Ewa K. chce być skazana, Leszek W. nie przyznaje się do winy
- "Ukarzcie mnie! - Nie!"
Żniński sąd nie przychylił się do wniosku obrońcy byłej głównej księgowej szpitala w Żninie Ewy K. o wydanie wyroku skazującego i zakończenie sprawy.
Przypomnijmy, że byłej głównej księgowej żnińskiego szpitala Ewie K. prokuratura postawiła między innymi zarzuty dokonywania przelewów z konta szpitala na własne konto i sfałszowania umowy o dzieło. Ogólna szkoda z tytułu działań byłej głównej księgowej oceniana jest na kwotę około 70.000 zł.
Byłemu dyrektorowi lecznicy Leszkowi W. zarzuca się, że w czerwcu 2004 r. w celu osiągnięcia korzyści majątkowej poświadczył nieprawdę w zestawieniu potwierdzającym wyjazdy służbowe. Przedłożył również do rozliczenia fałszywą fakturę wystawioną przez Ewę K. jako zapłatę za udział w szkoleniu, które nie miało miejsca. Ogólna strata, jaką sam Leszek W. wyrządził na rzecz szpitala, to około 2.060 zł.
W miniony poniedziałek Ewa K. zeznała, że przedłożyła likwidatorowi szpitala propozycję spłaty zabranych pieniędzy w granicach swoich możliwości. Otrzymała od likwidatora odpowiedź odmowną. Ewa K. zeznała również, że szpital zalega jej od 12 do 13.000 zł, między innymi za zaległe pensje. Będzie się domagać wypłaty roszczeń na drodze postępowania cywilnego. Zamiarem Ewy K. jest to, by roszczenia te zostały zaliczone na poczet należności, które ona ma zwrócić szpitalowi.
Telewizor i lodówka
Ewa K. zeznała, iż Leszek W. kupił dla własnego użytku telewizor i lodówkę za 1.660 zł, a następnie otrzymał przelewem zwrot pieniędzy z kasy szpitala. Według zeznań Ewy K., na fakturze nie było zapisane, na co zostały wydane pieniądze. Oryginalna faktura, która trafiła do dyrektora, została zastąpiona drugą fakturą dotyczącą zapłaty za udział w fikcyjnym szkoleniu. - "Aby wykazać cel wydatków w kwocie 1.660 zł została wystawiona faktura na szkolenie, którego nie było" - zeznała Ewa K.
Leszek W. twierdzi, że z fakturą dotyczącą fikcyjnego szkolenia spotkał się po raz pierwszy, gdy przeglądał akta sprawy. Wydaje mu się, że na odwrocie tejże faktury podpis nie jest jego. O zakupie lodówki mówi: - "W kwietniu przez około miesiąc mieszkałem w gabinecie. Tam nie było lodówki, radia, telewizora, a komputer był popsuty. Nie miałem żadnego dostępu do środków masowego przekazu. Byłem odcięty od świata. Postanowiłem kupić telewizor i lodówkę za własne pieniądze. Fakturę wziąłem na szpital, bo chciałem, żeby te przedmioty zostały na wyposażeniu szpitala. Sprzęt jest mój, więc go po prostu zabrałem, bo kupiłem go za własne pieniądze. Były dyrektor nie potrafi ustalić, skąd wzięło się na jego koncie 1.660 zł. Nie otrzymał wiadomości, że jest to zwrot pieniędzy za zakup sprzętu.
Skrupuły
Dyrektor Leszek W. mówił: - "Gdy byłem poza Żninem w jakimś mieście, to wpisywałem nazwę miejscowości, a jeśli poruszałem się w pobliżu Żnina, to wpisywałem ilość kilometrów. W maju byłem cztery razy w Warszawie, lecz dwa razy nie wpisałem wyjazdu, bo miałem skrupuły. Robiłem to po to, by nie obciążać szpitala. W Warszawie byłem 7, 12, 14 i 28 maja. Przez pomyłkę wpisałem w delegacji datę 12 maja, kiedy byłem w Warszawie nie swoim samochodem zamiast 14 maja. Tego dnia pojechałem własnym samochodem" - zeznał Leszek W. Dodał ponadto, że kiedy wyjechał do Warszawy 7 maja, został do 8 maja, ponieważ dziecko kolegi obchodziło uroczystość I komunii świętej. Sytuacja powtórzyła się, kiedy pojechał do stolicy 14 maja. Również został do następnego dnia, ponieważ ten sam kolega obchodził imieniny.
Były dyrektor szpitala powiedział, że z delegacji rozliczał się po miesiącu. Kalendarz z notatkami byłego dyrektora dotyczącymi wyjazdów został dołączony do akt jako dowód w sprawie.
Jeszcze bez kary
Obrońca Ewy K. Jan Adam Balon złożył wniosek o wydanie wyroku skazującego i wymierzenie swojej klientce stosownych kar. - "Wnosimy o wymierzenie kary łącznej w wymiarze 2 lat pozbawienia wolności. Widzimy możliwość zawieszenia kary na okres 3 lat i deklarację do naprawy wyrządzonej szkody w całości. Uważam, że będzie to kara adekwatna" - wnioskował mecenas.
Sąd nie przychylił się do wniosku adwokata Ewy K., ponieważ okoliczności sprawy budzą wątpliwości. W zeznaniach obu oskarżonych pojawiają się sprzeczności. Ponadto zarzuca im się współdziałanie. Wnioskowi sprzeciwiła się również prokurator Grażyna Pawlaczyk.
Kolejne posiedzenia w tej sprawie zostały zaplanowane 1, 2 i 3 marca. Przewodniczący składu orzekającego Łukasz Bem chce przyspieszyć zakończenie sprawy. Na jeden termin przypadnie przesłuchanie 12 świadków.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze