Od grudnia do maja
Woda w piwnicy
W piwnicy Zdzisławy Kaźmierczak stoi woda. Kobieta twierdzi, że dzieje się tak z powodu podwyższonego poziomu wody w pobliskim rowie melioracyjnym. Gmina twierdzi, że przyczyna zalania piwnicy jest inna, a rów niedawno został udrożniony.
Zdzisława Kaźmierczak pokazuje, że w piwnicy zbiera się woda. Podłoga jest wyłożona szmatami. W ubiegłym roku o tej porze wody nie było. Przez granicę posesji Zdzisławy Kaźmierczak z Rydlewa i jej sąsiada przebiega rów melioracyjny. Płynie nim woda z Białożewina, Podgórzyna, ulicy Gnieźnieńskiej oraz okolicznych pól. Rów biegnie do Jeziora Małego Żnińskiego. Kobieta przyznaje, że od dawna zabiega, by Urząd Miejski przyznał się, że jest odpowiedzialny za jego udrażnianie. Zdzisława Kaźmierczak wspomina, że należała do Gminnej Spółki Wodnej. Pokazuje potwierdzenia, że płaciła składki.
- Skoro płaciłam składki, to uważam, że powinni czyścić ten rów. Później stwierdzili, że skoro nie odnoszę korzyści z rowu, to mnie wykreślą ze spółki. Ja bym się nie handryczyła o ten rów, gdyby był systematycznie wykaszany. Za komuny to wykaszali te rowy. Ja nie musiałam chodzić i prosić, by wykosili ten rów - mówi Zdzisława Kaźmierczak.
Nasza rozmówczyni uważa, że wody w rowie jest coraz więcej. Piwnica w ponad pięćdziesięcioletnim domu, w którym mieszka kobieta, jest zalana. Zaznacza, że nigdy w piwnicy nie stała tak długo woda i nie było jej tak dużo. Zdaniem Zdzisławy Kaźmierczak, przyczyną zalewania piwnicy jest woda stojąca w rowie.
- Ja do dziś muszę tę wodę z piwnicy wynosić. Jest tu wilgoć, więc nie mogę nic trzymać. Zbieram ją szmatami. Kiedy zbierze się jej więcej, to jest mała pompa do wypompowywania. W poprzednich latach też zalewało piwnicę, ale nie na taką skalę. O tej porze wody dawno nie było. Ona wysychała. Najdłużej stała do kwietnia, a teraz mamy już maj. A stoi tu od grudnia ubiegłego roku - żali się kobieta.
Zdzisława Kaźmierczak zwraca uwagę, że zgłaszała od 3 tygodni swój problem w gminie. I usłyszała, że urzędnicy nie mają czasu. Obiecano jej, że ktoś pojawi się na miejscu, by obejrzeć rów, ale wcześniej da jej znać. Kobieta cały czas czeka.
- Zgłaszałam to pani Nawrockiej z Urzędu Miejskiego. Miała przyjechać i nie przyjechała. Oni o to nie dbają i nie wykaszają, a ludzie wrzucają do tego rowu różne śmieci. Osobiście nieraz zgłaszałam też ten problem burmistrzowi i nic w tej sprawie nie zrobił. A obiecał, że przyśle ludzi. Czy to, że mieszkam na wsi oznacza, że ma być tutaj bajzel? - pyta retorycznie kobieta.
Nasza rozmówczyni obawia się, że wkrótce wody w rowie może być jeszcze więcej. Twierdzi, że do rowu będzie dostawać się woda deszczowa z ulicy Nowotki i Stromej.
- Deszczówka z tych studzienek ma iść tym rowem melioracyjnym. A ten rów jest przecież za wąski i woda w nim staje. Puszczą tę deszczówkę z tych ulic to jeszcze bardziej nas pozalewa - obawia się kobieta.
Burmistrz Leszek Jakubowski zapewnia, że woda z ulic Nowotki i Stromej nie będzie odprowadzana rowem melioracyjnym przebiegającym koło posesji Zdzisławy Kaźmierczak.
W opinii Zdzisławy Kaźmierczak woda z rowu nie odpływa, przez co zalewana jest jej piwnica Urszula Nawrocka, naczelnik wydziału mienia, rolnictwa i środowiska w żnińskim ratuszu wyjaśnia, że rów był niedawno udrażniany. Podkreśla, że zgodnie z prawem wodnym obowiązek czyszczenia rowów melioracyjnych leży po stronie właścicieli gruntów, którzy czerpią korzyści z tychże rowów. Gmina nie musi więc dbać o rów znajdujący się przy posesji Zdzisławy Kaźmierczak. Rowy może udrażniać gminna spółka wodna, jeśli właściciele gruntów płacą składki za czyszczenie rowu.
- Ten rów został zdjęty ze spółki wodnej, bo pani Kaźmierczak nie płaciła składek - tłumaczy Urszula Nawrocka. Naczelnik wydziału przyznaje, że poziom wody w Jeziorze Małym Żnińskim jest bardzo podwyższony, przez co woda znacznie wolniej odpływa z rowu. Dodaje, że za ogródkami działkowymi tworzy się rozlewisko, ponieważ do rowu trafiają sterty śmieci oraz chwasty i ziemia.
- Jeśli w taki sposób traktuje się rowy melioracyjne, to pojawiają się problemy - twierdzi Urszula Nowicka.
Urzędniczka wyklucza możliwość, by piwnica w budynku Zdzisławy Kaźmierczak była zalewana z powodu wody w rowie. Zaznacza, że poziom wód gruntowych jest wysoki, a budynek nie ma izolacji fundamentów. Zapewnia, że uda się do Zdzisławy Kaźmierczak, by razem z nią przyjrzeć się, jak wygląda rów i w jaki sposób odprowadzana jest w nim woda.
Sąsiad Zdzisławy Kaźmierczak, przez którego działkę również przebiega rów, podkreśla, że w poprzednich latach wody w piwnicy nie było. W tym roku woda dostała się do piwnicy, aczkolwiek było jej niewiele i stała wczesną wiosną, po roztopach. - Trudno powiedzieć, czy ta woda dostała się do piwnicy z powodu rowu. Stało się to po raz pierwszy. W poprzednich latach wody nie mieliśmy - wyjaśnia.
Jolanta Owczarzak, kierownik Gminnej Spółki Wodnej w Żninie zwraca uwagę, że rów melioracyjny należy do gminy: - My z tym nie mamy nic wspólnego - zaznacza. Według pani kierownik, gmina zajmuje się rowem, ponieważ odprowadza on wodę z ulicy Nowotki.
- Na zlecenie Urzędu Miejskiego nasi pracownicy udrożnili ten rów - przyznaje Jolanta Owczarzak. Pani kierownik uważa, że to nie rów jest powodem zalewania piwnicy w domu Zdzisławy Kaźmierczak. Zaznacza, że teren, na którym mieszka Zdzisława Kaźmierczak, jest bagienny. Dodaje, że po tegorocznych roztopach znacznie większej ilości śniegu niż w poprzednich latach zalane zostały piwnice w wielu miejscach.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 952 (19/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze