- Czy rajcy oddadzą do samorządowego budżetu około 300.000 zł - pyta Ryszard Synakiewicz? - Ja muszę przeanalizować informacje i sprawdzić kto ma rację. Daleko idące słowa są dla mnie ciężkie do strawienia. Nie tak szybko. - Macie od razu akt oskarżenia i wyrok – odpowiada skarbnik gminy Wioletta Martek.
Szubińscy radni 6 lutego podczas sesji nie wykazali się jednomyślnością. Postanowili od 1 marca nie obniżać swoich diet zgodnie z projektem grupy kolegów w składzie: Patryk Dzikowski, Tomasz Kaszewski, Waldemar Baszak, Ryszard Synakiewicz, Kamila Szczepaniak, Jacek Gelert i Artur Krajewski.

Zaprezentowany podczas obrad wykres z porównaniem diet radnych z Szubina i sąsiednich gmin
Zdaniem tejże grupy pobory przewodniczącej powinny wynosić 2.705 zł zamiast jak dotychczas 3.221. Ta ostatnia stawka jest maksymalna podobnie jak w nakielskiej i żnińskiej gminie. Dwóch zastępców miałoby zarabiać po 1.546 zł, czyli ponad 300 zł mniej niż dotychczas. Szefom komisji przysługiwałoby wynagrodzenie w kwocie 1488 zł chociaż dotychczas odbierają po 1890. Wreszcie szeregowy radny dostawałby na rękę 1082, a nie 1460 zł.
Tak więc w porównaniu z listopadem 2021 roku kiedy to ostatnio ustalono stawki diet obniżka byłaby znacząca zakładając 100 procentową obecność na sesjach i posiedzeniach komisji bez względu na ich liczbę. Za każdą nieobecność według projektu radnemu potrącone zostanie jak dotychczas 25% przysługującej diety miesięcznej. Karaną nieobecnością nie jest absencja spowodowana oddelegowaniem radnego w celach służbowych, jego udział w pracach innych organów wynikających z uchwał miejskiej rady, leczenie szpitalne potwierdzone lekarskim zaświadczeniem. Reasumując, dla budżetu gminy proponowana obniżka to oszczędność, przy założeniu 100 procentowej frekwencji rajców, w wysokości 8.054 zł w skali miesiąca. Procedowany i przyjęty teraz projekt spowodowałby brak w gminnej kasie 80.544 zł. Nie obniżenie diet równa się, że gmina Szubin w porównaniu siedmioma ościennymi nie będzie plasować się w dolnej strefie listy płac, lecz pozostanie lecz środkowej. Gdyby projekt był procedowany w grudniu i wszedł w życie od stycznia bieżącego roku roczne oszczędności ze względu na kwotę bazową wyliczeń wynosiłyby 115.849 zł.
- Dzisiaj stajemy przed wyborem, który nie dotyczy tylko nas jako radnych, ale także mieszkańców i przyszłości naszej gminy. Mając na względzie opinię Regionalnej Izby Obrachunkowej wskazującą na konieczność dyscypliny finansowej podjęcie przedmiotowej uchwały wydaje się być uzasadnione. Opinie RIO nie są wydawane bez powodu i ostrzegają przed potencjalnymi problemami finansowymi oraz uniknięciem konieczności wdrażania programu naprawczego. Jako radni i przedstawiciele mieszkańców mamy obowiązek dawać przykład i wziąć na siebie część odpowiedzialności za stan finansów gminy. W obliczu konieczności wdrażania oszczędności powinniśmy zacząć od siebie – mówi radny Patryk Dzikowski. On i współpracująca z nim grupa rajców wcześniej proponowała zmniejszenie liczby komisji i była przeciwna podwyżce dla burmistrza.
Poddany pod głosowanie projekt uchwały upadł. Z grupy uchwałodawczej nie poparł go Jacek Gelert. Ten się wstrzymał od głosu. Zamiast Gelerta na atak zagłosował Mikołaj Kalinowski, którego nie było w grupie uchwałodawczej. Ten jednak uważa, że diety nie są w stanie zrekompensować strat finansowych ponoszonych z racji udziału w sesjach i posiedzeniach komisji. Przeciwko obniżeniu swoich diet byli: Sylwester Kalaczyński, Elżbieta Katafiasz, Anna Kijowska, Mariusz Michalak, Rafał Mrówczyński, Hanna Adamczewska, Sławomir Berka, Radosław Borowiak, Andrzej Sobkowski, Teresa Stachowiak, Stanisław Wypych, Roman Danielewski oraz Marek Gajewski.
TO NIESPRAWIEDLIWE
Przewodnicząca Anna Kijowska wprowadziła do porządku obrad dyskusję nad uchwałą i jej procedowanie dopiero w tym roku chociaż zdaniem Artura Krajewskiego powinna to uczynić w grudniu ubiegłego. Dociekania rajcy o powody takiej, a nie innej decyzji zakończyła przeprosinami i tłumaczeniem związanym między innymi ze świątecznym nawałem pracy. Oceniając pomysł obniżenia dochodów radny Sławomir Berka powiedział: - Jestem troszeczkę zdziwiony, że obradujemy nad projektem teraz, a nie po zakończeniu pracy komisji doraźnej. Uważam, że projekt w tej formie jest nieco niesprawiedliwy z powodu braku pewnego podziału. Chciałbym złożyć wniosek formalny, aby ta obniżka diet dotyczyła jedynie tych, co pracują tylko w jednej komisji. W roku ubiegłym tylko jeden z radnych pracował w jednej komisji, która obradowała 21 razy. Inna radna pracowała w dwóch, których było około stu. Liczyłem, że doraźna komisja podczas obrad to uwzględni. Wytworzył się dziwny obraz radnego, który przychodzi na sesję, żałuje, że trwa tak długo i bierze dużo pieniędzy. Uważam to za krzywdzące. Prawda jest taka, że radnym jest się cały czas i jeżeli dzieje się inaczej to współczuję wyborcom. Z diety człowiek się nie utrzymuje. To pieniądze, z których się korzysta dla wspólnego dobra. [akt II OSK 406/14) wskazuje, że dieta nie jest wynagrodzeniem za pracę i ma stanowić zrekompensowanie utraconych dochodów. Zgodnie z art. 25 ust. 4 ustawy o samorządzie gminnym rada ustala zasady wypłacania diety oraz zwrotu kosztów podróży służbowych radnego – przyp. red.] Jestem radnym trzecią kadencję. Od początku korzystam ze wsparcia rodziny i przyjaciół organizując różne rzeczy.
AD VOCEM
- Od ilości komisji nie można uzależnić diety radnego. Tak zapisane jest w statucie i uchwale. Ilość komisji w pewnym momencie rozrosła się dość znacznie i był problem żeby obsadzić te komisje. Dwóch radnych nie chciało się zapisać do większej liczby komisji, ponieważ mieli zdanie, że jest ich za duża. Na szczęście w ostatnim czasie zmniejszyliśmy ilość komisji. Udział w posiedzeniach nie jest moim zdaniem aż tak ważny. Jak pamiętamy, podczas pierwszej sesji w tej kadencji podjęliśmy uchwałę dotyczącą podwyżki pensji burmistrza bez opinii komisji budżetu. Wróciłem z posiedzenia o godzinie 16, a o godzinie 16.30 wszyscy radni dostali zmianę porządku obrad gdzie zostanie wprowadzony nowy punkt dotyczący podwyżki dla burmistrza. Nie odbyła się komisja budżetu, nie zaopiniowała tej uchwały – twierdzi wiceprzewodniczący Tomasz Kaszewski. Z innych wypowiedzi wybrzmiewa, że nie można karać radnych za to, że działają tylko w jednej komisji. Ich mandat zwie się wolnym i sami decydują jak go wypełniać. Można natomiast zwiększyć dietę tym, co pracują w kilku komisjach. Zgłoszony projekt uchwały tego nie zakładał, a szkoda, gdyż być może zyskałby dodatkowe głosy chociażby radnego Berki. - Wszyscy mówimy, że chcemy lepiej dla gminy. Jeżeli tak, to chyba trzeba zacząć od siebie. Wielokrotnie słyszałem, że możemy robić to co robimy za złotówkę lub darmo. Teraz jest test, więc pokażcie, że wtedy nie kłamaliście i jesteście za przyjęciem tego wniosku – mówi Ryszard Synakiewicz.
Więcej w najbliższym, papierowym wydaniu tygodnika Pałuki.
Cezary Kucharski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze