Sarbinowo, blokada, droga powiatow, ZDP, śnieg
W zaspie utknął zarządca drogi
Do Sarbinowa i do Sielca dojazdu nie było. Przed Sarbinowem odwrót uniemożliwiał samochód ZDP, który powiesił się podwoziem na śniegu, a przejazd do Sielca auto, którego kierowca porzucił je na jedynym pasie przejazdu.
Podczas akcji udrażniania drogi powiatowej przed Sarbinowem Drugim i odkopywania służbowego lanosa Rejonu Dróg Powiatowych Ubiegłotygodniowy atak śnieżnej zimy, zwłaszcza wiatr powodujący zamiecie, wieczorem i w nocy ze środy na czwartek zaskoczył drogowców. Tradycyjnie na terenie gminy Janowiec problemy z przejazdem dotyczyły dwóch dróg powiatowych. Na odcinku Miniszewo - Sarbinowo Drugie, tuż przed samym Sarbinowem śnieg przenoszony z pól w niektórych miejscach tworzył 60 cm zaspy. Do wsi od strony Janowca dojazdu nie było (0:30), przed wsią konieczny był odwrót. Jednak oraz ponad godzinę okazał się on niemożliwy za sprawą lanosa, służbowego auta Zarządu Dróg Powiatowych, który wjechał na zaspę śnieżną i pozostał na środku drogi, blokując przejazd tym, którzy postanowili zawrócić. Służbowe auto powiesiło się i nie dało się przepchnąć go, ani do przodu, ani do tyłu. Blokada trwała, a przedstawiciel ZDP, który w samochodzie nie miał nawet łopaty, zapewniał, że czeka na spych. Na pytanie, co robi na środku drogi i informację, że blokuje przejazd innym zapewnił, że zarządza akcjami na drogach powiatowych. Oczekiwanie na pomoc trwało kilkadziesiąt minut. Ostatecznie, kiedy już przebrnęła ona przez Sarbinowo i udrożniła drogę, odśnieżyła przejazd do lanosa. Praca spoczęła na sile rąk ludzkich, zwłaszcza innych uczestników drogi, którym zależało na kontynuacji trasy. Odkopywać lanosa pomagali też operatorzy koparki. Po blisko półtoragodzinnym przestoju zawalidrogę usunięto i udrożniono przejazd.
Drugim zawianym odcinkiem była część drogi powiatowej prowadzącej do Laskowa.
Nierozważny kierowca pozostawił nieoświetlone auto w przetartej zaledwie na jeden pas ruchu drodze powiatowej z Juncewa do Sielca. Srebrne mondeo, bez świateł postojowych, czy trójkąta ostrzegawczego, stało przynajmniej przez trzy godziny przed Sielcem. Auto na środku drogi robiło wrażenie, że droga jest dalej nieprzejezdna. Jednak zarówno przed, jak i za samochodem droga była odśnieżona. Awaria auta, pusty zbiornik paliwa? By do Sielca dojechać, trzeba było cofnąć się do Słębowa. Blisko trzy godziny później mondeo nadal blokowało drogę powiatową.
Jak zapewnił oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Żninie Krzysztof Jaźwiński, powiadomieni o przeszkodzie policjanci udali się na wskazane miejsce, samochodu jednak już nie było, a jadący tam ciągnikiem kierowca potwierdził, że auto odholował. Policji podane zostały numery rejestracyjne nieoświetlonego i nieoznaczonego auta blokującego drogę powiatową podczas śnieżnej zamieci.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1045 (8/2012)
Komentarz
Droga zarządziła samochodem Rejonu Dróg
Kiedy ogłoszono wyniki przetargu na zimowe utrzymanie dróg w gminie Janowiec, to wielu z obawą przyjęło wieść, że o drogi gminne dbać mają firmy zewnętrzne z Jaroszewa czy Zalesia. Drogi gminne, jak pokazała chociażby noc tydzień temu, były przejezdne mimo zamieci i gdyby nie lodowa pokrywa, to w ogóle byłoby nieźle. Tu jednak trzeba przypomnieć, że gmina płaci im tylko za odśnieżanie, posypywania czy polewania poza miastem nie mają obowiązku.
Problem rodzi się na drogach powiatowych w tych samych miejscach, co w poprzednich latach. Skupię się na blokadzie przed Sarbinowem, bo sytuacja, z jaką przyszło się mi tam zmierzyć, uważam za istny paradoks. Nie było mi dane pokonanie tego odcinka drogi. Powodem nie były jednak zaspy, a samochód z napisem „Rejon Dróg”. Utkwił dokładnie na środku drogi i zablokował ją na kilkadziesiąt minut w oczekiwaniu na spych. Godziny lecą, samochód stoi, wysiąść ciężko, bo najpierw trzeba drzwiami przepchnąć śnieg, ale jest pełen spokój i oczekiwanie na pomoc. Jednak nie wszystkim płaci się za stanie, byli tam tacy, którzy wykonywali właśnie służbowe obowiązki i tacy, którzy akurat jechali na nocną zmianę do pracy.
Droga zablokowana przez samych jej zarządców. Na pytanie, co przedstawiciel zarządcy robi na drodze, blokując przejazd i uwagę, że znów zima zaskoczyła drogowców, usłyszałam, że właśnie zarządza. No tak, zadałam głupie pytanie (ale specjaliści od wywiadów prasowych mówią, że podobno nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi).
Ale okej, akcja zarządzania prowadzona była ze środka drogi. Można i tak. Tylko dlaczego samochód z Rejonu Dróg nie miał nawet na swym pokładzie łopaty? I dopiero sprawna akcja innych użytkowników drogi (posiadających szypy) i spychacza, doprowadziła do odkopania służbowego lanosa.
Według mnie osoba zarządzająca przed wjechaniem na ten odcinek powinna sprawdzić, jaka warstwa śniegu zalega na drodze i czy są w ogóle realne szanse, by się tam przedrzeć osobówką. Nie, źle napisałam, nie powinna sprawdzać. Powinna WIEDZIEĆ. Bo wszystko by nie rodziło takich emocji, gdyby nie fakt, że to miejsce przed Sarbinowem zawiewane jest ZAWSZE. Od 1989 roku. Od 1945. Od czasu zaborów. Od króla Ćwieczka! I o tym, o tym powinien najlepiej właśnie wiedzieć zarządca tej drogi! Tam każdej zimy, zwłaszcza przy wietrznej pogodzie i zalegającym na polach śniegu, nie ma przejazdu. Wiedzą o tym mieszkańcy, wiedzą przejezdni, tylko przedstawicielom ZDP wydawało się, że przejadą.
Jak mogą zarządzać całą drogą, jak droga nimi zarządziła?
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1045 (8/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze