Małgorzata Jedlińska z zakładu pogrzebowego Piotra Pietrasa podkreśla, że trumny są zamykane na śruby. Wieko trumny może być przykryte, ale jeśli śruby nie są dokręcone, to jej zdaniem nie można jednoznacznie stwierdzić, że trumna jest zamknięta. fot. Karol Gapiński
Żnin, Sanepid, trumna, otwieranie, przepisy, pogrzeb, kapliczka
Trumny raz zamkniętej nie otwierać
Przewożenie zwłok w otwartych trumnach jest zakazane. Nie wolno również otwierać trumny ze zwłokami, której wieko raz już zostało zamknięte. Nie są to nowe przepisy, a tylko przypomnienie już obowiązujących, jednak ograniczają one możliwość pożegnania się rodzin ze zmarłymi. - Było ładniej kropić człowieka, a nie trumnę, ale do przepisów trzeba się stosować - komentuje jeden z proboszczów.
Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Żninie przypomniał wymagania prawne dotyczące postępowania ze zwłokami i szczątkami ludzkimi po ich złożeniu do trumny.
Informacje w tej sprawie - jak przekazał Tadeusz Kosiara, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Żninie - przekazano do parafii powiatu żnińskiego, a także podmiotom prowadzącym działalność w zakresie usług pogrzebowych.
(...) Postępowanie ze zwłokami ludzkimi reguluje Ustawa z dnia 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych (tekst jednolity: Dz. U. 2011.118.687 z późn. zm.) oraz akty wykonawcze, między innymi Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 7 grudnia 2001 r. w sprawie postępowania ze zwłokami ludzkimi (Dz. U. 2001.153.1783 z późn. zm.). Zgodnie z § 6 ust. 2 wyżej cytowanego Rozporządzenia Ministra Zdrowia z dnia 7 grudnia 2001 r. w sprawie postępowania ze zwłokami ludzkimi (Dz. U. 2001.153.1783 z późn. zm.) „Po złożeniu zwłok w trumnie i przymocowaniu wieka, trumny nie wolno otwierać „(...) - czytamy w komunikacie Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Żninie.
Tadeusz Kosiara wyjaśnia, że ten przepis prawa jednoznacznie zabrania otwierania trumny w kościołach i kaplicach cmentarnych. Pożegnanie zmarłego i ewentualna identyfikacja powinny odbywać się w miejscu, gdzie zwłoki były przechowywane przed złożeniem ich do trumny i przymocowaniem wieka trumny.
- Na podstawie art. 12 ust. 2 wyżej cytowanej Ustawy z dnia 31 stycznia 1959 r. o cmentarzach i chowaniu zmarłych zabronione jest także przenoszenie lub przewożenie zwłok w otwartych trumnach. Wobec powyższego otwieranie trumien stanowi naruszenie obowiązującego prawa, którego zapisy jednoznacznie wskazują na zakaz ich otwierania. Jeśli trumna raz została zamknięta, to nie powinno się jej otwierać - mówi Tadeusz Kosiara. Jednocześnie przyznaje on, że w kwestii karania za złamanie tego zakazu sprawa jest trudniejsza. W przepisach nie ma określonych konsekwencji za otwieranie trumien po ich zamknięciu. Przyznaje to Katarzyna Budnik, kierownik nadzoru higieny komunalnej w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy.
Tadeusz Kosiara przyznaje, że zakaz otwierania trumien po ich pierwszym zamknięciu uniemożliwiać może realizację oczekiwań rodzin osób zmarłych. Otóż często bliscy chcą pożegnać się ze zmarłym ostatni raz na niego spoglądając, gdy ciało jest już złożone w trumnie, np. przed mszą św. pogrzebową lub choćby w trakcie poprzedzających pogrzeb nabożeństw różańcowych w kaplicy. Szkopuł w tym, że w Żninie tylko jeden zakład pogrzebowy posiada kaplicę i chłodnię. Kompleks takich usług funeralnych znajduje się na ul. Janickiego. Nie ma konieczności zamykania trumny po przygotowaniu zwłok do pochówku. W kompleksie znajduje się bowiem chłodnia. Przy czym warunek jest taki, żeby zwłoki nie zostały przewiezione do tego kompleksu w trumnie. Gdyby tak bowiem było, to oznaczałoby, że trumna ta w czasie transportu musiałaby być zamknięta. A jeśli tak, to już nie wolno byłoby jej w świetle przepisów otwierać, nawet jeśli kaplica jest z chłodnią. W całym powiecie żnińskim są dwa zakłady pogrzebowe dysponujące kompleksami funeralnymi, w tym kaplicą z chłodnią. Drugi z nich znajduje się w Barcinie. Pozostałe firmy pogrzebowe znajdujące się w naszym regionie nie mają własnych kaplic i chłodni. W Żninie możliwość pożegnania się rodzin ze zmarłymi istnieje jeszcze w kaplicy w Pałuckim Centrum Zdrowia.
Piotr Pietras, przedsiębiorca pogrzebowy ze Żnina, nie ma wątpliwości, że egzekwowanie tego przepisu może spowodować odpływ klientów od firm, które nie posiadają kaplic z chłodniami. Czy w rezultacie może spowodować wzrost cen usług pogrzebowych na lokalnym rynku? Piotr Pietras uważa, że nie, ponieważ windowanie cen przez firmy spowodowałoby właśnie odwrotny skutek, czyli odpływ od nich klientów.
Przedsiębiorca zwraca uwagę na fakt, iż w oczekiwaniach klientów co do otwartej trumny bardzo często chodzi przecież nie tylko o pożegnanie się rodzin ze swoimi zmarłymi, a o identyfikację zwłok, zwłaszcza jeśli zmarły dokonał żywota poza Żninem, a tutaj ma być pochowany. - Czy wówczas nie można już otwierać raz zamkniętej trumny? A jak interpretować ten fakt, że podczas transportu wieko trumny jest zamknięte, ale wszystkie śruby nie są jeszcze dokręcone? Czy wówczas trumna jest zamknięta, czy nie jest? Poza tym jeśli ja transportuję zwłoki w kapsule plastikowej wielokrotnego użytku, dezynfekowanej po użyciu, a do trumny zwłoki składam dopiero w kaplicy, to wówczas przecież ta trumna nie została jeszcze zamknięta i krewni mogą pożegnać się ze zmarłym. Przynajmniej ja to tak interpretuję. Mam zresztą zapowiedź z sanepidu, że będą kontrole w zakładach pogrzebowych. U mnie również. Będę wtedy pytał, co będzie wolno, a czego nie będzie wolno robić w związku z usługami pogrzebowymi. Inna sprawa to ta, że rozmawiałem z kolegami z branży pogrzebowej w Bydgoszczy i tam nie było żadnego komunikatu sanepidu, jak u nas - zwraca uwagę Piotr Pietras. Jego firma nie posiada kaplicy z chłodnią. Podobnie nie ma takowej chłodni w kościele pw. Zmartwychwstania Pańskiego na cmentarzu parafialnym w Żninie. Z księdzem dziekanem Tadeuszem Nowakiem nie udało nam się jednak skontaktować.
Piotr Pietras informuje, że obecna umowa zakładu pogrzebowego z Pałuckim Centrum Zdrowia określa jednorazową opłatę za możliwość przechowywania ciała w chłodni szpitalnej. - Tam też odbywa się ubieranie zwłok, a jeśli rodzina chce się pożegnać ze zmarłym, to jest tam również kapliczka. Jeszcze kilka lat temu opłata za korzystanie ze szpitalnej chłodni była określona za każdą dobę, a teraz już jest jednorazowa - mówi przedsiębiorca. Ta zasada dotyczy opłat za przechowanie ciał osób zmarłych poza żnińskim szpitalem, przywiezionych tam przez zakłady pogrzebowe. Jeśli osoba zmarła w szpitalu, to opłata nie jest pobierana.
Wspomniany wcześniej kompleks usług funeralnych na ul. Janickiego należy do Firmy Chmielewscy. Właściciel tej firmy Tomasz Chmielewski zapewnia, że nie lobbował w sanepidzie w sprawie wydania komunikatu przypominającego o istniejących przepisach. - Z moich rozmów z kolegami z branży w innych miastach wynika, że informacje przypominające o tych przepisach będą wystosowywane także przez inne stacje sanitarno-epidemiologiczne w całym kraju. Przepisy nie są nowe. Znowelizowano je w 2001 r. - mówi Tomasz Chmielewski. Przedsiębiorca nie uważa też, że skuteczne egzekwowanie zakazu otwierania raz zamkniętych trumien z ciałami spowoduje wzrost cen za usługi pogrzebowe. - Kaplicę z chłodnią mam 3 lata. Nie było w związku z tą inwestycją podwyżki za usługi pogrzebowe w naszej firmie. Odwrotnie. Nawet te ceny spadły w ten sposób, że przedtem tylko za jedną dobę przechowywania ciała w wynajętej chłodni płaciło się tyle, ile teraz w naszej chłodni za kilka nawet dni, aż do ceremonii pogrzebowej - zaznacza Tomasz Chmielewski.
Tadeusza Kosiarę zapytaliśmy, czy którykolwiek z zakładów pogrzebowych wnioskował albo lobbował w powiatowej stacji sanepidu o wydanie komunikatu przypominającego o istniejących od dawna przepisach w zakresie przewożenia zwłok. Tadeusz Kosiara zapewnia, że nie było takich nacisków, a pojawiały się tylko sygnały ze strony uczestników pogrzebów, że przepisy nie zawsze są respektowane. - Gdybyśmy tego komunikatu nie wydali, to nie oznaczałoby, że przepis nie istnieje. On jest od dawna i my na regularnych kontrolach w zakładach pogrzebowych w naszym powiecie o tym cały czas przedsiębiorcom przypominamy - mówi Tadeusz Kosiara. Rozwiewa też wątpliwości odnośnie interpretacji terminu zamkniętej trumny w czasie transportu. - Pojawia się tu zakres relatywizacji czynności. Trumna, która jest transportowana, ma być zamknięta. Czy to na śruby czy zabita gwoździami, ale zamknięta, a to nie oznacza, że tylko z zakrytym wiekiem. Natomiast jeśli jest chłodnia, a w tym samym obiekcie miejsce pożegnań, to przeniesienie trumny z pomieszczenia do pomieszczenia nie jest równoznaczne z jej transportem. W przypadku przeniesienia zatem z jednego pomieszczenia do drugiego nie mówimy o transporcie i trumna wtedy nie musi być zamknięta, jak jest podczas przewożenia po drogach publicznych. Oczywiście wszystko zależy też od tego, jaki jest układ pomieszczeń w kompleksie usług pogrzebowych - zauważa szef żnińskiego sanepidu.
Katarzyna Budnik z wojewódzkiej stacji sanepidu podkreśla natomiast, iż komunikat żnińskiej stacji powiatowej rzeczywiście nie jest oderwany od sytuacji w całym województwie. Otóż Wojewódzki Inspektor Sanitarno-Epidemiologiczny, także w ślad za sugestiami Polskiej Izby Pogrzebowej, postanowił rozesłać do 19 powiatowych stacji w województwie kujawsko-pomorskim prośby o wydanie komunikatów przypominających o istniejących przepisach. Jeśli pozostałe stacje powiatowe przychylą się do prośby swego organu nadrzędnego, a należy się tego spodziewać, to informacje przypominające o przepisach zostaną przesłane do parafii i zakładów pogrzebowych w całym województwie. Katarzyna Budnik i Tadeusz Kosiara mają podobne zdanie, jeśli chodzi o istniejące przepisy. Takie, że wymagają one zmiany, i to raczej nie kolejnych nowelizacji, a po prostu napisania ustawy od nowa.
- Zwłaszcza w starszym pokoleniu jest takie oczekiwanie ludzi, żeby pożegnać bliskich przy otwartej trumnie, dotknąć policzka, nawet pocałować. Wielu ludzi od tego odchodzi, ale ta tradycja nadal istnieje i trzeba mieć to na uwadze. Nie jest to przecież niebezpieczne, chyba że zgon nastąpił z powodu choroby zakaźnej. Tutaj jednak nie ma obaw, bo zasady postępowania z takimi zwłokami określają inne, odrębne przepisy i w takich przypadkach nie następuje w ogóle publiczne pokazywanie zwłok - mówi Katarzyna Budnik.
- Było to ładniej kropić człowieka, a nie trumnę, ale jeśli takie są przepisy, to ja się będę do nich stosował. Dostałem właśnie komunikat z sanepidu i z niego wynika, że w kościele przed mszą św. pogrzebową trumny nie wolno już otwierać. My więc tego robić nie będziemy, jakkolwiek oczekiwania rodzin osób zmarłych mogą być inne - ocenia ksiądz Zbigniew Garczarek, proboszcz parafii pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny i Wszystkich Świętych w Kierzkowie.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1250 (4/2016)
Inne teksty na ten temat:
Jest chłodnia i można pożegnać zmarłych
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze