Reklama

Uszczuplenie kadry

Szkoły społeczne w gminie Żnin
    Uszczuplenie kadry
    Po przekształceniu Szkoły Podstawowej w Brzyskorzystwi w  placówkę niepubliczną pracę straci kilka osób.

    Po przyjęciu przez Radę Miejską uchwały o likwidacji Szkoły Podstawowej w Brzyskorzystwi i powołaniu w jej miejsce filii SP nr 2 w Żninie z klasami 1-3 i zerówką, we wsi powstała inicjatywa związana z utworzeniem stowarzyszenia, które zajęłoby się prowadzeniem szkoły społecznej. Stowarzyszenie Przyjaciół Szkoły zostało zawiązane przez nauczycieli i rodziców. Władze i członkowie stowarzyszenia wystąpili do burmistrza Leszka Jakubowskiego z ofertą prowadzenia w Brzyskorzystwi szkoły niepublicznej. Szkoła społeczna mieściłaby się w budynkach obecnej szkoły. Stowarzyszenie nie zostało jeszcze zarejestrowane w Krajowym Rejestrze Sądowym. Jeśli tak się stanie, to oficjalnie ruszy procedura przejęcia placówki.
    Sołtys Brzyskorzystwi Maria Chmielewska zwołała w ubiegły czwartek zebranie wiejskie, na które zaprosiła burmistrza, mieszkańców i przedstawicieli Stowarzyszenia Przyjaciół Szkoły, aby odpowiedzieli na pytania dotyczące przyszłości szkoły. Leszek Jakubowski zadeklarował, że utrzymanie budynku i remonty będą leżały po stronie gminy. Podobnie jak dowóz dzieci do szkoły.

 CO Z PRZEKSZTAŁCENIEM
W chwili obecnej już cztery stowarzyszenia zgłosiły chęć prowadzenia szkół społecznych: w Żninie (SP nr 3), Bożejewicach, Gorzycach i Brzyskorzystwi (stowarzyszenie jeszcze nie jest zarejestrowane). Po zakończeniu roku szkolnego burmistrz Leszek Jakubowski powoła likwidatorów, których zadaniem będzie przekazanie placówek nowym podmiotom. Wszyscy nauczyciele zostaną zwolnieni i będą mieli wypłacone odprawy. Na odprawy jest zarezerwowane ok. 600 tys. zł. Część zrekompensuje Ministerstwo Edukacji Narodowej. To, ilu znajdzie zatrudnienie, zależeć będzie od nowych prowadzących.                                   (rk)

    - Każde ze stowarzyszeń jest na innym etapie. Wasze jest na dalszym, ale to nic nie zmienia, bo o przekazaniu szkoły decyduje organ prowadzący, czyli gmina. Najważniejsze, żebyście do września zdążyli się zarejestrować. Jeżeli powstanie szkoła niepubliczna, to dla dzieci i rodziców nie zmieni się nic - powiedział burmistrz.
    Zarząd Stowarzyszenia Przyjaciół Szkoły liczy dziewięć osób. Prezesem jest Ewa Piwecka, wiceprezesem obecna dyrektor szkoły Beata Otto, sekretarzem Hanna Goclik, a skarbnikiem Jan Wesołek.
    - Nie jesteśmy zarejestrowani, ale odpowiedzi z sądu spodziewamy się za dwa tygodnie - informowała na zebraniu Beata Otto.
    W szkole publicznej pracuje obecnie 15 nauczycieli. W nowej placówce chce uczyć dwunastu. Pensum może wynosić około 22 godzin. Ma to być szkoła sześcioklasowa z oddziałem zerowym. Kuchnia, która dotychczas funkcjonowała w szkole, zostanie zamknięta, a obiady będą dowożone.
    - Jako stowarzyszenie będziemy mieli zbyt mało środków, aby utrzymać kuchnię z obsługą - powiedziała Beata Otto. - Ci nauczyciele, którzy się zgodzili pracować, otrzymywać będą mniejsze pieniądze, ponieważ ich część pójdzie na utrzymanie szkoły.
    Jan Wesołek dodał, że trudniej będzie na początku. Jednak z nadzieją patrzy w przyszłość, ponieważ w następnych latach do szkoły zacznie chodzić więcej dzieci.
    Nie wszystkim podoba się zmniejszenie liczby pracowników, a w szczególności tym, którzy stracą pracę. Elżbieta Borciuch zatrudniona jest na pół etatu jako intendentka. W szkole w Brzyskorzystwi pracuje już od 12 lat. Po przekształceniu szkoły kuchnia zostanie zlikwidowana, więc nie będzie potrzeby zatrudniania intendentki. W Miejskim Zespole Oświaty zaproponowano jej pracę jako opiekunki uczniów w autobusie dowożącym dzieci do szkoły.
    - Kierowca zostawi mnie w Żninie o ósmej i co ja później zrobię? Gdybym mieszkała w Żninie, to poszłabym do domu. A tak, kurs powrotny będą miała o wpół do pierwszej. Po ulicy mam w tym czasie chodzić? Zgodziłabym się na pracę w Żninie, ale na przykład od 7 do 12 bez przerwy. A tutaj praca jest, bo mają być zatrudnione panie z robót interwencyjnych. Dlaczego to my nie możemy? - pyta Elżbieta Borciuch.
    W innej sytuacji jest Genowefa Tworkowska, która - jak mówi - w szkole przepracowała 27,5 roku. Zatrudniona jest na całym etacie. Ubolewa nad tym, że do przejścia na tak zwaną pomostówkę, czyli świadczenie przedemerytalne, brakuje jej pół roku.
    - Teraz mówi mi się, że mam przejść na kuroniówkę. Chciałabym pracować te pół roku. Dwa lata zostały mi do emerytury, a nie wiem czy dostanę pomostówkę. To jest dla mnie bolesne - skarży się Genowefa Tworkowska.
    Dyrektor szkoły Beata Otto powiedziała Pałukom, że pierwszej z pań została zaproponowana praca przy dowożeniu dzieci i innej propozycji nie ma, a tylko do niej będzie należała decyzja, czy tę pracę podejmie, czy nie. - Każdemu staramy się zapewnić pracę - mówi pani dyrektor.  Zdaniem dyrektor druga z pracownic będzie miała zapewnioną wcześniejszą emeryturę, ale na razie musi przejść na zasiłek.
    - Ta pani ma 26 lat pracy. Do trzydziestu brakuje jej więc czterech lat. Żeby przejść na pomostówkę, musiałby być likwidowany zakład pracy, a szkoła nie będzie likwidowana tylko przekształcona. Ma ukończony wymagany wiek i lata pracy. Boi się, że będąc na kuroniówce, nie dostanie pomostówki. Tłumaczyłam jej, że dostanie - wyjaśnia Beata Otto.
    Burmistrz Leszek Jakubowski powiedział, że przyjrzy się sprawie, szczególnie pracownicy, która jest w wieku przedemerytalnym.
    - Jak ma pół roku, to pracę załatwimy - powiedział.

Reklama

Remigiusz Konieczka

Pałuki nr 852 (24/2008)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości