Reklama

Teren może być czasowo zalewany

Melioracja w Gałęzewie
     Teren może być czasowo zalewany
     - Akcja meliorantów, kopanie dołów nic nie dały - mówi Mikołaj Gic. - Zrobiliśmy wszystko, co było można i do tematu już nie wracamy - stwierdza Stanisław Bazułka.

Mikołaj Gic kijem wskazuje na zaledwie kilkucentymetrowe światło w rurociągu, które jego zdaniem świadczy o zamuleniu
             fot. Sylwia Wysocka

    O uwagach mieszkańca Gałęzewa Mikołaja Gica, dawnego melioranta, na temat niedrożności rurociągu melioracyjnego w tej wsi pisaliśmy 16 września. Wówczas Stanisław Bazułka, szef Gminnej Spółki Wodnej w Rogowie zapewniał, że drożność rurociągu jest, a grunty mogą być okresowo zalewane, bo mimo że zostały zaadaptowane na orne stanowią użytki zielone. Mikołaj Gic uważał, że rurociąg powinien być udrożniony, bo rury są zapchane i woda zalewa okoliczne pola. Po  pracy meliorantów mieszkaniec Gałęzewa uważa, że spółka źle wykonała zadanie.
    - Zrobiliśmy dla świętego spokoju i zgody wszystko, co było można tam zrobić, mimo że i tak byliśmy pewni, że rurociąg jest drożny - zapewnia Stanisław Bazułka, który tłumaczy, że koparką odkopano w kilku miejscach rurociąg na wskazanym odcinku, przeczyszczono go przeciągając siatkę i okazało, że zaledwie 5-7 cm stanowiło jego zamulenie. Jak zapewnia, po przeczyszczeniu rury zostały przepłukane i nic więcej tam nie da się już zrobić.
    - Różnica pomiędzy poziomami w tych studzienkach na odcinku około 100 m wynosi zaledwie 4 cm, więc spad jest tam minimalny i bez przebudowy nie da się go zwiększyć - zapewnia szef spółki wodnej.
Mówi też, że sieć drenarska położona jest zaledwie na głębokości 40-50 cm i na takiej głębokości nie będzie nigdy działała prawidłowo. Dodał, że położenie terenu i jego ukształtowanie sprzyja zwiększonej wilgotności na tym terenie, który ewidencyjnie stanowi użytki zielone.
    - Stan wody jest wyższy, gdyż w tym roku spadło o 50% więcej opadów niż w latach poprzednich, ale pan Gic nie ma problemów z wjazdem na własną działkę - zapewnia Stanisław Bazułka.
Mikołaj Gic uważa, że ostatnie prace na tym odcinku zupełnie nic nie dały.
    - Pokopali jakieś dziury zaraz po interwencji „Pałuk” i na tym się skończyło, efektu tych prac żadnego, rurociąg ma 3 cm światła, reszta jest zamulona - twierdzi osiemdziesięcioletni meliorant z Gałęzewa.
    Zapewnia też, że pole na podmokłych dziś terenach uprawiał jeszcze jego dziadek, był tam też kawałek łąki z przeznaczeniem do wypasania krów, ale na części zawsze było pole.
    Mikołaj Gic nadal domaga się, by spółka przeprowadziła staranne czyszczenie rurociągu. Stanisław Bazułka zapowiada, że na tym odcinku zrobiono już wszystko, co tylko można było zrobić, łącznie z konserwacją drenarki i więcej na ten temat nie będą z Mikołajem Gicem rozmawiać.
    Stanisław Bazułka zaznaczył, że nie ma w planie przebudowy rurociągu, gdyż jest to kosztowna inwestycja, a zgodnie z ewidencją gruntów  tereny te stanowią użytki zielone, które mogą być czasowo zalewane.

    Dodał też, że na polu Mikołaja Gica woda nie zalega.

Reklama

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 976 (43/2010)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości