Zbliżająca się wiosna, która przynosi wysoką temperaturę oraz słoneczne dni, nie dla każdego jest powodem do radości. Morsy Gąsawa przygotowują się do ostatniego wejścia do wody, które zakończy ich sezon morsowania.
Pogoda powoli się zmienia. Zimowe temperatury ustępują wiosennej aurze. Pomimo tego, że wiosna w tym roku nie należy do najcieplejszych, to nie jest już wielką atrakcją dla morsów z Gąsawy. - To wszystko zależy od pogody i klimatu jaki panuje w kraju. Zaczynają się kąpiele jak jest już odpowiednia temperatura, ale oficjalnie rozpoczęcia sezonu są raczej w październiku. Kluby sobie ustalają, kiedy pierwszy raz się spotykają i ten ostatni. Najczęściej są to weekendy - informuje Karol Bukowski z grupy Morsy Gąsawa. - My Morsy Gąsawa kończymy sezon teraz w kwietniu, w przyszłym tygodniu 24 kwietnia. Przez zmieniający się klimat, ustaliliśmy, że w przyszłym roku skończymy w marcu, bo po prostu jest za ciepło.
Morsowanie ma sens wyłącznie zimą. Ujemna temperatura sprawia, że wtedy woda w jeziorze jest błoga podczas kąpieli. - Ważne jest to, żeby do tej wody wchodzić z przyjemnością, żeby odczuwać te endorfiny. Jeśli stoi się w wodzie i czuje się zimno, to nie ma to sensu! Tutaj jest taka odwrotność. Jak jest dodatnia temperatura i stoi się w wodzie chłodnej, to organizm się szybciej wyziębia. Jeśli wchodzi się w minusowej temperaturze, to wtedy woda jest około 0, to człowiekowi wydaje się, że jest pod prysznicem z ciepłą wodą. Ja mam właśnie takie odczucia - mówi Karol Bukowski.
Pandemia COVID-19 utrudniała spotkania morsów. Nic nie daje tyle radości jak wspólne wchodzenie do wody, gdzie można podzielić się swoją radością z innymi. Niestety przez obostrzenia grupa musiała być dzielona. Ponadto nie wiadomo, jak będzie w tym roku wyglądać zakończenie sezonu. - W tej chwili ciężko to powiedzieć. Przez pandemię są narzucone obostrzenia, że grupa może liczyć do 5 osób. Jeżeli nie byłoby pandemii, to wtedy cała grupa spotyka się na ognisku. Jest zabawa, kiełbaski z ogniska i dużo radości. A potem wszyscy bardzo długo czekamy na powrót sezonu - mówi Karol Bukowski.
Kończy się sezon, ale to nie oznacza, że grupa Morsy Gąsawa nie będzie się już widywać. Mają plany na najbliższy czas, ale to wszystko zależy od tego jak będzie wyglądać sytuacja z pandemią. - Mamy piękny akwen w Gąsawie. Modernizowana jest plaża na tyle ile gmina może. Teraz będzie robiona droga do plaży, scena. Cały czas coś się dzieje. Ze względu na to, że korzystamy z tego terenu, to też chcemy uczestniczyć w tych pracach. Planujemy zorganizować wielkie sprzątanie plaży. To będzie nasze kolejne spotkanie jako grupy morsów, o ile nie będzie obostrzeń. W planach mamy także zorganizowanie dnia dziecka, ale to wszystko jest takie niepewne.
To właśnie odważni ludzie w środku zimy wchodzą do wody w jeziorze. Wydaje się, że przez takie zachowanie można się rozchorować. Jednak przy odpowiednim przygotowaniu jest to korzystne dla zdrowia. - Morsowanie to jest po prostu szaleństwo, tak żartem mówiąc. Szaleństwo, które daje człowiekowi odporność i zdrowie. Poprzez morsowanie po pierwsze mózg wyzwala z siebie te pozytywne endorfiny. Po drugie zimna woda dodaje energii, poprawia oraz wzmacnia naszą odporność. Kobiety uważają też, że pozytywnie wpływa to także na cellulit.
Pomimo tego, że morsowanie jest pozytywne dla organizmu, to niestety nie dla każdego. Zanim ktoś zdecyduje się na pierwsze wejście do wody, to koniecznie powinien skonsultować się ze swoim lekarzem. - Jest tak przyjęte, że ludzie, którzy mają problem z sercem i krążeniem, nie powinny raczej morsować. Może dojść do nieprzyjemnych sytuacji, bo nigdy nie wiadomo, jak zareaguje organizm. Pierwsze wejście do wody powinno być w grupie i trwać 30 sekund. Grupa odlicza od 30 do 0. Potem jest spotkanie przy ognisku, ciepła herbatka. Kolejne wejścia trwają tyle, ile człowiek jest w stanie wytrzymać. Nie ma ustalonego czasu dla grupy. Każdy musi indywidualnie do tego podejść. I robić to z głową. Nie można wchodzić do wody po alkoholu. Pilnujmy takich rzeczy. Trzeba być także rozgrzanym. Przed każdym wejściem jest rozgrzewka. Mamy jakąś muzykę, ktoś prowadzi rozgrzewkę i robimy skłony, pompki czy podskoki. To prowadzi do rozgrzania organizmu. Krew szybciej płynie. Wtedy dłużej organizm wytrzymuje w tej zimnej wodzie - ostrzega Karol Bukowski.
Osoby, które w tym roku nie odważyły się wejść do wody, mają dużo czasu na przygotowanie się do pierwszego razu. Okres letni to idealny moment, by poszerzyć swoją wiedzę na temat morsowania. - Warto poszukać sobie informacji w internecie na temat morsowania. Jest wiele wypowiedzi doświadczonych ludzi, którzy z pokolenia na pokolenie to robią. To jakie choroby im towarzyszyły, a objawy ustąpiły poprzez morsowanie. Mogę podać swój przykład. Przechodziłem koronawirusa i lekarz powiedział, że przez to jak zbudowałem swoją odporność przez morsowanie, przechodziłem bardzo łagodnie wszystkie objawy. Zachęcam wszystkich, bo może szczepionka tak nie pomoże jak morsowanie. To oczywiście taki żarcik - śmieje się Karol Bukowski.
Morsowanie jest uzależniające. Pojawia się ogromna chęć do powtarzania tego co jakiś czas. - Trzeba to głośno powiedzieć. Morsowanie wciąga! To jak z robieniem tatuażów, wciąż chce się więcej! Jeszcze nie spotkałem się z kimś, kto by po pierwszym razie powiedział, że do tego się nie nadaje. Wychodzi z takim uśmiechem na twarzy i już pyta, kiedy jest następne wejście. Tak jest za każdym razem! - dodaje Karol Bukowski.
Angelika Uścińska, 13 IV 2021
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze