Gmina Kcynia ma szansę stać się jedną z zaledwie kilku branych pod uwagę lokalizacji w Polsce, gdzie za cztery lata (rok 2029) pełną parą mogłaby ruszyć biometanownia. Najwięcej obaw mają mieszkańcy Miastowic, którzy złożyli swój oficjalny sprzeciw wobec planowanej budowy w Urzędzie Miejskim. Prezes zarządu firmy Verbio Piotr Spychała podkreśla, że w przypadku oporu społecznego instalacja nie powstanie. Ma jednak nadzieję, że wszyscy zainteresowani własnymi zmysłami przekonają się o braku uciążliwości z jej strony, czemu służyć będzie wyjazd do bliźniaczego zakładu w Niemczech.
Okazją do ponownej już dyskusji na temat przyszłości biometanowni w gminie Kcynia było poniedziałkowe wspólne posiedzenie komisji Rady Miejskiej. W porządku obrad znalazł się punkt dotyczący przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla trzech działek w Miastowicach: 139/1, 139/2 oraz 139/5. To właśnie w tej lokalizacji spółka Verbio dostrzegła ogromny potencjał - jest zainteresowana zainwestowaniem blisko 200 mln zł w stworzenie biometanowni, stanowiącej źródło energii odnawialnej.
Wyjaśnijmy, że biometanownia to zaawansowana technologicznie instalacja, przekształcająca biogaz pochodzący z odpadów organicznych w biometan. Zostaje on oczyszczony z niechcianych składników, w tym dwutlenku węgla czy siarkowodoru, dzięki czemu końcowy produkt ma właściwości zbliżone do gazu ziemnego.
Już w czerwcu ubiegłego roku firma złożyła do kcyńskiego ratusza wniosek o sporządzenie MPZP.
Należy zaznaczyć, że działki nr 139/2 oraz 139/5 są w nim aktualnie ujęte jako tereny pod zabudowę mieszkaniową jednorodzinną i usługową. Uchwalenie nowego planu spowodowałoby wygaszenie poprzedniego i otworzenie drogi potencjalnemu inwestorowi. Zmiany nie musiałyby być jednak wprowadzone w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego gminy, ponieważ zgodnie z ustawą nie trzeba tego dokonywać w przypadku odnawialnych źródeł energii.
Piotr Spychała podkreślił, że spółka Verbio jest producentem biopaliw i biokomponentów. Ich główna produkcja odbywa się w Niemczech, ale też w Stanach Zjednoczonych i Indiach. Dużą część surowców zakupuje w Polsce, stąd pomysł, aby ulokować instalacje również na jej obszarze i korzystać z długoletniej współpracy z dostawcami, takimi jak lokalne przedsiębiorstwo Lechpol. - Między innymi ze względu na mocne związki biznesowe z Lechpolem udaliśmy się do gminy Kcynia i te rozmowy prowadzimy już prawie 3 lata - zauważył przedstawiciel firmy.
Wyjaśnił, że inwestycja polegałaby na produkcji biometanu (biogaz jest produktem pośrednim), pozyskiwanego przede wszystkim z przetwarzania słomy i finalnym wtłaczaniu biometanu do istniejącej sieci gazowej Polskiej Spółki Gazownictwa. - Działki w Miastowicach sąsiadują z gazociągiem wysokiego ciśnienia, mają dostęp do drogi wojewódzkiej, dlatego są dla nas optymalne. Ważna jest także ich powierzchnia - kontynuował Piotr Spychała.
Biometanownia mogłaby wytwarzać od 1.600 do 2.000 metrów sześciennych biometanu na godzinę, a to oznacza, że przetwarzałaby od 80.000 do 100.000 ton słomy zbożowej w skali roku. - Jest to produkt dostępny, uboczny - jego wykorzystanie nie konkuruje z wytwarzaniem pasz czy żywności oraz taki, który można zastąpić w gospodarce rolnej produktem pofermentacyjnym z biometanowni, czyli odbierając słomę z pola zwrócimy ją w postaci składników nawozowych - tłumaczył.
Burmistrz Mateusz Stachowiak ocenił, że inwestycja otworzyłaby przed gminą nowe możliwości, wpłynęła na rozwój przemysłu. - To potężna inwestycja na skalę Polski, ponieważ nie ma drugiej takiej 20-megawatowej instalacji. Mówimy o energii odnawialnej, która w naszym kraju powinna być promowana (...). Za tą inwestycją pójdą nowe miejsca pracy, podatki, które rokrocznie będą zasilać nasz budżet i dzięki nim będziemy mogli dalej się rozwijać. Nie możemy wzbraniać się przed wszystkim, co nieznane - zauważył włodarz. Skarbniczka gminy Edyta Szczurek oszacowała wstępnie, że dochód z tytułu podatku od nieruchomości to kwota rzędu 4 mln zł rocznie.
Mateusz Stachowiak przypomniał o możliwości organizacji wyjazdu do biogazowni o podobnych gabarytach w Niemczech, do czego zachęcał także prezes Verbio Piotr Spychała oraz uczestniczący w posiedzeniu komisji Eugeniusz Taraska - prezes Lechpolu. Mogliby z niego skorzystać zarówno radni, jak i przedstawiciele mieszkańców Miastowic oraz okolicznych wsi, aby własnymi zmysłami przekonać się czy uciążliwości istnieją. Bez wątpienia największą obawę wzbudza strach przed emisją nieprzyjemnych zapachów.
W toku dyskusji radny Mirosław Pezacki dopytywał czy istnieje ryzyko, że w pewnym momencie zakład zacznie przyjmować gnojowicę. Piotr Spychała potwierdził, że instalacja mogłaby ją wykorzystywać, jednak byłoby to przedsięwzięcie nieopłacalne z uwagi na konieczność transportowania obornika z innych terenów kraju. - Oprócz słomy rozważane jest wykorzystanie m.in. wysłodków buraczanych, jednak wszelkie decyzje i założenia technologiczne nastąpią na etapie decyzji środowiskowej, kiedy otrzymamy potwierdzenie, że to w ogóle można postawić - zauważył prezes spółki, dodając, że ostateczne ustalenia zapadną w porozumieniu z gminą i po konsultacjach z mieszkańcami.
- Jestem zainteresowany tym, żeby postawić zakład, który można eksploatować i mieć na głowie kwestię zatowarowania i sprzedaży, a nie martwić się tym, że mieszkańcy będą mi blokowali drogę dojazdową. W warunkach konfliktu nie dałoby się zupełnie funkcjonować. Z góry i otwarcie mówimy, że jeżeli nie uda się przekonać mieszkańców, to na siłę nie będziemy w żadnym miejscu inwestować, bo są to za duże pieniądze, żeby ryzykować - nie ukrywał prezes Verbio. Zaznaczmy w tym miejscu, że podpisy pod sprzeciwem wobec planowanej budowy złożyło kilkadziesiąt osób - mieszkańców Miastowic.
- Jestem u państwa piętnasty raz w tej sprawie. Nie dlatego, że nie mam co robić, tylko dlatego, że bardzo mi zależy, aby biometanownia powstała w tej gminie. Widzę w tym pewną formę dobrego biznesu dla gminy i rolników - przekonywał Eugeniusz Taraska, prezes Lechpolu, według którego korzyści dla ogółu będą bardzo wysokie.
Warto wiedzieć, że aby biometanownia mogła zacząć funkcjonować, konieczne jest uchwalenie Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego (podczas komisji większość radnych zaopiniowała tę potrzebę pozytywnie, w czwartek 30 stycznia będą głosować na sesji), uzyskanie warunków przyłączenia, następnie decyzji środowiskowej, realizacja umowy przyłączeniowej, uzyskanie decyzji o pozwolenie na budowę, proces budowlany i odbiory oraz uruchomienie instalacji. Piotr Spychała przypuszcza, że finalizacja nastąpiłaby w 2029 r.
Justyna Kulpińska
kli_przyr
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze