Reklama

- Nikt nie odbierze nam chleba

Jeżeli instalacja stanie w Miastowicach wtedy hodowcy i rolnicy będą narażeni na straty - mówią mieszkańcy. - My jako hodowcy nie zgadzamy się by powstawała jakaś konkurencja, która odbierze nam chleb. Na takie rzeczy nie wyrażamy zgody - mówi Marek Strzyżewski, hodowca z Suchoręcza.

Biometanownia, która może za kilka lat stanąć w Miastowicach gmina Kcynia już stanowi punkt zapalny. Na temat pierwszych protestów okolicznych rolników i mieszkańców pisaliśmy w numerze 10/2025. W celu wyjaśnienia jak w takim zakładzie produkuje się biometan burmistrz Mateusz Stachowiak zaprosił radnych i rolników do bliźniaczego obiektu posadowionego u naszych zachodnich sąsiadów. Po powrocie z niemieckiego Pinnow zapytaliśmy jednego z uczestników wyjazdu, czy zmienił zdanie co do zagrożenia jakie niesie za sobą produkcja na terenie gminy biometanu. - Kiedy przyjechaliśmy okazało się, że zakład otoczony jest z trzech stron lasem. Na jego terenie pracowników jest kilku. Substrat ładowany jest z taką częstotliwością, że można sądzić iż biometanownia nie działa, że tak powiem, na cały etat. Nie mogliśmy porozmawiać z okolicznymi mieszkańcami. Zdania nie zmieniłem - mówi pan Waldemar.
Spotkanie, które odbyło się chwilę po naszej rozmowie w Urzędzie Miejskim nic praktycznie nie zmieniło w porównaniu do wcześniejszych rozmów. Rolnicy zaraz na początku złożyli na ręce kierownika projektu, czyli Piotra Spychały z firmy Verbio, kolejną petycję podpisaną tym razem przez 200 mieszkańców Miastowic, Malic, Turzyna czy miejscowości Suchoręcz. Oni najzwyczajniej nie życzą sobie biometanowni w pobliżu swoich gospodarstw.
MÓWIMY „TAK”
Pracowniczka Urzędu Miejskiego Katarzyna Marks przedstawiła podstawowe informacje o biometanowniach i sposobach produkcji gazu jako energii odnawialnej w odniesieniu do Pinnow. - Są to 25-metrowe zbiorniki fermentacyjne o pojemności 14.000 metrów sześciennych. Substratem do produkcji jest słoma, dostarczana przez lokalnych rolników, którzy mają podpisane umowy. W efekcie procesu produkcji powstaje poferment, czyli nawóz wykorzystywany w rolnictwie. Ma on składniki odżywcze wspomagające wzrost roślin i odżywiające glebę. Jest odbierany przez rolników i używany na polach - powiedziała między innymi urzędniczka. Kcyńska delegacja przywiozła i zaprezentowała zgromadzonym taki poferment. Odór pochodzący z biometanowni, zdaniem pracownicy urzędu, nie jest uciążliwy. Jeżeli chodzi o hałas z procesów technologicznych, to w odległości 100 metrów jest już niesłyszalny. Do obsługi zakładu potrzebnych jest kilkanaście osób odpowiedzialnych między innymi za codzienną eksploatację. Nie do przecenienia są zatem nowe miejsca pracy dla okolicznych mieszkańców. Korzyścią dla gminy są podatki od nieruchomości, czyli 2 procent wartości budowli. Współpraca z zewnętrznymi firmami, np. dostarczającymi substrat, służy również promocji gminy.
MÓWIMY „NIE”
Argumenty na „nie” jakie przytaczali podczas żywiołowej dyskusji uczestnicy spotkania w stu procentach pokrywały się z tymi, o których informowaliśmy w poprzednim numerze Pałuk i na naszej stronie internetowej www.palukiznin.pl. Łukasz Tabor z Suchar i Daniel Majda z Miastowic ponownie omówili kłopoty związane ze skupem słomy oraz wykorzystaniem wody do produkcji biometanu. Słomę wykorzystują rolnicy, a szczególnie hodowcy bydła i nie chcą jej sprzedawać natomiast wody od dawna brakuje. Niski stan podziemnych wód niepokoi każdego. Daje się odczuć obawa przed suszą, a co się z tym wiąże rolnicy boją się, że w jakiejś nieokreślonej perspektywie czasu może to doprowadzić nawet do braku wody pitnej. Zdanie okolicznych hodowców bydła wyraził Marek Strzyżewski z Suchoręcza. Oto jak ujął problem z biometanownią. - My jako hodowcy nie zgadzamy się by powstawała jakaś konkurencja, która odbierze nam chleb [chodzi o skup słomy oraz nadmierne zużycie wody - przyp. red.]. Ogólnie wiadomo, że wody jest coraz mniej. Na takie rzeczy nie wyrażamy zgody. Jest to nasz stanowczy sprzeciw. Gmina chce pieniędzy - niech myśli innymi kategoriami. To zagraża podstawom naszego funkcjonowania.
Protestujący nie wierzą, że poferment jest dobrym nawozem. – Jeżeli tak by było, wtedy Niemcy by go wykorzystywali na większa skalę, a oni go sprzedają. Prosimy o zbadanie tego co zostało przywiezione - proponuje Daniel Majda. Inny z rolników nie wierzy w zatrudnienie ludzi na większą skalę, zważywszy na liczbę pracowników widzianą na terenie zakładu w Pinnow. Rolnicy wierzą natomiast, że jeżeli powstanie plan zagospodarowania przestrzennego pod budowę biometanowni, wtedy sprawa będzie przesądzona. Dlatego już teraz tak energicznie protestują.
PROCEDURA DOPIERO RUSZA
- Jesteśmy na etapie poszukiwania lokalizacji na biometanownię w Polsce. Ta została wybrana nie dlatego, żeby zrobić komuś na złość albo koniecznie się gdzieś wybudować, ale żeby inwestor na koniec dnia miał zysk z inwestycji. Nie będzie przecież inwestował tam, gdzie nie ma słomy, ani wody. Będzie ocena oddziaływania inwestycji na środowisko. Ja mogę sobie przeprowadzić badania hydrogeologiczne, podpisać umowę z przedsiębiorstwem wodociągów i kanalizacji czy ponieść koszty, a na koniec dnia nic z tego nie wyjdzie. Państwo będziecie uczestniczyć w procedurze chociażby dlatego, że jeżeli powstanie instalacja, to będzie tutaj działała przez 20 lat. My budujemy i ją eksploatujemy. To nie jest tak, że ja coś nakłamię, a za pięć lat mnie nie będzie. W takim razie przez te lata nie widzę możliwości wzajemnego „kopania” się za przeproszeniem, bo nie tak to się powinno odbywać - tłumaczy kierownik Spychała.
W odpowiedzi na zarzuty rolników związane z niedoinformowaniem ich, brakiem spotkań, procedurami oraz ewentualnym podjęciem uchwały o stworzeniu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego wyjaśnień udzielił Adam Kaczmarek, pracownik Urzędu Miejskiego. - Sama uchwała niczego nie przesądza, daje jedynie możliwość rozpoczęcia procedury mającej na celu określenie funkcji terenu i parametrów inwestycji, która może być na nim zlokalizowana. Dalszy rozwój tego projektu uzależniony będzie od wielu czynników, m.in. otrzymania stosownych uzgodnień od Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego, „Wód Polskich” i Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Odbędą się także konsultacje społeczne - tłumaczył Kaczmarek.
Tak więc, jeżeli radni podejmą uchwałę intencyjną w sprawie przystąpienia do sporządzenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego dla terenu działek nr 139/1, 139/2 i 139/5 w obrębie Miastowice ruszy procedura planistyczna. Zmierza ona do uchwalenia miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego z przeznaczeniem tego obszaru pod lokalizację biometanowni. Prawo gwarantuje czynny udział społeczności lokalnej w tym procesie. Można wtedy składać uwagi i wnioski. Konsultacje społeczne są zagwarantowane przepisami. Wniosek?

Rolnicy będą mieli wiele okazji do wyrażenia sprzeciwu. Jak zapewniają, nie omieszkają z nich skorzystać, gdyż - jak mówią - nikt nie będzie odbierał im chleba.

Reklama

Cezary Kucharski


Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 10/04/2025 12:56
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości