowała pani Urszula, dzięki czemu słuchacze mogli zobaczyć jak obie artystki ze Żnina widzą ten sam obraz i jakie towarzyszyły im emocji podczas tworzenia swoich dzieł.
Po tej niezwykłej uczcie duchowej przyszedł czas na podziękowania i gratulacje, nie tylko ze strony dyrektorki biblioteki Beaty Czaczyk, ale także od władz samorządowych, rodziny, przyjaciół i znajomych Urszuli Hillemann-Grabowskiej. Jak powiedział Maciej Grabowski dziękując obu artystkom i przytaczając słowa Giuseppe Verdiego z opery „Rigoletto”, że kobieta zmienną jest: - Chciałoby się powiedzieć w tym momencie, że kobieta nieodkrytą jest. Dlaczego to mówię? Bo obydwie panie artystki, zarówno Basię, jak i moją małżonkę Ulkę znam od ponad 30 lat i na początku znajomości ani jedna, ani druga nie przejawiała żadnych zdolności artystycznych. Ale po pewnym czasie Basia zaczęła jako pierwsza, że tak powiem, przejawiać najpierw talent dziennikarski, a potem poetycki, zaś Ulka swoją genezę artystyczną przedstawiła Państwu dziś. No i w taki sposób pomiędzy Murczynem a Żninem, Żninem a Murczynem zawiązała się spółka malarsko-poetycka z ograniczoną odpowiedzialnością, ale z nieograniczonymi możliwościami: smsy, telefony, maile od samego ranka do późnego wieczora. Myślę, że chyba ku radości nas wszystkich dziewczyny fajnie w to się wkręciły. I jeszcze lepiej, że działają tutaj lokalnie, ale zaczynają wypływać na szersze wody, czego im szczerze życzę – powiedział mąż pani Urszuli Maciej Grabowski.
Burmistrz Żnina gratulując wystawy Urszuli Hillemann-Grabowskiej nawiązał do wypowiedzi jednego z trzech założycieli marki Apple Steve Jobsa, który kiedyś powiedział, że ludzie z pasją zmieniają świat. – I tę pasję tutaj u Pani widać i słychać. Widać w formie przepięknych obrazów, ale i też słychać jak pięknie Pani opowiada o tym malarstwie, jak pięknie Pani to czuje. I tym malarstwem mam wrażenie, że zmieniła Pani najpierw swój świat, na lepsze świat rodziny, ale i również nasz świat, bo gdyby nie Pani pasja my pewnie bylibyśmy dzisiaj pochłonięci tym naszym wirem codzienności , a tak jesteśmy tutaj i oglądamy przepiękne obrazy, delektujemy się nimi i za to chciałbym Pani bardzo serdecznie podziękować i życzę wszystkiego co najlepsze, dalszych inspiracji do tworzenia – powiedział burmistrz Żnina Łukasz Kwiatkowski.
Ryszard Ulatowski, członek Zarządu Powiatu Żnińskiego i prezes LGD Pałuki – Wspólna Sprawa podziękował za niezwykłe doznania duchowe Urszuli Hillemann-Grabowskiej oraz Barbarze Filipiak stwierdzając, że malarstwo z poezją świetnie się podczas tego wernisażu spięło w jedną całość. - Zawsze się bałem takiego określenia, że trzeba zawsze wiedzieć, co autor miał na myśli tworząc swoje dzieło. A tu się okazało, że wcale nie jest istotne, co autor miał na myśli, ale ważne jest to, co my mamy na myśli, co mamy w głowach patrząc na te obrazy. I za tę lekcję dziś dziękuję – powiedział Ryszard Ulatowski, który w imieniu dyrektorki Pałacu Lubostroń Aleksandry Nowakowskiej i swoim własnym zaprosił na podobną wystawę obu pań w pałacu.
Po spotkaniu długo jeszcze dyskutowano w kuluarach o wernisażu, który niewątpliwe zrobił na jej odbiorcach niesamowite wrażenie.
Wystawę prac malarskich Urszuli Hillemann-Grabowskiej można oglądać w żninskiej bibliotece przez najbliższy miesiąc w godzinach pracy biblioteki.
Barbara Filipiak
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze