Od ponad tygodnia oświetlenie uliczne w Kcyni nie działa tak, jak dotychczas. Lampy gasną kilkanaście minut po 6.00 i zapalają się po 19.00. - To taki chyba ewenement na skalę krajową. Dla oszczędności światła można wyłączać między północą a 3.00 nad ranem, a nie wtedy, kiedy ludzie jadą albo wracają z pracy, a dzieci prowadzi się np. do przedszkola - komentuje jedna z mieszkanek.
- To była decyzja miasta, żeby ograniczyć to oświetlenie, tzn. żeby później się włączało i wcześniej gasło. Różnica miała wynosić około 45 minut - poinformowała rzeczniczka prasowa Enea Oświetlenie - Elżbieta Darol-Matuszewska. Burmistrz Kcyni Marek Szaruga, a także pracownik referatu rolnictwa, ochrony środowiska i gospodarki nieruchomościami Michał Wolff przekazali natomiast, że różnica w dostępności do światła mogła wynieść maksymalnie 23 minuty.
Mieszkańcy miasta zauważyli ją natychmiast, ponieważ zaczęła utrudniać im codzienne funkcjonowanie. Wczesnym rankiem młodzież udaje się na przystanki PKS, dorośli dojeżdżają do pracy, młodsze dzieci są odprowadzane przez rodziców do przedszkoli, natomiast w godzinach popołudniowych wiele osób udaje się np. na zajęcia prowadzone przez GCKiB albo sportowe na orliku. Do Urzędu Miejskiego w Kcyni wpłynął oficjalny mail w tej sprawie (wiemy o jednej skardze).
Burza rozpętała się też na lokalnym portalu internetowym, za pośrednictwem którego mieszkańcy dzielili się swoimi spostrzeżeniami i niezrozumieniem. "Przed godziną 7.00 rano, kiedy ruch jest coraz większy, w mieście nic nie widać. Dzisiaj ledwo zauważyłam pana, który w ciemnym ubraniu i po ciemku próbował przejść przez pasy na ulicy Wyrzyskiej!", "Rano o 6.30 dzieci chodzą z latarkami, przechodniów nie widać przy pasach. Jazda 30 km/h. max, bo trzeba bardzo uważać", "Mam dzieci co chodzą o 6.20 na autobus szkolny i co teraz będą chodzić po ciemku. To jest chore co się teraz dzieje" - to tylko kilka z zamieszczonych tam komentarzy.
Pracownik ratusza Michał Wolff wytłumaczył, że ograniczenia w oświetleniu miasta były wprowadzone na próbę. Podkreślił, że wynosiły zaledwie ponad 20 minut, jednak ze względu na pochmurną aurę mieszkańcy mogli odnieść wrażenie, że trwały dłużej. Zapytaliśmy czy takie działanie miało na celu oszczędności. - Myślimy przyszłościowo co zrobić, aby te oszczędności wygospodarować, więc chcieliśmy zobaczyć, jak to wygląda, jeżeli będzie to kwestia tylko 20 minut. Powracamy jednak do starego trybu i na razie nic nie będzie się zmieniało - przekazał pracownik. Włodarz Kcyni poinformował natomiast, że była to próba czujników zmierzchu. - Prosiłem Eenę o przywrócenie do poprzedniego stanu już 18 października, czyli w momencie pierwszych sygnałów, że mieszkańcy są niezadowoleni. Dopiero po kilku dniach zareagowano - mówił Marek Szaruga. Dodajmy w tym miejscu, że żadne zmiany oświetleniowe nie zostały wprowadzone na wsiach.
- Dostaliśmy ponowną decyzję z miasta o przywrócenie poprzedniego stanu - przekazała dziś rano Elżbieta Darol-Matuszewska. Jutro, 21 października oświetlenie uliczne będzie załączało się i gasło na zasadach obowiązujących jeszcze przed tygodniem. Lampy zapalą się kilka minut po 18.00 i zostaną wyłączone kilkanaście minut po 7.00 dnia kolejnego.
Powracając do kwestii oszczędności - burmistrz Marek Szaruga przekazał Pałukom, że pod uwagę brane są w przyszłości dwa warianty: wyłączenie latarni pomiędzy północą a 3.00 lub 3.30 nad ranem albo fizyczne wyłączenie co drugiej lampy. - Musimy to jeszcze przeanalizować i przedyskutować z "Eneą" - dodał.
Justyna Kulpińska, 20 X 2022
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze