Reklama

W kasie kolejki zabrakło pieniędzy

Piotr Tomaszewski: - Potrzebuję około 1 mln zł, by spokojnie o tym myśleć
   W kasie kolejki zabrakło pieniędzy
   Pracownicy Żnińskiej Kolei Powiatowej nie otrzymali wynagrodzeń za marzec. Nikt im nie wyjaśnił, dlaczego. Prezes kolejki Piotr Tomaszewski zapewnił, że
17 kwietnia pracownicy otrzymają zaliczki w wysokości 300 zł. Reszta ma być uregulowana do końca miesiąca. Ratunkiem dla zachwianej płynności finansowej ma być dodatkowa działalność gospodarcza i droższe ceny biletów.

    - Jesteśmy zaniepokojeni, bo mija już 17 kwietnia, a wynagrodzeń nie ma - powiedzieli nam pracownicy Żnińskiej Kolei Powiatowej, z którymi rozmawialiśmy przedwczoraj. Pracownicy nie tylko nie otrzymali wynagrodzenia za marzec, ale również żadnej informacji, kiedy należności zostaną uregulowane.
    Prezes Żnińskiej Kolei Powiatowej Piotr Tomaszewski powiedział nam, że powodem opóźnienia w płynności wypłaty wynagrodzeń jest brak odpowiednich wpływów. - Nie starczyło po prostu pieniędzy. Kłopoty były wcześniej, ale problem został rozwiązany. Dziś (17 kwietnia - am) otrzymają po 300 zł zaliczki.

Żnińska Kolej Powiatowa boryka się z problemami finansowymi i sprzętowymi. Jeśli nie będzie wypracowywać większych zysków, to w przyszłości zamiast lokomotyw wagoniki mogą ciągnąć pojazdy napędzane siłą mięśni. fot. Arkadiusz Majszak

    W najbliższych dniach będzie to wszystko uregulowane. Myślę, że resztę do końca miesiąca powinniśmy wypłacić. Z kolei za kwiecień do 10 maja na pewno wynagrodzenia wypłacimy - zapewnia prezes.
    Piotr Tomaszewski wyjaśnia, że na wynagrodzenia zabrakło pieniędzy z puli, którą kolejka wypracowuje w czasie sezonu turystycznego. Prezes podkreśla, że zyski, które ciuchcia gromadzi w sezonie turystycznym są bardzo niskie. Wystarczają zaledwie na pokrycie wynagrodzeń w ciągu całego roku i wykonanie cząstkowych napraw i konserwacji sprzętu. - Kolejka nie ma zadłużenia. Spłacamy natomiast kredyt inwestycyjny zaciągnięty pod koniec stycznia bieżącego roku na zakup maszyn i uruchomienie nowej linii technologicznej. Do spłacenia zostało nam około 80.000 zł. Kredyt będziemy spłacać w ciągu 5 lat. Z pracy odeszło dwóch pracowników. Udało się w ich miejsce zatrudnić nowe osoby. Dodatkowo zatrudniliśmy jeszcze jednego pracownika na linii technologicznej i będzie potrzeba zatrudnienia jeszcze jednego pracownika - mówi prezes.
    Linia technologiczna została stworzona w celu poszerzenia zakresu działalności gospodarczej kolejki. Oprócz przewozów pasażerskich ŻKP wykonuje strugane elementy drewniane. Dodatkowa działalność w kolejce ma przynieść - w opinii prezesa - dodatkowe zyski, głównie jesienią i zimą po zakończeniu sezonu turystycznego. Kolejka ma już podpisaną umowę z firmą, która będzie odbierać elementy drewniane. Prezes przyznaje, że szuka kolejnych kontrahentów, którzy byliby zainteresowani usługami świadczonymi przez ŻKP. - Produkcja powinna być całoroczna - ma nadzieję prezes.
    Jeśli w bieżącym roku ciuchcia przewiezie tę samą liczbę turystów, co w ubiegłych dwóch latach, to w przyszłym roku jej płynność finansowa nie zostanie zachwiana. Zyski kolejki mają również poprawić podwyżki cen biletów, które wzrosną od bieżącego sezonu turystycznego o 2 zł. Bilet ulgowy w jedną stronę będzie kosztować 7 zł, a w dwie strony 13 zł. Dorośli za bilet w jedną stronę będą musieli zapłacić 9 zł, a w dwie strony 17 zł. Z symulacji prezesa wynika, że dzięki podwyżkom cen biletów i uruchomieniu dodatkowej działalności przyszłoroczny zysk będzie większy o 200-250 tys. zł.
    Piotr Tomaszewski unika jedno-znacznej odpowiedzi na pytanie, czy działalność kolejki powinni dotować udziałowcy. - W tym miesiącu będzie powiększany kapitała zakładowy spółki. Wpłynie dodatkowo 12.500 zł. To będzie dotacja. Wszyscy członkowie spółki są przedstawicielami samorządów. Na chwilę obecną nie ma takiej możliwości, bo nie ma zagwarantowanych pieniędzy w budżecie, by dokapitalizować czy zwiększyć udziały - wyjaśnia prezes.
    Piotr Tomaszewski zwraca uwagę, że od bieżącego roku ma możliwość składania wniosków na pozyskanie pieniędzy z Unii Europejskiej. Liczył na poważne wsparcie z programu Od gada, pradziada do Wenecji, Paryża i Rzymu. Projekt będzie jednak rozpatrywany w drodze konkursu, a kryteria nie zostały ustalone do dziś. Zapewnia, że samodzielnie będzie chciał skorzystać z wszelkich możliwych programów unijnych umożliwiających kolejce złożenie aplikacji, ponieważ jej potrzeby są ogromne, brakuje pieniędzy np. na remont lokomotyw. Piotr Tomaszewski wyjaśnia: - Sprzęt jest odebrany przez Transportowy Dozór Techniczny. Nie są to parowozy nowe. Sprzęt jeździ od lat siedemdziesiątych. Remont jednej lokomotywy to koszt 300.000 zł. Przychód mamy 500.000 zł, a zysku jest 100.000 zł na zabezpieczenie pensji zimowych, a gdzie tu reszta. Spółce potrzebne są ogromne pieniądze, ale staramy się jeździć. Systematycznie remontujemy to wszystko. Na chwilę obecną potrzebuję około 1.000.000 zł, by przeprowadzić remont dwóch lokomotyw i spokojnie o tym dalej myśleć - przyznaje Piotr Tomaszewski. - Jeśli nie uda się pozyskać pieniędzy na jednorazowy remont lokomotyw, to będziemy systematycznie własnymi siłami te remonty przeprowadzać - dodał prezes.

Arkadiusz Majszak Pałuki nr 792 (16/2007)
Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości