Godawy, wo dociągi, kanalizacja
Trzy prosiaki z Godaw
W kanalizacji w Godawach w ostatnich dniach pracownicy Zakładu Robót Publicznych w Gąsawie znaleźli trzy martwe prosiaki. Wójt jest oburzony, radni szukają sposobów, żeby uniknąć takich sytuacji, a kierownik Zakładu podkreśla, że prosiaki to jedynie jedna z licznych ciekawostek, które w kanalizacji można znaleźć, ale walczyć z tym w sądzie nie ma siły.
Leszek Kuchciński na dowód tego, z jakimi trudnościami borykają się pracownicy czyszczący przepompownie i kanalizację przyniósł na sesję zdjęcia obrazujące jej nietypową zawartość Na terenie gminy Gąsawa są 23 przepompownie i ponad 1000 studzienek. Za najbardziej newralgiczne punkty pod względem zanieczyszczenia uznaje się przepompownie w Obudnie, Godawach, Marcinkowie Górnym, Gogółkowie i w Gąsawie na ul. Trzemeszeńskiej.
W ubiegłym tygodniu dwa prosiaki pływały w komorze pompowej przepompowni głównej w Godawach, a w komorze piaskowej tej samej przepompowni znaleziono trzeciego.
- Myślę, że to jest skrajna głupota i to jest czyn mieszkańców Godaw, nikogo więcej - mówił Leszek Kuchciński, kierownik Zakładu Robót Publicznych w Gąsawie.
Wójt Zdzisław Kuczma w wolnych głosach i wnioskach na ostatniej sesji poruszył sprawę zanieczyszczeń, powodujących awarie kanalizacji. Kierownik Zakładu Robót Publicznych podkreślał natomiast, że wiele mówi się i pisze o pretensjach i roszczeniach ludzi, kiedy taka awaria nastąpi, natomiast ci, którzy są sprawcami szkód, konsekwencji nie ponoszą.
- Przecież kanalizacja jest dla ludzi, a to co się tam znajduje, to nie wiem, czy Marsjanie to robią czy inne siły nadprzyrodzone - grzmiał wójt Gąsawy Zdzisław Kuczma. - Aż nie da się na niektóre rzeczy patrzeć. Jeśli znajduje się martwe prosiaki w kanalizacji, to one przez syfon ubikacji nie przejdą. To jest tragedia. To przerasta naszą wyobraźnię.
Na dowód tego Leszek Kuchciński, kierownik Zakładu Robót Publicznych zaprezentował zdjęcia ciekawostek odnajdywanych w kanalizacjach i przepompowniach.
Wójt Zdzisław Kuczma apelował do radnych i sołtysów, aby ci rozmawiali z mieszkańcami, uświadamiali, że wrzucając do kanalizacji na przykład martwe prosiaki czy stosy kamieni, niszczą ją.
- Najbardziej mnie denerwuje to, że w przypadku jakiejkolwiek awarii udzielają się osoby trzecie, które twierdzą, że są najmądrzejsze, przy okazji uruchamia się media, ale nikt nie mówi o przyczynach - mówił Leszek Kuchciński. - Mówi się, że ścieki ciekną, są awarie, są problemy. Ale to nie są problemy spowodowane ściekami faktycznymi, tylko zanieczyszczeniami.
Ze strony radnych posypały się pomysły, jak zaradzić problemowi. Adam Adamczyk zaproponował, żeby nałożyć kary na tych, którzy powodują straty, niszcząc kanalizację nieodpowiednimi odpadami wrzucanymi do niej. Zaproponował też, żeby w wioskach, gdzie problem jest nasilony zabezpieczyć studzienki tak, żeby nie można było ich otworzyć.
- Lepiej wydać na zabezpieczenie niż na naprawę pomp - twierdził radny.
Wójt uznał, że zabezpieczanie studzienek technicznie nie jest możliwe, bo nie wszystkie są metalowe, żeby można było je spawać, niektóre znajdują się we wjazdach, inne są studzienkami kontrolnymi, poza tym wszystkich studzienek jest na tyle dużo, że nie da się ich zabezpieczyć.
Radna Maria Warda podkreślała, że niedawno komisja rewizyjna odbyła wizytę kontrolną w Zakładzie Robót Publicznych i wnioski, jakie z tej wizyty można wyciągnąć są takie, że pracownicy i kierownik pracują rzetelnie i prawidłowo. Zaproponowała, żeby o każdym incydencie typu prosiaki w kanalizacji zawiadamiać policję.
- Jeżeli się rozejdzie informacja, że o takim czynie będzie wiedziała policja, to może powstrzyma to ludzi - mówiła radna Maria Warda.
Leszek Kuchciński już po sesji mówił, że nie ma siły walczyć za pośrednictwem policji z tymi, którzy doprowadzają do zniszczenia kanalizacji. Zdaje sobie sprawę z tego, ile energii i wysiłku by to kosztowało. O wsparcie poprosił natomiast sołtysa z Godaw.
- Składam prośbę na ręce pana sołtysa, może przeprowadzi śledztwo w tej sprawie. Więcej nie będę mówił, bo nie ma co o tym mówić. Trzeba przejść do czynów porządkowych raczej, niż do dywagacji na ten temat - zakończył Leszek Kuchciński.
Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1030 (45/2011)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze