Reklama

Trenerzy z pilotami do światła

Ostatnio wieczorami mróz sięga kilkunastu stopni Celsjusza i przez większość tych wieczorów nikogo na „orliku” przy „jedynce” nie ma        fot. Karol Gapiński

Barcin, trener, pilot, oświetlenie, orlik
     Trenerzy z pilotami do światła
     Firma wykonującą instalacje elektryczne przygotowała dla barcińskich orlików plan, którego wprowadzenie w życie pozwoli na takie regulowanie oświetlenia boisk, aby zużycie prądu było mniejsze.

Trener środowiskowy na „orliku” przy SP nr 1 w Barcinie Damian Kaśków
        fot. Karol Gapiński

    Trenerzy środowiskowi, którzy pracują jako opiekunowie kompleksów boisk orlik, od początku swej pracy obserwowali, że na obiektach tych niezbyt oszczędnościowo zaprojektowane zostało oświetlenie. Chodziło o to, że bardzo często na boisku było niewielu graczy i korzystali oni np. tylko z jednej bramki albo jednego kosza, a świeciły się wszystkie lampy. Często też orliki są wieczorami oświetlone, mimo że nie gra na nich ani jedna osoba. Trenerzy środowiskowi postulowali u burmistrza Barcina Michała Pęziaka, żeby zmodernizować sterowanie oświetleniem w taki sposób, by było kilka opcji oświetlenia do wyboru.
     Damian Kaśków, trener środowiskowy na orliku przy Szkole Podstawowej nr 1 im. dra Stanisława Krzysia w Barcinie, powiedział, że ze względu na mróz mógłby zakazać wstępu na boisko, ale są zapaleńcy, którzy lubią grać w taką pogodę. Przyznaje jednak, że zimą na boisku jest zdecydowanie mniej grających. Mimo to oświetlenie jest włączone przez cały wieczór. Chodzi o to, że podczas włączania i nagrzewania się lampy pobierają kilka razy więcej mocy niż podczas samego świecenia. Potwierdza to Zbigniew Skoczyński, barciński przedsiębiorca w branży instalacji elektrycznych, który na prośbę gminy zrobił przegląd barcińskich orlików i stworzył projekt modernizacji ich oświetlenia.
     Projekt modernizacji oświetlenia został zrobiony pod kątem zwiększenia możliwości wyboru, ile i jakich masztów oraz opraw na każdym z nich zapalić, tak ażeby nie musiały świecić wszystkie, a np. tylko po 3 oprawy na dwóch masztach, gdy kilku zawodników gra pod jedną bramką. Można o 1/5 zmniejszyć oświetlenie, a komfort gry do jednej bramki nie mniejszy się.
     Zbigniew Skoczyński zdradził, iż przygotował projekt, dzięki któremu powstało 48 możliwości oświetlenia. W efekcie zużycie energii elektrycznej na orlikach ma być bardziej ekonomiczne. Jakiego rzędu będą to oszczędności, tego Zbigniew Skoczyński nie wyliczył, gdyż zależeć będą one od wybieranych przez trenerów opcji. Trenerzy ci zostaną wyposażeni w dziewięciokanałowe piloty, które będą służyły do wybierania opcji oświetlenia.
     Elektryk z Barcina swoje rozwiązania miał przedstawić w Urzędzie Miejskim, a ich realizację planuje po odpuszczeniu mrozów, bo trzeba będzie w związku z modernizacją wykopać kable z fundamentów w celu dokonania zmian. Modernizacja oświetlenia na orliku przy Gimnazjum w Barcinie, według szacunków Zbigniewa Skoczyńskiego, będzie kosztować 1.900 zł netto, przy Szkole Podstawowej nr 1 w Barcinie 3.200 zł, a przy dwójce 3.960 zł.
     Zbigniew Skoczyński powiedział, że z ratusza otrzymał zlecenie przygotowania projektu rozwiązań oświetleniowych dla orlików w Barcinie i póki co w Piechcinie ze swoimi pracownikami nie był. - Teraz jest tendencja w całej Polsce, by szukać oszczędności w oświetleniu, więc nie wykluczam, że w jakiejś przyszłości zajmiemy się też na zlecenie Urzędu Miejskiego rozwiązaniem dla „orlika” w Piechcinie - powiedział Zbigniew Skoczyński.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1043 (6/2011)

Reklama

 

 

 

Komentarz
     Piłki lepsze niż kombinacje
     Nie wiem, kto wywołał problem oświetlenia i związanych z nim oszczędności na barcińskich orlikach, ale wydaje mi się on sztuczny. Akurat przez kilka miesięcy miałem przyjemność opiekować się obiektem przy jedynce, i nie stanowiło nigdy problemu oszczędzanie energii w chwili, gdy na obiekcie było kilku grających lub nie było ich wcale. Takie sytuacje podczas miesięcy zimowych zdarzają się oczywiście wielokrotnie, a w okresie mojej pracy (pół roku na przełomie 2010/2011) zima była długa, bardzo sroga i śnieżna, więc na boisku byli zazwyczaj wyłącznie najbardziej wytrwali pasjonaci sportu, którzy pomagali nawet w odśnieżaniu boiska.
     Kiedy nie było nikogo na obiekcie, oświetlenie nie było po prostu włączane, więc nie rozumiem dlaczego obecnie jest i to w całości, zwłaszcza że można przewidzieć, iż na boisku w mroźną pogodę tłumy się nie pojawią. W chwili, gdy na obiekcie ktoś się pojawia, można włączyć część oświetlenia w zależności od tego, ilu, i po której stronie pojawi się zawodników. Jest kilka możliwości uruchomienia światła. Lampy są na tyle dużej mocy, że nawet w przypadku gdy idealnie nie oświetlają boiska, w żadnym razie nie przeszkadzają w grze, jeśli nie wszystkie są włączone. Ich część zupełnie wystarcza do swobodnej i przyjemnej gry. Grająca młodzież rozumiała tę sytuację wynikającą z oszczędzania energii, tym bardziej, że przed pojawieniem się orlików mogła wieczorami co najwyżej grać pod słabym światłem latarni na wydeptanym trawniku lub piasku. Korzystający z orlika mają pełen komfort gry, nawet gdy nie wszystkie lampy są włączone. Oczywiście przy maksymalnym oświetleniu przyjemność gry jest dużo większa, ale przecież orliki to nie stadiony, na których rozgrywane są mecze Ligi Mistrzów, tym bardziej, że korzystających z obiektu jest mało.
     Gdy czytam o 48 kombinacjach oświetlenia boiska, to zastanawiam się, kto i kiedy będzie je wszystkie stosował. Nie wiadomo zresztą, jakie miałyby być z tego oszczędności, czego nie wie nawet projektant modernizacji oświetlenia na orlikach, bo zależy to od trenerów obsługujących system. Uważam, że obecnych kilka włączników w zupełności wystarcza do funkcjonalnego sterowania oświetleniem. Gdy będą na boiskach tłumy, obiekt i tak będzie musiał być oświetlony w całości. Gdy korzystających jest kilku, wystarczy włączyć mniej lamp, a i tak będą mieli wystarczająco jasno. Nie potrzeba do tego kilkudziesięciu możliwości.
     O oszczędnościach wynikających z wprowadzenia tego systemu niestety nic nie wiadomo, i pewnie będzie to niesprawdzalne, bo niby jak to zrobić. Oszczędności mogą być, jeśli nie będzie się włączało wszystkich świateł jednocześnie, a to można zrobić również obecnie, bez wykopywania kabli z fundamentów i bez korzystania z 48 kombinacji. Zadowolenie gminy z oszczędności będzie raczej niesprawdzalne. Może ono wynikać jedynie z dobrych chęci, w które nie wątpię, poprawy komfortu gry, choć też raczej niewielkiej, bo to co jest wystarcza. Jednak nie komfort gry był głównym celem wdrażanego projektu, a oszczędności, a te można osiągnąć również przez racjonalne korzystanie z obecnych włączników światła. Każdy, kto oszczędza energię w domu, powinien zrozumieć i oszczędności energii gminy na orliku, za którą płaci ona z naszych pieniędzy, czyli z podatków.
     Z modernizacji systemu oświetlenia na pewno zadowolony jest projektant, bo zarobi duże pieniądze. Bo choć o oszczędnościach nic nie wiemy, wiemy za to wszystko o kosztach tego projektu. Wydanie około 10.000 zł tylko po to, aby zrobić to samo, co można i bez projektu, mija się z celem. Wkrótce dni będą na tyle długie, że światło nie będzie w ogóle potrzebne, a zimą dla garstki osób wszystkie lampy nie muszą być włączone. Kilkadziesiąt kombinacji nie jest do tego potrzebnych. Dużo lepiej byłoby przeznaczyć te pieniądze na piłki i inny sprzęt przydatny na orlikach. Porządna piłka poprawia dużo bardziej komfort i przyjemność grania niż niewielka zmiana jakości światła nad boiskiem.

Reklama

Bartosz Woźniak
Pałuki nr 1043 (6/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości