Sobiejuchy, Janusz Ostoja-Zagórski, archeolog
Wieś pałucka p od opieką archeologów
Na temat wykopalisk prowadzonych w Sobiejuchach, z Januszem Ostoja-Zagórskim rozmawia Anna Księska-Kowalska.
- Kiedy w ubiegłym roku rozmawialiśmy na łamach "Pałuk" (16/92) o najnowszych wynikach badań archeologicznych, wspomniał Pan o zbliżającej się (1.07.1993 r.) dwudziestoletniej rocznicy wznowienia badań na terenie wsi. Zapamiętałam tę datę i przyjechałam do Pana teraz, aby porozmawiać o planach na przyszłość. Dwadzieścia lat to sporo - czy nadal spodziewa się Pan jakichś dalszych sensacyjnych odkryć?
- Nie wiem czy sensacyjnych, ale z naukowego punktu widzenia niewątpliwie ważnych i niezbędnych. Muszę bowiem zlokalizować i zbadać cmentarz, na którym chowali swoich zmarłych mieszkańcy młodszego grodu w Sobiejuchach. Ponadto we wsi znajduje się ogromny grobowiec-kurhan z młodszej epoki kamienia. Specjaliści od tego okresu nalegają na mnie, abym podjął badania na tym obiekcie i rozstrzygnął ostatecznie, czy w tym miejscu, jak głosi wieść, znajdował się cmentarz choleryków, czy grób ludzi żyjących tu 3500 lat temu.
Do prowadzenia stałego nadzoru archeologicznego zobligowany zostałem przez Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Bydgoszczy, który podjął decyzję o wpisaniu obszaru zajmowanego obecnie przez wieś do rejestru zabytków archeologicznych. Wszelkie prace inwestycyjne (budowa nowych domów, nowej sieci wodociągowej itp.) wymagają pisemnej zgody Konserwatora Zabytków, a ten wydaje są na podstawie opinii archeologa-eksperta. Uważam więc, iż dr Bernard Hoppe kierujący Stacją Hodowli Roślin w Sobiejuchach ma sytuację komfortową, bowiem na miejscu działa Pracownia Archeologiczna Instytutu Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk - Oddział w Poznaniu. Może więc ustalić zakres planowanych prac inwestycyjnych na miejscu i uniknąć w ten sposób trudności związanych z oczekiwaniem na zezwolenie z Urzędu Wojewódzkiego.
- Interesuje mnie, jak na waszą obecność przez ponad 20 lat reagują mieszkańcy wsi.
- Niewątpliwie bardzo życzliwie. Przypuszczam, iż do naszej obecności zdążyli się już przyzwyczaić i są z niej chyba zadowoleni. To dzięki badaniom archeologicznym o Sobiejuchach coraz głośniej i w Polsce, i na świecie. Tę niewielką przecież wieś odwiedzili na przestrzeni dwudziestu lat archeolodzy niemal z całego świata (Anglia, Finlandia, Hiszpania, Niemcy, Szwecja, USA).
Przez kilka sezonów badania na grodzisku prowadziliśmy wspólnie z archeologami z Wielkiej Brytanii. W Sobiejuchach odbywały się także międzynarodowe studenckie obozy szkoleniowe. Sprawozdania z naszych badań zaczęły ukazywać się regularnie w zachodnich czasopismach archeologicznych, a specyficznie brzmiąca nazwa znana jest także miłośnikom archeologii. To z myślą o nich w USA ukazuje się w maju każdego roku w ramach pisma "Archeolodzy" - "Przewodnik Podróży: po najbardziej interesujących stanowiskach archeologicznych świata. Od lat zamieszczane tam są informacje o tym, jak dojechać do Żnina i dalej do Sobiejuch, gdzie zatrzymać się na noc, do jakiej restauracji udać się na posiłek.
- Sugeruje Pan, że dzięki badaniom archeologicznym, Sobiejuchy są tak samo popularne na świecie, jak inna wieś pałucka - Biskupin?
- Z pewnością tak, ale Sobiejuchy to przecież wieś wyjątkowa także z innego powodu. Mieści się tu bowiem siedziba placówki badawczej prowadzącej badania eksperymentalne w zakresie hodowli zbóż. Wyhodowana tu odmiana pszenicy - "Broma", znana jest rolnikom nie tylko w Polsce. Całym przedsiębiorstwem, w tym także wspomnianą placówką badawczą kieruje doktor nauk rolniczych, nie tylko doskonały i doświadczony praktyk, ale przede wszystkim naukowiec-pasjonat. Warto, aby czytelnicy "Pałuk" dowiedzieli się nieco więcej o planach tej placówki.
- Dziękuję za rozmowę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze