Reklama

Umarł na posterunku - rocznica śmierci ks. prałata Maksymiliana Perskiego

Łzy wzruszenia popłynęły, kiedy na IV Łabiszyńskim Wieczorze Wspomnień przywoływano pamięć o ks. prałacie Maksymilianie Perskim, proboszczu kościoła św. Mikołaja w Łabiszynie w latach 60., który zmarł podczas mszy przy ołtarzu.

Bogdan Fanslau był bliskim współpracownikiem ks. Perskiego, dlatego też miał wiele wspomnień, którymi dzielił się z przybyłymi na spotkanie fot. Magdalena Kruszka

     „Jeśli umrę, to na posterunku” - miał powiedzieć ks. Perski kilka dni przed śmiercią, która nastąpiła 19 stycznia 1969 roku. Od 1961 r. do samego końca pełnił w kościele pw. św. Mikołaja w Łabiszynie funkcję proboszcza. Ludzie, którzy z nim współpracowali, wspominają go jako zawsze idącego z pomocą kapłana. W jego życiorysie nie brakuje smutnych zdarzeń. W czasie II wojny światowej przebywał w więzieniach w Szubinie i Gdańsku oraz w obozach w Stutthofie, Sachsenhausen i Dachau. W tym ostatnim był świadkiem śmierci swojego brata. Siedmiokrotnie poddawany był pseudomedycznym doświadczeniom na malarię. Kiedy w 1962 r. został przebadany przez międzynarodową grupę lekarzy, przyznano mu odszkodowanie za doznane cierpienia zdrowotne. O swoich doświadczeniach wojennych mówił niechętnie. Jego ciało spoczywa na łabiszyńskim cmentarzu w kwaterze, gdzie chowani są księża. Płyta nagrobna ma widoczny wzór pasiaka.
     Pamięci kapłana poświęcona jest praca dyplomowa, jaką napisał Marek Szymanowski, który był gościem specjalnym podczas uroczystości poświęconej ks. Perskiemu. Mieszkaniec Stargardu Szczecińskiego, łabiszynianin z pochodzenia, przybył, aby opowiedzieć do jakich informacji dotyczących ks. Maksymiliana udało mu się dotrzeć. Zaprezentował jego sylwetkę oraz opowiedział o szczegółach z jego biografii, o których w pracy nie pozwoliła mu napisać rodzina księdza. Wspominał także, że jako ministrant pamięta mszę 19 stycznia 1969 r. o 800, podczas której zmarł ks. Maksymilian Perski.
     - Kiedy ks. prałat podniósł hostię do góry, odłożył ją na paterze, ukląkł, no i miał się podnieść i chwycić kielich, ale kiedy podniósł się, bezwładnie upadł i wyrżnął o posadzkę, że aż dało się słyszeć dudnienie - wspominał Marek Szymanowski. - Grabarz z ks. wikarym w tym czasie zbierali na tacę. Laska upadła, zrobił się stukot taki, jakby nie wiadomo co się w tym kościele wydarzyło. Został zawołany lekarz i stwierdził zgon. Podobno w ostatnim czasie ks. Maksymilian Perski się źle czuł. Ci, którzy byli w najbliższym otoczeniu, mówili, żeby odpuścił sobie trochę tych obowiązków, zadbał o siebie i wtedy miał powiedzieć takie słowa: „jeśli umrę, to na posterunku”.
     Wielu spośród przybyłych na spotkanie mieszkańców Łabiszyna pamięta ks. Perskiego. Teresa Buzała wspominała, że jej mama szyła stroje dla występujących w kościele dzieci. Alina Winiaszewska uczyła się wraz z siostrzenicą ks. Perskiego, a Bogdan Fanslau rozpoczynał pracę organisty w kościele, kiedy ks. Perski obejmował probostwo w kościele św. Mikołaja. - Ksiądz Perski miał długie kazania, pół godziny trwały - wspominał Bogdan Fanslau. - On był taki z natury niby, jak to mówią, mrukowaty, ale serce miał ogromne. Bardzo go mile z żoną wspominamy. Kiedy ona była chora, to ksiądz odszkodowanie, które dostał w dolarach, chciał nam przekazać na lekarstwa, ale już później nie było potrzeba.
     Postać ks. Perskiego przywołali także uczniowie klas IV-VI z Zespołu Szkół w Łabiszynie, przygotowani przez Ewę Leżoń i Ewę Hajost, którzy zaprezentowali montaż słowno-muzyczny, podczas którego odczytali m.in. list ks. Perskiego do matki.
     IV Łabiszyński Wieczór Wspomnień był także okazją do wręczenia legitymacji nowym członkom Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego 1918/1919, któremu przewodniczy Ewa Leżoń. Legitymacje odebrały: Grażyna Błaszkiewicz, Maria Dworacka, Aleksandra Klinger, Stanisława Lewandowska. Szeregi towarzystwa zasiliły także nieobecne Anna Dąbkowska i Teresa Sęk.
     Organizatorami spotkania oprócz Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego 1918/1919 w Łabiszynie były także Łabiszyński Dom Kultury i Biblioteka Publiczna Miasta i Gminy Łabiszyn. - Organizując to spotkanie, osiągnęliśmy swój cel - powiedziała Ewa Leżoń. - Ludzie teraz pytają, gdzie jest grób księdza Maksymiliana, odwiedzają go, widzę, że ktoś postawił znicze na pomniku. Teraz będziemy się starać o to, żeby to miejsce stało się miejscem pamięci.

Reklama

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1002 (17/2011)


52uflada

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/08/2024 17:28
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości