Na niebiesko w projekcji multimedialnej prezentowanej na sesji zaznaczono bieg sieci kanalizacji sanitarnej zawarty w dokumentacji projektowej, a na czerwono stan rzeczywisty po jej budowie
fot. Sylwia Wysocka
Kcynia, kanalizacja, dotacja, zwrot, kosztorys ofertowy
Wniosek o zwrot 2,5 mln zł
Kanalizacja nie służy celowi, do jakiego została wykonana: podłączenia wszystkich mieszkańców tej części miasta do kanalizacji sanitarnej. Kosztorys powykonawczy jest tożsamy z kosztorysem ofertowym, ale nie uwzględnia zmian dokonywanych w trakcie realizacji projektu, w tym robót zaniechanych. Wniosek: Kcynia ma zwrócić całość dotacji unijnej. Poprzedni burmistrz Tomasz Szczepaniak nazywa to noworoczną szopką i zapowiada wyjaśnienia w następnym numerze.
CO INNEGO W PLANACH
Na ostatniej sesji Rady Miejskiej w Kcyni burmistrz Piotr Hemmerling za pośrednictwem pracownika urzędu Tomasza Hałasa przedstawił w slajdach przebieg budowanej kanalizacji w Kcyni w ostatnich latach. Na prezentowanych multimedialnie mapach przedstawił dwie linie - na niebiesko ciąg kanalizacji zawarty w projekcie, na czerwono rzeczywisty bieg kanalizacji.
Prezentacja była wynikiem kontroli przeprowadzonych przez czterech pracowników Biura Kontroli Wdrażania Regionalnego Programu Operacyjnego, Departamentu Wdrażania RPO Urzędu Marszałkowskiego Województwa Kujawsko-Pomorskiego.
Burmistrz Piotr Hemmerling zapewnił, że odbyło się spotkanie celem omówienia protokołu pokontrolnego komisji kontrolującej budowę kanalizacji sanitarnej w Kcyni, dwóch etapów realizowanych w 2010 r. W spotkaniu uczestniczył wykonawca, inspektor nadzoru inwestorskiego, prezes ZGKiM. - Omawialiśmy przyczyny drastycznych rozbieżności w wykonawstwie i pierwotnych planach. Skalę problemu chcę pokazać multimedialnie, skąd wziął się problem nie wiem, ale chcę pokazać o czym mówimy - powiedział Piotr Hemmerling. Burmistrz zapewnił, że na obecnym etapie przygotowywali odpowiedzi, ustosunkowali się do protokołu pokontrolnego i czekają na ruch ze strony marszałka.
MOŻLIWY ZWROT DOTACJI
Spośród widowni padło potwierdzenie, że zmiany względem projektu widać, pytano jednak co to zmienia. Burmistrz tłumaczył, że zespół kontrolujący stwierdził, że jedynie 60% instalacji zostało wykonane zgodnie z planem, a dla gminy oznacza to tyle, że zespół kontrolujący wnioskuje do marszałka o rozwiązanie umowy w całości, a to wiąże się ze zwrotem ponad 2,5 mln. złotych. - Robię wszystko, co tylko jest możliwe, żeby nas od tego uchronić, ale nie mogę zakląć rzeczywistości - tłumaczył burmistrz. Sołtysi pytali, dlaczego nie odpowiada za to nadzór wykonawczy, czy wykonawca. Burmistrz zapewnił, że nie wskazuje personalnie, kto jest za to odpowiedzialny. - Nadzór budowlany tłumaczy: „Tu panie burmistrzu, przy tym stole były wydawane polecenia”. Ja nie będę tego dochodził, nie wiem kto jest winny, ale na pewno samo się to nie stało. I mówienie, że miałem rok na to, żeby naprawić? A co miałem zrobić - fałszować dokumenty? Dołożyć tych studzienek czy brakujących odcinków? - pytał Piotr Hemmerling.
Burmistrz zaznaczył, że w piśmie skierowanym do Urzędu Marszałkowskiego tłumaczy pewne rzeczy. Zgodnie z wyjaśnieniami wykonawcy, zapewnił, że będzie starał się, żeby zakwestionowano tylko część, ale nie całość inwestycji.
NIE OSIĄGNĘLI CELU
Prezes ZGKiM Henryk Grobelny w odpowiedzi na pytanie, czy obecny przebieg sieci kanalizacyjnej ma niekorzystny wpływ na przepływ ścieków, czy powoduje utrudnienia w prawidłowym funkcjonowaniu, tłumaczył że przedmiotem kontroli nie było techniczne funkcjonowanie wybudowanej sieci kanalizacji sanitarnej, a zgodność zawartej umowy z tym co zostało wykonane. Pod względem technicznym przyznał, że niewiele można tej sieci zarzucić poza tym, że pominięto kilka studzienek i nie osiągnięto celu ekologicznego, podłączenia dodatkowej liczby mieszkańców do kanalizacji sanitarnej. - Ta kanalizacja w sporej części zrobiona była sobie a muzom, nie służy celowi do jakiego została wykonana: podłączenia wszystkich mieszkańców tej części miasta do kanalizacji sanitarnej i odpięcia ich od kanalizacji deszczowej odprowadzanej do rowu - tłumaczył Henryk Grobelny.
W informacji pokontrolnej czytamy, że długość wybudowanej sieci kanalizacji sanitarnej winna wynieść 6,917 km. Wskaźnik ten nie został osiągnięty ze względu na daleko idące zmiany przebiegu tras kolektorów w stosunku do dokumentacji dołączonej do wniosku o dofinansowanie. Beneficjent nie przedstawił w czasie kontroli dokumentacji potwierdzającej zakładane wcześniej podłączenie do wybudowanej sieci 1488 osób korzystających z podłączenia.
W zakresie kontroli dokumentacji finansowo-księgowej w wyniku postępowania kontrolnego stwierdzono, że projekt zrealizowany został zgodnie z kategoriami poszczególnych wydatków kwalifikowanych określonych w umowie o dofinansowanie.
KAŻDA INNA
W czasie budowy sieci, jak zauważyli kontrolujący, podjęto daleko idące zmiany w przebiegu kolektorów układając je na działkach nie objętych pozwoleniem na budowę. W lipcu 2010 dokonano dokumentację zamienną, która w części nanosiła zmiany w przebiegu tras kolektorów. Nie dokonano jednak zmiany pozwolenia na budowę. Pięć działek nie zostało objętych pozwoleniem na budowę. Dokumentacja powykonawcza zgodna jest z przebiegiem faktycznych tras kolektorów, nanosi zmiany dotyczące przebiegu tras, jak również przebiegi zaniechane oraz zmiany w usytuowaniu studni rewizyjnych i przykanalików. Zgodność dokumentacji powykonawczej oraz inwentaryzacji geodezyjnej ze stanem faktycznym wykonania kanalizacji potwierdziła szczegółowa kontrola w terenie. Zgodność wykonania z projektem zagospodarowania oraz projektem budowlanym z 2001 roku potwierdzi Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego. Natomiast zespół kontrolujący stwierdził zmiany odbiegające od dokumentacji technicznej.
Zespół kontrolujący stwierdził w uwagach do wykonania zaniechania w budowie odcinków kolektorów grawitacyjnych i tłocznych, zmiany nasadzenia studni, zmiany lokalizacji studni bez zmian w pozwoleniu na budowę, skrócenia odcinka kolektorów między studniami, zmiany przebiegu trasy kolektorów, brak wybudowanych studni, brak wykonania przepustów między studniami, ułożenie przełożonego kolektora w sposób niezgodny ze sztuką budowlaną - kolektor oraz studnie rewizyjne ułożone na dnie rowu odwadniającego drogę.
WNIOSEK: ZWRÓCIĆ
W uwagach końcowych zespół kontrolujący wnioskuje o rozwiązanie umowy o dofinansowanie z uwagi na dokonanie istotnych zmian przebiegów kolektorów, co nakłada obowiązek zmiany uzyskanych uprzednio decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację przedsięwzięcia lub uzyskania nowej decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, zgodnie z przepisami ustawy oraz uzyskania zmiany pozwolenia na budowę. - Ze względu na fakt, iż kosztorys powykonawczy jest tożsamy z kosztorysem ofertowym, nie uwzględnia faktycznych zmian dokonywanych w trakcie realizacji projektu, w tym robót zaniechanych, rozliczenie finansowe także należy uznać za nieprawidłowe i niezgodne ze stanem faktycznym - czytamy w dokumentacji pokontrolnej prowadzonej przez zespół kontrolujący Urzędu Marszałkowskiego w Toruniu.
SZOPKA NOWOROCZNA
Tomasz Szczepaniak, poprzedni burmistrz Kcyni, za czasów którego sieć była budowana zapowiedział, że w następnym numerze Pałuk ustosunkuje się do informacji w sprawie budowy kanalizacji. - To co stało się na ostatniej sesji, projekcję multimedialną jak powinno być, a jak jest uważam za szopkę noworoczną w wykonaniu Piotra Hemmerlinga - mówi Tomasz Szczepaniak. Zapewnił, że zmiany były uzgadniane i konsultowane w Urzędzie Marszałkowskim chociażby dlatego, by nie rozbierać nowego chodnika pobudowanego przy drodze wojewódzkiej z uwagi na konieczność budowy kanalizacji. Szerszą jego argumentację przedstawimy na naszych łamach za tydzień.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1039 (2/2011)
Komentarz
Będzie kara - muszą być konsekwencje
Trudno już dziś oceniać, czyja jest wina w sprawie kcyńskiej kanalizacji. Z jednym jednak trudno się pogodzić. Z tym, że dotację chcą gminie odebrać w całości. Przecież nie cały bieg sieci został zmieniony, a za zmiany w części konsekwencje ponieść ma cała sieć, a co za tym idzie budżet gminy, który i tak nie daje powodów do radości. Gminy borykają się z zadłużeniami, z każdym niemal rokiem przypada na nie więcej obowiązków związanych z opieką społeczną, szkolnictwem, rosną wydatki, aby wnioskować o dofinansowania przy inwestycjach, dysponować muszą zabezpieczonymi własnymi środkami. Do tego możliwości pozyskiwania dotacji do inwestycji w poprzednich latach znacznie uszczupliły budżety gminne. Dziwią mnie tłumaczenia wykonawcy czy też inspektora nadzoru inwestorskiego, który pełnił kompleksowo funkcję za kwotę ponad 73.000 zł, że wobec niego stosowane były naciski. Każdy broni się jak może, a przecież to on jako nadzorca inwestorski winien dopilnować, by wszystko było zgodne z planem. Naciski stanowiły podstawę do rozwiązania umowy z gminą, a tego jednak nie uczynił. Sam wykonawca czytając informację pokontrolną zaoszczędził na materiale, ale za inwestycję mniej nie skasował.
Co się w tej sprawie wydarzy, jakie będą konsekwencje, dowiemy się niebawem. Poprzedni burmistrz zapewnia, że stosowne uzgodnienia dotyczące zmian były, urzędnicy jeździli do toruńskiego urzędu. Zapowiada, że po analizie nagrania z sesji i prezentacji map ustosunkuje się do zarzutów. Ubolewa, że w tej sprawie nie było dane zająć stanowiska ówczesnemu kierownikowi referatu inwestycji, który orientował się w tych zmianach i w całej dokumentacji.
Obecny burmistrz stanął wobec groźby znacznego uszczuplenia budżetu gminy, a raczej jej zadłużenia. On sam zapewnia, że prowadzi zabiegi, by z wnioskowanego pełnego zwrotu urwać dla gminy najwięcej ile się da.
Uważam, że obaj burmistrzowie, dawni i dzisiejsi urzędnicy zajmujący się realizacją inwestycji, którzy zmienili się wraz z wyborami, powinni jeszcze przed kontrolą zawiesić broń i usiąść do wspólnego stołu. Powyciągać dokumentacje, uzgodnienia, sięgnąć do zapisków i pamięci, wiele sobie wytłumaczyć, przekazać, z wieloma rzeczami się zapoznać, a być może dałoby to wymierne rezultaty. Mam nadzieję, że jeśli uzgodnienia w sprawie zmian były, to uda się je jeszcze udowodnić. Liczę, że uda się uratować dotację i budżet gminy, budżet społeczeństwa. A jeśli okaże się inaczej, to osoby i firmy odpowiedzialne za popełnione błędy, wykonujące i nadzorujące tę budowę za swoje zaniedbania odpowiedzą, a konsekwencją tego będzie finansowa rekompensata. Przecież nikt tam za darmo nie pracował.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 1039 (2/2011)
Inne teksty na ten temat:
Tendencyjna i złośliwa
Działania poprzedniego burmistrza Kcyni bada prokurator
Akty oskarżenia w sprawie kanalizacji
Radna Borkowska namawia do walki
Szczepaniak podaje do prokuratora Hemmerlinga
Urząd Marszałkowski domaga się zwrotu
Nie będzie śledztwa przeciwko Piotrowi Hemmerlingowi
Miał być wyrok, będzie weryfikacja
Wyrok zapadnie w piątek
Nie oszukał, ale...
Grzywny za kanalizację w Kcyni
Chcą zabezpieczenia majątków
Apelacyjny podtrzymał wyrok I instancji
Konieczny zwrot dotacji
Kcynia musi zwrócić blisko 2,5 miliona
Poproszą o umorzenie drugiej raty
Burmistrz i urzędnik mają oddać gminie 2.700.000 zł
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze