Reklama

W samotności, daleko od szosy

Pani Monika Gąsior ma 88 lat. W Buszkowie mieszka od 1962 roku. Od 21 lat mieszka tu sama, na uboczu wsi. Do Bożego Narodzenia jakoś sobie radziła. Teraz trudno jest jej poradzić sobie z codziennymi obowiązkami, więc złożyła wniosek do M-GOPS w Łabiszynie o przyznanie jej opieki.  fot. Magdalena Kruszka

Buszkowo, Monika Gąsior, opieka społeczna
     W samotności, daleko od szosy
    Pani Monika ma 88 lat. W Buszkowie mieszka od 1962 roku. Od 21 lat mieszka tu sama, na uboczu wsi. Do tej pory radziła sobie i z samotnością, i z codziennymi obowiązkami, jednak od kilku tygodni czuje, że sił jej ubywa, a proste czynności wymagają coraz więcej wysiłku.

     Monika Gąsior przyznaje, że nigdy nie korzystała z pomocy opieki społecznej. Zawsze radziła sobie sama. Nawet, kiedy 21 lat temu zmarł jej mąż. Także wtedy, gdy rok temu zmarł syn, który często do niej przyjeżdżał i opiekował się nią. Przyznaje, że do samotności przywykła. Wnuk, któremu przepisała dom, wyjechał za granicę do pracy, wnuczka ma własne gospodarstwo i troje dzieci. Nie może przyjeżdżać tak często, jakby chciała. Pani Monice na stałe towarzyszy piesek i kotki. Czasem sąsiedzi, którzy robią dla niej zakupy, zaglądają, żeby sprawdzić, czy czegoś jej nie trzeba.
     - Kiedyś kurki miałam, ale zlikwidowałam, bo nie mogłam sobie poradzić - mówi Monika Gąsior. - Jeszcze w zeszłym roku miałam ogródek. Do 85 lat to nawet rowerem jeździłam, a potem był koniec. Teraz nawet chodzić już nie mogę. W zeszłym roku trzy razy się potłukłam. Raz prawie godzinę się męczyłam, zanim się podniosłam. W głowie mi się zawróciło i koniec. Sama muszę się ratować. Jak umiem, tak się ratuję. Jak mogę, tak sobie radzę. Szczęście, że mam wodę w domu, bo ze studni, to już bym nie przyniosła.
     Do sąsiadki regularnie zagląda Mirosław Mierkiewicz, który prowadzi sklep w Buszkowie. Przynosi jej zakupy, a ostatnio także pomaga załatwiać formalności. Z pomocą spieszy także żona sołtysa. Codziennie z gazetą, mimo trudności z dotarciem, przybywa również listonosz. W listopadzie Monika Gąsior złożyła wniosek do Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej o węgiel. Dostała 500 kg i dzięki temu spokojnie może przetrwać zimę. Przyznaje jednak, że ciężko jest jej nosić ten węgiel do kuchni, nawet w plastikowych wiaderkach.
     - Wszyscy się dziwią, jak ja sobie tu sama radzę, nawet ksiądz jak był, to się dziwił - mówi pani Monika. - A ja do Bożego Narodzenia jakoś się trzymałam, ale potem bardzo z sił opadłam. Teraz już nie mogę nawet kuchni wytrzeć, odkurzyć. Na siedząco, po trochu sprzątam, ale już nie daję rady. W zeszłym tygodniu, jak wycierałam kuchnię, to się tak zmordowałam. Widzę, że pajęczyny w kuchni wiszą, ale nie mogę rąk do góry podnieść, żeby je obmieść.
     Pani Monika sama sobie gotuje jedzenie. Raz na trzy dni przygotuje obiad, potem mrozi, żeby starczało na kolejne dni. Wszystko ma pod ręką, pochowane w pudełkach, żeby daleko nie musiała chodzić po składniki. Przyznaje, że teraz wszystkie codzienne czynności zajmują jej dużo więcej czasu. Widzieli to sąsiedzi, dlatego podpowiedzieli, żeby napisała wniosek do M-GOPS w Łabiszynie o przydzielenie opiekunki, zapewnienie kogoś, kto dwa razy w tygodniu zajrzałby do niej, pomógł w bieżących zajęciach domowych. Wniosek złożony został trzy tygodnie temu.
     - W listopadzie jak przyjechali, to powiedzieli, że będą mieli mnie na uwadze, że będą się mną opiekować i o mnie pamiętać, a od tego czasu nikogo nie było - mówi mieszkanka Buszkowa. - Ja do tej pory z opieki nie korzystałam. Ludzie sprawni pójdą i się upomną, a ja nie pójdę nigdzie i tak czekam.
     Beata Januszkiewicz, kierownik Miejsko-Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Łabiszynie zapewnia, że o pani Monice Gąsior nie zapomniano. Wniosek jest, czeka i na dniach pani Monika może spodziewać się wizyty pracownicy, która zobaczy, jak się mieszkanka Buszkowa miewa i czego jej trzeba.
     - Na pewno nie zostawimy tej pani bez pomocy - mówi Beata Januszkiewicz. - W tym przypadku poszukamy osób w sąsiedztwie, które mogłyby jej pomóc, zaopiekować się nią. Zawsze jest jakieś rozwiązanie i my takiego poszukamy. To tylko kwestia dobrej woli i dobrego pomysłu.
     - Ja się już przyzwyczaiłam do tej samotności - mówi Monika Gąsior. - Radio mi cały czas brzęczy, nawet telewizora mi się nie chce otworzyć. Najgorsza jest niedziela. Siedzę i patrzę, nikt nie zajrzy. A wnuczek mi mówi, że mam do 100 lat żyć.

Magdalena Kruszka
Pałuki nr 1095 (6/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości