Joanna Leszczyńska boi się, że wody opadowe z ul. Skromnej wskutek niedrożnej kanalizacji deszczowej zatrzymują się w studzience, która znajduje się około metra od ściany jej mieszkania. W ten sposób woda wchodzi pod budynek, a na ścianach pokoju, kuchni i łazienki powstaje grzyb.
fot. Karol Gapiński
Żnin, studzienka, woda, ul. Skromna, kanalizacja deszczowa
Woda w studzience, grzyb w mieszkaniu
Na ul. Skromnej w Żninie jest studzienka kanalizacji deszczowej, która nie jest podłączona do żadnej rury odpływowej. Według urzędników, niedrożność tej kanalizacji nie jest przyczyną tego, że na ścianie w mieszkaniu bloku stojącego obok pojawia się wilgoć i powstaje pleśń. Właścicielka tego mieszkania ma już dość remontów tej ściany.
Na ul. Szpitalnej 42 w Żninie mieści się budynek wielorodzinny, którego mieszkańcy tworzą wspólnotę mieszkaniową. Znajduje się w nim blisko 10 lokali, a w jednym z nich mieszka Joanna Leszczyńska z rodziną. Jej lokal jest własnościowy i mieści się na parterze tego budynku stojącego dokładnie na rogu ul. Szpitalnej i Skromnej. To usytuowanie jest w tej sprawie o tyle ważne, że ul. Skromna jest mocno nachylona do ul. Szpitalnej, pnie się ona pod górę. Stąd przy każdym większym deszczu wody opadowe spływają ul. Skromną w kierunku Szpitalnej. Wszystko byłoby w jak najlepszym porządku, gdyby sprawna była kanalizacja deszczowa ul. Skromnej. Tak zaś nie jest, a uciążliwość z tym związaną odczuwa właśnie Joanna Leszczyńska i jej rodzina. Ich mieszkanie znajduje się bowiem na parterze budynku tuż za jego ścianą południową, czyli od ul. Skromnej.
Tak wyglądała studzienka od ul. Skromnej w ostatni piątek po opadach
fot. Joanna Leszczyńska
- Mieszkamy tu 13 lat, a wilgoć na ścianach w pokoju stwierdziliśmy dopiero na początku tego roku. Przedtem grzyb na tej ścianie nie pojawiał się. Tak sądzę, że przyczyna może być związana z budową ulicy Skromnej, która była realizowana kilka lat temu. W użyciu był ciężki sprzęt budowlany i myślę, że nie pozostawało to bez wpływu na stan ściany budynku. Poza tym nie jest na ul. Skromnej prawidłowo rozwiązana kanalizacja deszczowa. To chyba było złe rozwiązanie już na etapie wykonawstwa. Wydaje mi się, że jest za mało studzienek w systemie tego odpływu deszczówki, a na dodatek ta studzienka koło naszego budynku w ogóle nie jest podłączona do kanalizacji. Tak to przynajmniej wygląda po każdym większym opadzie deszczu. Woda wypełnia studzienkę i w ogóle nie płynie dalej, zostaje w tej studzience. Z niej nie odchodzi żadna rura, więc ta woda nie ma gdzie odpływać. Innego wytłumaczenia nie ma. Ponieważ wilgoć, a w raz z nią grzyby, pojawiły się w naszym pokoju na ścianie, to ja obawiam się, że ta woda po prostu przedostaje się pod budynek i może wpływać na ścianę. Najpierw czuliśmy chłód od podłogi, a później pojawił się ten grzyb do wysokości około metra w pokoju na ścianie. Co gorsza, było to wkrótce po remoncie, który wykonaliśmy. Dlatego trzeba było później powtórzyć malowanie, a to przecież kosztuje. Poza tym w tym pokoju śpi nasza czteroletnia córeczka. Zauważyłam na jej całym ciele pokrzywkę w czasie, gdy występował ten grzyb na ścianie na początku roku. A im więcej tego grzyba było, tym więcej było zaczerwień na skórze mojego dziecka. Później, gdy odświeżyliśmy znów ściany, to te zaczerwienienia znikły. Dlatego sądzę, że przyczyną może być jakaś alergia dziecka na tę pleśń. Boję się więc, że to może mieć wpływ na nasze zdrowie. Poza tym ja w tej chwili nie wiem, jak wygląda sytuacja za urządzeniami i meblami w kuchni i pod płytkami łazienki. Gdyby to wszystko zdjąć, to kto wie, czy i tam nie ma pełno pleśni. To są bowiem pomieszczenia przy tej samej ścianie od ul. Skromnej - opowiada Joanna Leszczyńska.
Kobieta wielokrotnie już próbowała interweniować w tej sprawie w Urzędzie Miejskim i w Przedsiębiorstwie Gospodarki Mieszkaniowej w Żninie, które administruje budynkiem przy ul. Szpitalnej 42. - Nawet próbowałam zainteresować przedsiębiorstwo WiK, bo sądziłam, że to oni odpowiadają za studzienki, a widziałam, że ta przy naszym budynku nie spełnia zadania. Jednak okazało się, że to nie jest studzienka, którą WiK się zajmuje. Należy ona bezpośrednio do Urzędu Miejskiego i to tam powinni nad tym trzymać pieczę - podkreśla Joanna Leszczyńska. Jest to według niej istotne i z tego powodu, że jeśli za coś odpowiada ratusz, to niech ratusz teraz sfinansuje przebudowę kanalizacji deszczowej, żeby nie musiała tych kosztów ponosić wspólnota mieszkaniowa.
Nasza rozmówczyni przyznaje, że w pierwszym kwartale bieżącego roku na zebraniu wspólnota mieszkaniowa zgodziła się w drodze uchwały na wydatkowanie pieniędzy na docieplenie fundamentów folią termoizolacyjną. Chodziło o to, żeby wyeliminować pojawianie się wilgoci w mieszkaniu. To zadanie zostało przez pracowników PGM wykonane, ale tylko w możliwym ze względów technicznych zakresie. Otóż było możliwe podkopanie się do fundamentów tylko wzdłuż ściany wschodniej, czyli od ul. Szpitalnej. Tam bowiem przed blokiem jest teren zielony. Co innego od ul. Skromnej, gdzie jest chodnik z kostki brukowej i betonowa wylewka pod spodem przy samej ścianie budynku. Dlatego dostanie się do fundamentów wzdłuż tej ściany wymagałoby i większych nakładów finansowych, i większej robocizny, i pozwolenia na ściągnięcie chodnika na czas robót docieplających.
W ostatni piątek w Żninie padał deszcz. Od razu też dało się zauważyć problemy z kanalizacją deszczową na ul. Skromnej. Woda wypełniła kolejny raz studzienkę aż po kratkę. Nadmiar deszczówki spływał niosąc brud z górki na drogę krajową nr 5. Joanna Leszczyńska znów interweniowała w ratuszu.
Ryszard Parjaska, specjalista do spraw dróg w Urzędzie Miejskim w Żninie, tłumaczy, że rutynowo przed zimą i na wiosnę wszystkie studzienki kanalizacji deszczowej są czyszczone i udrożniane ciśnieniowo. Dotyczy to także studzienek kanalizacji ogólnospławnej, czyli łączonej kanalizacji sanitarnej i ściekowej. Tę usługę wykonuje dla ratusza firma Be-Drogs Zenona Budziaka z Bożejewiczek.
- Poinformowaliśmy wykonawcę, że jest problem ze studzienką na ul. Skromnej. W sobotę ta studzienka została przez wykonawcę usługi udrożniona. Jednocześnie operator, który to wykonywał, potwierdził, że studzienka nie jest podłączona do kanalizacji, czyli nie spełnia swego zadania. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje. Taka, a nie inna studzienka powstała lata temu, ja tu w Urzędzie na pewno wtedy nie pracowałem i nie potrafię tego wytłumaczyć. Po tej informacji sprawdzimy w terenie, jak to faktycznie wygląda i co można zrobić. Być może uda się znaleźć jakieś rozwiązanie - uważa Ryszard Parjaska.
Jednocześnie specjalista do spraw dróg w żnińskim ratuszu wyraża pogląd, że woda nieodpływająca ze studzienki nie może mieć wpływu na wilgoć w mieszkaniu. - A tym bardziej nie może mieć wpływu, gdy nie ma tam piwnicy, a podłoga jest na wysokości chodnika. Prędzej podejrzewałbym jako przyczynę brak należytej wentylacji w mieszkaniu, zwłaszcza w kuchni czy łazience, gdzie są w różnych momentach dnia różnice temperatury wynikające z gotowania, kąpania się i w ogóle w związku z użyciem wody w tych pomieszczeniach. A za najbardziej prawdopodobną przyczynę należy uznać fakt, iż po prostu nastąpiło zmęczenie materiału w tej ścianie. Budynek jest stary. To, że jeszcze kilka lat temu wilgoci w mieszkaniu nie było, nie wyklucza tego, że mogła się ze względu na starość konstrukcji pojawić ostatnio - mówi Ryszard Parjaska.
- Jeśli nawet to nie jest woda gromadząca się pod naszą ścianą z powodu niedrożnej deszczówki, to jestem przekonana, że chodzi o fakt, iż budynek był poddawany oddziaływaniom ciężkiego sprzętu podczas prac na ul. Skromnej. Dlatego uważam, że naprawa sytuacji powinna należeć do gminy. Nie wykluczam skierowania tej sprawy do sądu - zapowiada Joanna Leszczyńska.
Prezes PGM Stanisław Wiciński podziela zdanie Ryszarda Parjaski, że problemem może być wiek ściany, a nie kanalizacja deszczowa i studzienka bez odpływu. Ściana latem została częściowo docieplona pod gruntem i teraz należy poczekać do zakończenia pierwszego okresu zimowego i wtedy okaże się, czy ściana w mieszkaniu państwa Leszczyńskich nadal ulega zawilgoceniu. - Za kilka miesięcy będzie następne zebranie wspólnoty. To właśnie wspólnota może podjąć decyzję o wydatkowaniu pieniędzy na dalsze prace w celu poprawienia tej sytuacji w ścianie budynku - uważa Stanisław Wiciński.
Tymczasem podczas naszej wizyty na ul. Szpitalnej Joanna Leszczyńska z niepokojem przyglądała się niedawno powtórnie w odstępie kilkunastu miesięcy pomalowanej ścianie w pokoju. Okazało się, że nad krawędzią paneli znów zaczęły się pojawiać smugi wilgoci. Właścicielka mieszkania obawia się, co będzie za kilka miesięcy, gdy najpierw spadnie, a później zmieni się w wodę śnieg.
Karol Gapiński
Pałuki nr 1137 (48/2013)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze