Rolnicy z Miastowic nie chcą biometanowni na terenie swojego sołectwa. - Jeździmy po kilkanaście bądź kilkadziesiąt kilometrów, aby zwozić słomę. Jeżeli to będzie produkcja biometanu ze słomy, to potrzeba bardzo dużo wody niezbędnej do zalania przy produkcji wody. W okolicy gdzie biometanownia ma stanąć już jest z nią problem. Kiedy lata są suche, to jej brakuje - mówi Piotr Dutczak, rolnik z Malic. - W mojej ocenie warto uspokajać mieszkańców i pokazywać im korzyści jednocześnie mobilizując inwestora do klarownego wyjaśniania wszelkich zagadnień technicznych i środowiskowych - tłumaczy Bartłomiej Kupiec, prawnik Young Energy Consumers Task Force współpracujący z Zieloną Siecią.
Gmina Kcynia jest na liście niewielu lokalizacji, gdzie ma szanse stanąć biometanownia o dużej mocy rzędu 20 megawatów. To moc cztero- lub pięciokrotnie większa niż dotychczas istniejące w Polsce. Być może pojawi się już w 2029 roku przy drodze wojewódzkiej numer 247 na trasie Kcynia - Szubin na zakręcie w kierunku Miastowice i Dziewierzewo. Lokalizację na działkach 139/1, 139/2 oraz 139/5 wskazał inwestor tzn. spółka Verbio z niemieckim kapitałem. Ta biometanownia ma być sporą techniczną infrastrukturą. Według wstępnych planów inwestycja planowana jest mniej więcej na 200 milionów złotych. Mogłaby wytwarzać od 1.600 do 2.000 metrów sześciennych biometanu na godzinę. Oznacza to, że przetwarzałaby od 80.000 do 100.000 ton słomy zbożowej w skali roku.
Za zaopatrzenie zakładu w substrat do produkcji gazu, czyli słomę, ma odpowiadać lokalna firma działająca na terenie kcyńskiej i szubińskiej gminy. Jest to Lechpol z siedzibą w Szubinie. W czerwcu ubiegłego roku na ręce burmistrza Mateusza Stachowiaka wpłynął wniosek o sporządzenie Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego, umożliwiającego tę inwestycję. Dotychczas żadne decyzje nie zapadły, ponieważ podczas styczniowej sesji na wniosek radnego Mirosława Pezackiego rada nie głosowała na ten temat. Za zdjęciem uchwały z porządku obrad byli Mirosław Pezacki, Paweł Kiepela, Tomasz Bagnerowski, Zbigniew Witczak, Paweł Malagowski i Dorota Czerwińska. Przeciwko zagłosował Tomasz Świerc. Wstrzymali się Artur Woźniak, Monika Wołyńska, Lidia Wiland, Danuta Rudzka i Arkadiusz Stachowiak. Nieobecni to Alicja Woźniak, Wojciech Banach i Łukasz Szczepański.
Mieszkańcy Miastowic nie są zachwyceni wybudowaniem biometanowni. Na ręce burmistrza Mateusza Stachowiaka przesłali petycję, w której stanowczo sprzeciwiają się takiej inwestycji. Podpisało ją mniej więcej 50 osób.
- Rozmawialiśmy kilka lat wstecz na ten temat z nieżyjącym burmistrzem Markiem Szarugą oraz inwestorami i wtedy okazało się, że surowcem do produkcji gazu będzie tylko i wyłącznie słoma. My jako rolnicy mamy hodowlę bydła i dla nas problemem jest dodatkowe pozyskanie z okolicznych pól, tzn. od sąsiadów, słomy. Jeździmy po kilkanaście bądź kilkadziesiąt kilometrów, aby ją zwozić. Jeżeli to będzie produkcja biometanu ze słomy, to potrzeba bardzo dużo wody niezbędnej do jej zalania. W okolicy gdzie biometanownia ma stanąć już jest wodny problem. Kiedy lata są suche, to brakuje wody. System studni głębinowych jest połączony, dlatego na razie woda jest. Obawy jednak pozostają - opowiada Pałukom Piotr Dutczak z Malic.
Temat braku wody po zbudowaniu biometanowni rozwinął inny rolnik.
- Studnie głębinowe, które zostaną pobudowane będą pozyskiwać mnóstwo wody i to nie ulega wątpliwości. Od siedmiu lat susza jest niesamowita chociaż się o tym nie mówi, to śniegu nie ma, nie ma również odpowiedniej ilości opadów. Teraz na pola można już bez kłopotu wjechać, a tak nie powinno być. Dodatkowe studnie głębinowe budowane na dużą skalę są zagrożeniem poboru nieobliczalnej wręcz ilości wody. Teren zostanie osuszony. Tu są już zbiorniki wodne przeznaczone na żwirownie. W Królikowie i Słonawach mnóstwo wody zabierają rolnikom. Ktoś robi na tym biznes, a poszkodowany jak zwykle jest rolnik, który musi pola uprawiać. Jeżeli wody nie będzie, to jesteśmy skazani na bankructwo. Wyjątkowo dużo potrzebują hodowcy krów, plantatorzy ziemniaka. Jeżeli zostaną wykopane studnie, to melioracyjna woda gruntowa pójdzie rowami do biometanowni, a pola się osuszą. Dużo ludzi nie jest świadomych, co się może wydarzyć. Superpieniądze, o których mówi gmina trafią do gminy. Jeden z inwestorów zainteresowanych tematem jest zarejestrowany w Szubinie [firma Lechpol – przyp. red.], więc tam zapłaci podatek. Drugi z nich siedzibę ma w Szczecinie. Tutaj żadnych korzyści raczej nie będzie. W kierunku rolników się nic nie robi i nie czujemy wsparcia ani pomocy. Gmina nie martwi się, że pieniędzy nie mamy. Nie przyznaje ulg podatkowych. Skąd mamy brać pieniądze? Cena zboża naszym zdaniem jest na poziomie sprzed 32 lat. Ja pytam, czy urzędnicy chcieliby zarabiać tyle, co 32 lata temu? Nie zważajmy na pozory takie jak dobre ciągniki, które mamy są sprzed 10 lat i najczęściej są jeszcze własnością banku - mówi Łukasz Tabor z miejscowości Suchory, prowadzący głównie produkcje roślinno-zwierzęcą.
Właścicielem jednej z posesji położonej potencjalnie najbliżej lokalizacji biometanowni jest Daniel Majda z Miastowic. Jest sceptycznie nastawiony do pomysłu promowanego przez urzędników i firmę Lechpol. - Nie wiadomo tak naprawdę co to będzie, jakie będzie duże i czy my jako mieszkańcy będziemy mieli z tego korzyści. To duży obszar i ogromna ilość materiałów. Osad również musi być gdzieś spuszczany. Zachodzi pytanie, czy będzie śmierdzieć. Nikt nam niczego nie powiedział. Burmistrz miał zrobić spotkanie i przez pół roku nie zdążył. Zapowiedziany mamy wyjazd do niemieckiej biometanowni [zaplanowany na 12 marca - przyp. red.], ale wiadomo, że jeżeli goście przyjeżdżają to trzeba posprzątać, dlatego obawiamy się, że tak się stanie w niemieckim Pinnow. W tym momencie jesteśmy nastawieni sceptycznie i nie ma zadowolenia ze sposobu traktowania nas. Chcemy mieć przedstawiony konkretny plan. Nie może być tak, że firma wybuduje i zrobi biznes, a mieszkańcy zostaną z niczym - tłumaczy Majda.
Kolejny kłopot dla okolicznych mieszkańców, o którym głośno mówią, stanowi transport surowca i związany z tym ruch ciężarówek. Nieważne czy pojadą drogą wojewódzką, czy też gminną, ruch będzie się wzmagał. Padają pytania o cenę wyprodukowanego gazu. Rolnicy uważają, że należy się im oferta promocyjna. Może być również oddzielnie poprowadzona nitka dla mieszkańców Miastowic. Praca dla miejscowych, to następny problem, którego rozwiązania szukają protestujący. Kwestie potencjalnych zysków z podatków rolnicy również traktują z dużym dystansem. Są przekonani, że samorządowcy zastosują wobec inwestorów podatkowe ulgi chociaż w tym momencie burmistrz zaprzecza. Jak się one skończą? - Otóż, firma zmieni nazwę i zacznie działać pod inną po to, żeby dostać kolejne zwolnienia podatkowe. Jeżeli będzie zarejestrowana poza terenem gminy, czy w jakimś raju podatkowym, skutek będzie ten sam, czyli brak pieniędzy dla nas - sugeruje Dutczak.
Pojawiająca się wizja dodatkowych miejsc pracy nie przekonuje nikogo. Burmistrz, podczas ubiegłotygodniowej rozmowy na kcyńskim rynku wspomniał o kilkunastu etatach, ale rolnicy mówią o trzech lub czterech. Dowiedzieli się tego z nieoficjalnych rozmów. Zakład przecież będzie nowoczesny, a jako taki nie zatrudni wielu ludzi. - Człowiek do ładowarki, komputera i księgowa. Więcej nie ma po co zatrudniać. Opowiadanie o kilkunastu bądź większej liczbie mnie nie przekonuje. Dopytałem w podobnych innych firmach - ocenia sytuację rolnik z Miastowic.
- Ludziom się trochę mydli oczy, że będzie dużo miejsc pracy, tańszy gaz. Jeżeli byłby to konkretny zakład produkcyjny, wytwarzający jakieś rzeczy, np. meble, to by było dużo ludzi zatrudnionych. Przykładowo 100 lub 200 osób, ale w biometanowni wszystko obsługują maszyny i komputery. Poza tym rozumiemy, że biometanownię bądź biogazownię będzie obsługiwała słoma, bo to jest pomysł z założenia, ale z czasem powinno to zmienić się chociażby na odpady typu gnój. Słoma to ekologiczna pasza dla bydła i nawóz. Dlaczego ma być nam w pewnym sensie zabrana? Jak ją będziemy sprzedawać, to sami musimy drożej kupić - wtrąca rolnik z Suchor.
Protestujący rolnicy sugerują wykonanie bardziej przemyślanej inwestycji chociażby w kontekście zagrożenia smrodem. Jako przykład podają gospodarstwo Daniela Majdy. Gdyby zakład powstał w miejscu, o którym się dużo mówi znajdowałby się w odległości mniej więcej 100 metrów od jego posesji.
Protestujący zwracają też uwagę na to, że samorządowcy, widząc duże podatkowe zyski mogą świadomie utrudniać komunikację z rolnikami.
Burmistrz zapewnia, że nie wykonał jeszcze żadnych ruchów w kierunku uruchomienia jakichkolwiek procedur. Nie ma uchwały intencyjnej ani woli tworzenia miejscowego planu zagospodarowania. Zgodnie z prawem planowany jest etap społecznych konsultacji, aby rolnicy mieli okazję się wypowiedzieć. Nastąpi to jeżeli radni podejmą uchwałę intencyjną w sprawie budowy biometanowni i oczywiście przed przystąpieniem do przygotowania miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. - Ten temat od wielu lat przewija się w naszej gminie. Kiedy burmistrzem był nieżyjący Marek Szaruga przyjechali przedstawiciele firmy „Verbio”, czyli tej samej z niemieckim kapitałem, z którą rozmawiamy obecnie. Zaangażowany jest również lokalny przedsiębiorca działający między innymi na terenie gminy Kcynia. Chodzi o firmę „Lechpol”. Poznaliśmy wtedy plan utworzenia instalacji do produkcji biogazu. Dyskusje trwały bardzo długo, ale tematu nie podjęto. Planuję mocno przyspieszyć działania w tym właśnie kierunku. Osobiście, chociażby z racji wykształcenia jestem zwolennikiem odnawialnej energii. Znam temat od podszewki i brałem udział w tworzeniu jednej z pierwszych, laboratoryjnych biogazowni. Biogaz to przyszłość dla kraju i dla nas, a tym bardziej dla terenów rolniczych jak w gminie Kcynia - tłumaczy Stachowiak.
Lokalizacja zaproponowana przez firmę Verbio jest zdaniem burmistrza bardzo dobra. Biometanownia nie stanie przecież w centrum żadnej wsi ani blisko miasta czy na terenach zurbanizowanych gdzie planuje się budowę osiedli. Posesje w sołectwie Miastowice nie są zwartą zabudową. Działki inwestor kupi od rolników, a gmina nie ma tam swoich gruntów. Logistycznie zakład usadowiony jest przy drodze wojewódzkiej i tamtędy będą jeździły ciężarówki z substratem nie niszcząc dróg bocznych. Idzie za tym mniejszy hałas związany z transportem, ale i samym zakładem. Nie wytwarza się w nim energii cieplnej oraz elektrycznej, który to proces wiąże się z większym hałasem. Biogaz wtłaczany jest przecież bezpośrednio do rurociągu. Oczywiście gdzieś z tyłu głowy istnieje dodatkowa gama substratów np. kukurydza, wysłodki czy buraki chociażby dlatego, że w pobliżu jest cukrownia.
- Słoma jest to produkt dostępny i uboczny, a jego wykorzystanie nie konkuruje z wytwarzaniem pasz czy żywności. To również taki, który można zastąpić w gospodarce rolnej produktem pofermentacyjnym z biometanowni, czyli odbierając słomę z pola zwrócimy ją w postaci składników nawozowych - tłumaczył Stachowiak. Inwestycja otworzyłaby przed gminą nowe możliwości, wpłynęłaby na rozwój przemysłu. Za nią pójdą nowe miejsca pracy, podatki, które rokrocznie będą zasilać budżet. Wyliczone przez skarbniczkę gminy Edytę Szczurek zyski, czyli dochód tylko z tytułu podatku od nieruchomości, to kwota rzędu 4 mln zł rocznie.
Inwestycja za ćwierć miliona złotych jest zbyt poważna, aby narażać się na problemy typu protesty mieszkańców. Inwestorowi zależy na spełnieniu wszelkich wymogów chroniących środowisko i okolicznych mieszkańców. Podczas wspólnego spotkania komisji prezes Verbio Piotr Spychała powiedział, że w przypadku oporu społecznego instalacja nie powstanie. - Jestem zainteresowany tym, żeby postawić zakład, który można eksploatować i mieć na głowie kwestię zatowarowania i sprzedaży, a nie martwić się tym, że mieszkańcy będą mi blokowali drogę dojazdową. W warunkach konfliktu nie dałoby się zupełnie funkcjonować. Z góry i otwarcie mówimy, że jeżeli nie uda się przekonać mieszkańców, to na siłę nie będziemy w żadnym miejscu inwestować, bo są to za duże pieniądze, żeby ryzykować. Między innymi ze względu na mocne związki biznesowe z „Lechpolem” udaliśmy się do gminy Kcynia i te rozmowy prowadzimy już prawie 3 lata. Działki w Miastowicach sąsiadują z gazociągiem wysokiego ciśnienia, mają dostęp do drogi wojewódzkiej, dlatego są dla nas optymalne. Ważna jest także ich powierzchnia.
W podobnym tonie wypowiada się prezes firmy Lechpol Eugeniusz Taraska. - Bardzo mi zależy, aby biometanownia powstała w tej gminie. Widzę w tym pewną formę dobrego biznesu dla gminy i rolników. Oprócz słomy można wykorzystać m.in. wysłodki buraczane.
Na temat różnych aspektów budowy biometanowni zadaliśmy kilka pytań ekspertowi w dziedzinie energii odnawialnej Polskiej Zielonej Sieci Bartłomiejowi Kupcowi. - Przed podjęciem ostatecznej decyzji warto poprosić inwestora o wyjaśnienie dlaczego projekt jest korzystny dla lokalnej społeczności. [...] Nowoczesne zakłady posiadają szczelne zbiorniki i systemy wentylacji, a etapy rozładunku odbywają się często w zamkniętych halach z odpowiednimi filtrami powietrza stąd procesy fermentacji niemal eliminują nieprzyjemne zapachy. Urządzenia generujące hałas, takie jak agregaty prądotwórcze, zwykle zamykane są w dźwiękochłonnych kontenerach lub budynkach. Zbiorniki są zabezpieczone i nieczystości do gruntu nie przenikną. Trzeba zapytać inwestora o tego typu rozwiązania techniczne i o to, czy jest plan monitorowania i kontroli emisji gazów. Czy zaplanowano częstotliwość i trasy transportu i odbioru odpadów. Jakie są plany ograniczenia uciążliwości przejazdów ciężarówek i ochrony przeciwpożarowej.
Biorąc pod uwagę współczesne technologie oraz doświadczenia z setek działających biogazowni na terenie Polski i w całej Europie, istnieje bardzo wiele dowodów na to, że prawidłowo zbudowana i prowadzona biogazownia nie stanowi źródła uciążliwości dla otoczenia. W mojej ocenie warto uspokajać mieszkańców i pokazywać im korzyści jednocześnie mobilizując inwestora do klarownego wyjaśniania wszelkich zagadnień technicznych i środowiskowych - tłumaczy Bartłomiej Kupiec, prawnik współpracujący z Polską Zieloną Siecią.
Jego zdaniem przy zawieraniu umowy trzeba poprosić o przedstawienie w jasny sposób wyliczenia ceny substratu, klauzulę waloryzacyjną, wpływ należności publicznoprawnych na cenę, zasady wypłacenia zaliczki, wynegocjować krótkie terminy płatności. Rolnicy powinni wziąć pod uwagę utworzenie spółdzielni w celu poprawy warunków do negocjacji. Jeżeli chodzi o wodę, to zdaniem eksperta, nowoczesne instalacje minimalizują jej zużycie bądź wykorzystują tzw. obieg zamknięty. Stosowane są technologie odzysku z procesu produkcyjnego albo systemy retencji deszczówki. Poza tym inwestor musi mieć pozwolenie, które wydaje się tylko wtedy, jeżeli zakład nie zagraża środowisku.
***
Biometanownia to zaawansowana technologicznie instalacja, przekształcająca biogaz pochodzący z odpadów organicznych (ze słomy lub innych substancji organicznych) w biometan, który jest gazem o wysokiej zawartości metanu. W procesie technologicznym biogaz zostaje oczyszczony z niechcianych składników, a końcowy produkt ma właściwości zbliżone do gazu ziemnego. Biometanownia wyprodukuje go i wtłoczy do sieci gazowej Polskiej Spółki Gazownictwa. W pobliżu Miastowic przebiega gazociąg wysokiego ciśnienia stąd taka, a nie inna lokalizacja.
***
Polska Zielona Sieć jest siecią organizacji ekologicznych, podejmującą działania o charakterze ogólnopolskim,
wspiera integrację ruchu ekologicznego w Polsce; realizuje projekty regionalne i długoterminowe kampanie ogólnopolskie.
***
Cezary Kucharski
kli_przyr
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze