Joanna Cieślak od 6 lat dzień w dzień pokonuje drogę gminną, aby zrobić zakupy w wiejskim sklepie lub dostać się na przystanek PKS. Wyprawy te grożą poślizgiem (gdy mokra droga zamarza) lub wiążą się z brnięciem butami przez głębokie błoto.
fot. Karol Gapiński
Droga gminna, Murczyn, Joanna Cieślak
Tłuczeń w prezencie na święta
Mimo że w tym roku nie przewidywano w Urzędzie Miejskim skierowania choćby jednego transportu z tłuczniem wapiennym na drogi gruntowe w Murczynie, to jednak stanie się inaczej. Przewodniczący komisji ds. wsi obiecał przed świętami przynajmniej jeden taki transport, aby mieszkańcy nie musieli brnąć w błocie idąc drogą do nowego wybudowania.
Kilka domów jednorodzinnych wzdłuż drogi gruntowej - gminnej, otaczającej północną część Murczyna, bywa określane mianem nowego wybudowania. W jednym z tych domów mieszka Joanna Cieślak. Wraz z rodziną przeprowadziła się tutaj 6 lat temu. W przeciwieństwie do większości mieszkańców tej części wsi, nie posiada ona prawa jazdy. Często zdarza się, że ze względu na to, iż akurat jej męża nie ma w domu, bo jest w pracy, Joanna Cieślak przemierza drogę gruntową, wiodącą do drogi wojewódzkiej nr 254 Żnin - Barcin, na pieszo.
- Od razu jednak trzeba powiedzieć, że problem dotyczy nie tylko tych, którzy chodzą tędy piechotą i brną w błocie albo ślizgają się na nim, kiedy lekko podmarznie. Samochody z kolei przemieszczając się tą drogą są narażone na powtarzające się zabrudzenia i trzeba je co chwilę myć. Czasami nawet właściciele odpuszczają to już sobie, bo nie ma sensu. Jeden przejazd drogą po wymyciu auta i już jest ono na powrót całe ochlapane błotem. Droga jest też pełna dziur, więc te samochody są narażone na uszkodzenie kół albo zawieszenia - opowiada Joanna Cieślak.
Droga gruntowa dla mieszkańców nowego wybudowania stanowi jedyny wyjazd na drogę wojewódzką. Tutaj zaś znajduje się przystanek autobusowy. W pobliżu jest też sklep spożywczy. Dlatego Joanna Cieślak chodzi tą drogą praktycznie codziennie, choćby po to, żeby zrobić zakupy. Po załatwieniu sprawunków, jeszcze trudniejszy jest powrót do domu przez głębokie na kilkanaście, a miejscami na kilkadziesiąt centymetrów błoto na gruntowej drodze. W rękach ciąży nawet po kilka toreb. Trzeba zaś stąpać ostrożnie, bo jeden fałszywy krok może spowodować zachwianie się pieszego i jeśli nawet nie skończy się to upadkiem, to zakupy z toreb mogą się wysypać w błoto. Buty po takim spacerze też za każdym razem nadają się do czyszczenia. - Poza tym nikt ze znajomych mnie nie chce nawet odwiedzać, nie mając samochodu. Kiedy tylko zapraszając do nas mówię, gdzie mieszkamy, i że trzeba pokonać kilkaset metrów drogą gruntową, to zapraszani rezygnują z wizyty - mówi Joanna Cieślak.
Przez 6 lat, od kiedy mieszka w Murczynie, Joanna Cieślak tylko raz widziała na drodze wzdłuż nowego wybudowania równiarkę. - Do innych wsi Urząd Miejski w Żninie zamawia ciężarówki z kamieniem, który później można własnymi siłami we wsi rozprowadzić po gruntowej drodze. W ten sposób zostałaby ona utwardzona choćby w tych najgorszych fragmentach. Jednak ani razu, odkąd tu mieszkam, nie został przywieziony kamień akurat na tę drogę. W zeszłym roku już chciałam interweniować u pana sołtysa. Jednak jeszcze się powstrzymałam. Teraz już nie mam cierpliwości. Gdy przeszedł ten orkan w mikołajki, to spadło tutaj pełno śniegu. Zresztą widzi pan: dużo tego mokrego śniegu leży do teraz. Na drodze ten śnieg się roztopił. Teraz będzie już błoto aż do wiosny, gdy słońce mocniej przygrzeje i wysuszy. Oczywiście pomijam te dni, gdy będzie mróz. Wtedy będzie tutaj ślizgawka. Dodam, że właśnie teraz sytuacja jest najgorsza, bo szybko zapada zmierzch. Są tu wprawdzie wzdłuż tej drogi lampy oświetleniowe, ale najgorsze błoto i najgłębsze kałuże nie wszystkie w takim świetle są widoczne. Nie da się ich omijać po ciemku. W tym roku, gdy informowałam już pana sołtysa o wszystkim, to ponoć miały być 3 wywrotki z kamieniem przywiezione do Murczyna. Część z tego materiału miała trafić na naszą drogę. Tak się nie stało. Ponoć materiał trafił do Murczynka - opowiada Joanna Cieślak.
Stanisław Brzykcy, sołtys Murczyna, informuje, że starał się załatwić w Urzędzie Miejskim w Żninie tłuczeń wapienny do utwardzenia drogi. Początkowo zapowiadano w wydziale dróg, remontów i inwestycji, że ten materiał się znajdzie. Później okazało się, że już go nie ma, bo trafił do Murczynka. Dyspozycje, co do tego, gdzie ma trafić taki kamień do utwardzenia dróg gminnych, wydaje ratuszowi komisja do spraw wsi. Dzieje się to wiosną. Komisja przyjmuje wnioski sołtysów i mieszkańców i sama udaje się w teren. Po tej lustracji podejmowane są decyzje, które z licznych dróg należy utwardzić nawożąc kamień. Jak opowiada sołtys Murczyna, jeszcze w pewnym momencie szef tej komisji Paweł Janowski mówił mu, że znajdzie się kamień z puli rezerwowej na ten cel. Później okazało się, że nawet w tej puli już nic nie ma.
Ryszard Parjaska, specjalista ds. dróg w Urzędzie Miejskim w Żninie, przekazał, że tłuczeń wapienny był rozwożony zgodnie z dyspozycją komisji ds. wsi. Gmina ma w budżecie zapisaną pulę na 46 transportów rocznie plus 4 rezerwowe. Są to transporty po 25 ton każdy. Tłuczeń wapienny jest kupowany od Lafarge Kujawy. Jeden transport kosztuje około 1.400 zł. W tej chwili wszystkie środki zostały już wydane. Decyzja o tym, czy można zakupić dodatkowy materiał na drogi, nie należy do wydziału dróg. Zapytaliśmy Pawła Janowskiego, czy znajdzie się kamień dla Murczyna. Przyznał on, że transporty trafiły do Murczynka, zamiast do Murczyna, ale to nie oznacza, że sprawa jest już zamknięta.
Otóż grudzień nie był jak do tej pory bardzo śnieżny. Z tej przyczyny ratusz zaoszczędził w wydatkach na odśnieżanie dróg. Dzięki temu - jak zapowiedział Paweł Janowski - znajdą się pieniądze na przynajmniej jeden transport 25 ton z tłuczniem wapiennym, który trafi na drogę wiodącą do nowego wybudowania w Murczynie. - Ja zaraz wracając do domu zajrzę na tę drogę, zorientuję się, jak tam wygląda sytuacja. Do świąt przynajmniej jedna ciężarówka z materiałem do utwardzenia trafi - zapowiedział radny Paweł Janowski, przewodniczący komisji ds. wsi.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1140 (51/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze