Reklama

Urzędnicy marszałka zmieniają terminy

- Jest to odsunięcie nas zainteresowanych odgórnie od sprawy. Ja mieszkam na osiedlu w Zamościu i teren, który oddziela nas od „eski” to łąki. Nie wiem nawet kto jest ich właścicielem, a my nie mamy prawa głosu - mówi szubińska radna Teresa Stachowiak. - Zostaliśmy wyrolowani. Zainteresowani właściciele działek mają jakieś terminy niespójne. Nie wiemy co będzie dalej - ocenia wiceprzewodniczący Roman Danielewski.

Marszałek województwa kujawsko-pomorskiego zawiadomił władze szubińskiej gminy o zebraniu dowodowego materiału, który dotyczy pomiaru hałasu przy drodze szybkiego ruchu S5. Celem jest podjęcie decyzji o montażu, bądź nie, ekranów dźwiękochłonnych. - Wykonane są pomiary porealizacyjne. Jest opracowana ich dokumentacja. W terminie 7 dni od chwili otrzymania zawiadomienia i zapoznania się z informacją można zapoznać się z wynikami w departamencie środowiska toruńskiego Urzędu Marszałkowskiego. Gmina nie jest stroną, zatem nie jest władna składać jakichkolwiek wniosków, czegokolwiek sprawdzać ani uzyskać wglądu do materiałów - mówi burmistrz Mariusz Piotrkowski.
Strony postępowania w tejże sprawie to osoby, które są właścicielami działek graniczących z pobliską eską. W podanym terminie mogą zgłosić się do Urzędu Marszałkowskiego i sprawdzić, czy przekroczenia akustyczne na ich terenie dają się zauważyć. W rozmowie z urzędnikiem marszałka pracownik szubińskiej gminy dostał informację, że zainteresowane osoby mają prawo osobiście sprawdzić jaki jest wynik pomiarów. Muszą jednak wylegitymować się dokumentem potwierdzającym akt własności ziemi graniczącej z drogą szybkiego ruchu. Potwierdzeniem może być również wpis do księgi wieczystej.
 - Ze swojej strony napiszemy pismo gdzie naszym zdaniem znajdują się newralgiczne punkty. Zrobimy to po to, aby zwrócić na nie szczególną uwagę. Jest to forma pomocy zainteresowanym, gdyż jak wiadomo stroną nie jesteśmy - dodaje burmistrz.
Czy można dotrzymać krótkiego terminu określonego przez urząd? Raczej nie, co potwierdzili urzędnicy marszałkowscy zmieniając telefonicznie ramy czasowe. Zawiadomienie wpłynęło 25 sierpnia, ale zgodnie z nową decyzją mieszkańcy i strony postępowania mogą się wypowiadać w ciągu 21 dni.
- Jest to odsunięcie nas zainteresowanych odgórnie od sprawy. Ja mieszkam na osiedlu w Zamościu i teren, który oddziela nas od „eski” to łąki. Nie wiem nawet kto jest ich właścicielem, a my nie mamy prawa głosu. Mieszkamy tam i odczuwamy ten hałas. Tak nas załatwili - ocenia sytuację radna Teresa Stachowiak, która dokładnie pamięta rozmowy na temat projektowania między innymi rozjazdów tej drogi. Nie było jeszcze decyzji czy usytuować je przed Rynarzewem, czy bliżej kanału przy ulicy Ptasiej. Radna była w Urzędzie Wojewódzkim w Bydgoszczy. Już wtedy wnioskowała o ekrany od strony Zamościa. - W odpowiedzi poinformowano mnie, że przeprowadzono symulację komputerową, a badania będą prowadzone po wybudowaniu. Wtedy zapadnie decyzja. Faktem jest, że ekrany są jedynie od strony Rynarzewa i odbijają hałas jeszcze bardziej - dodaje Stachowiak.
Dokładnie tak samo myśli wiceprzewodniczący rady Roman Danielewski. - Zostaliśmy wyrolowani. Zainteresowani właściciele działek mają jakieś terminy niespójne. Nie wiemy co będzie dalej. To jest absurdalne, gdyż ktoś może być właścicielem działki, a mieszkać bardzo daleko. Sprawa powinna dotyczyć konkretnych domów znajdujących się przy ulicy. W Smolnikach mogę się przywitać z gospodarzem, który siedzi przed domem, a ekranów nie ma. Niedaleko są bloki. Może się okazać, że ich mieszkańcy nie mają nic do powiedzenia. Gmina powinna zająć konkretne stanowisko w tej kwestii. Jak kilka lat temu składałem interpelację, to otrzymałem odpowiedź, że jak w Kołaczkowie będzie MOP, to wtedy od granicy do granicy gminy dokonany zostanie przegląd w celu oceny sytuacji. Widzę, że domy w odległości pół kilometra od S5 mają ekran, a te blisko nie mają. Jak robione były badania. Myślę, że każdy kombinuje, aby zaoszczędzić jak najwięcej pieniędzy - ocenia zaistniałą sytuację radny Roman Danielewski, który od lat monitoruje kwestię dźwiękochłonnych ekranów.
W odpowiedzi na jego apel burmistrz podczas ostatniej sesji zadeklarował, że gmina wyśle pismo z informacją o konieczności zamontowania ekranów w newralgicznych punktach. Jego skutki są jednak nie do przewidzenia. - Decyzję podejmą urzędnicy, którzy stwierdzą, że jeżeli przekroczona jest granica, to tam będą te bariery. Osoby, które mają własność przy „esce” mają prawo do wglądu, aby dowiedzieć się, jakie są wyniki badań. Tutaj nikt nikogo od niczego nie odsuwa. Były badania, będą ekrany lub ich nie będzie. Na to nie mamy wpływu - przekonuje wiceprzewodniczący Tomasz Kaszewski.
Do tematu wrócimy kiedy minie termin wyznaczony przez marszałkowskich urzędników na zapoznanie się zainteresowanych właścicieli działek z wynikami badań. Być może nikt protestować nie będzie.

Cezary Kucharski

Reklama

Pałuki nr 1751 (36/2025)

Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/10/2025 13:54
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości