Wojtuś Berka z Łabiszyna pojawił się na świecie trzy miesiące przed planowanym terminem. Ważył niespełna 1000 gramów, a jego narządy wewnętrzne nie miały szansy ukształtować się w pełni. Swoje pierwsze miesiące życia spędził w szpitalnym inkubatorze, otoczony rodzicielską miłością i wszechobecnym strachem o jego życie, które udało się uratować. - Niestety, pobyt w szpitalu był tylko wstępem do tego, co czekało nas potem - opisuje mama 2-latka.
Chłopiec cierpi na encefalopatię wcześniaczą i opóźnienie rozwoju psychoruchowego z zaburzeniami widzenia. Poddawany jest nieustannej rehabilitacji i leczeniu. Do tej pory nie wypowiedział jeszcze pierwszego słowa, nie jest w stanie samodzielnie siedzieć, wymaga 24-godzinnej opieki. Państwo Berkowie utrzymują się z renty socjalnej i zasiłku pielęgnacyjnego. Oprócz Wojtka mają jeszcze troje dzieci. Trudna sytuacja finansowa i walka o chorego syna zmusiły ich do szukania pomocy za pośrednictwem portalu Siepomaga.pl. Od października trwa tam zbiórka pieniężna, jednak pomimo upływu kilku miesięcy udało się zgromadzić dopiero 15% potrzebnej na leczenie chłopca kwoty. - Chcielibyśmy skorzystać z terapii w komorze hiperbarycznej oraz z terapii czaszkowo-krzyżowej. Żadna z nich nie jest refundowana i obie są bardzo kosztowne. Chyba to jest dla nas najważniejsze - tłumaczył mama chłopca, Justyna Berka.
Wbrew przeciwnościom, z którymi Wojtuś walczy każdego dnia jest zawsze uśmiechnięty i pełen energii. Chętnie ćwiczy pod okiem rehabilitantów oraz rodziców, a radość sprawiają mu nawet najdrobniejsze postępy ruchowe. - Marzeniem pozostają zwyczajne rzeczy - takie, które dla innych rodziców są codziennością. Pierwsze poważne rozmowy, wspólne poznawanie świata, dłuższe lub krótsze spacery i wciąż powtarzające się pytanie "dlaczego?". Dla nas ten etap na razie jest zupełnie poza wyobrażeniami - opowiada ze smutkiem mama malucha.
Justyna Kulpińska, 22 II 2021
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze