Reklama

Wrze wokół szkoły

Laskownica
     Wrze wokół szkoły
     Po jednej stronie grupa rodziców oraz kilkoro nauczycieli niezadowolonych z postawy dyrektora szkoły i księdza katechety, z drugiej strony dyrektor placówki, ksiądz i grupa rodziców chcących spokoju i normalnego funkcjonowania placówki.

 

     Teresa Stańczyk, dyrektor Szkoły Podstawowej w Laskownicy, twierdzi, że w jej szkole zaczęło się źle dziać na początku roku szkolnego, gdy dołączyli tu uczniowie ze zlikwidowanej szkoły w Kowalewku.
     RODZICE PRZY PŁOCIE
     Choć dzieci z Kowalewka były już w maju ubiegłego roku zapraszane na zajęcia do Laskownicy, by oswoić się ze szkołą, na niewiele się to zdało.

W Radzie Rodziców wybranej we wrześniu, której odwołanie uchyliło kuratorium, zasiadają: Robert Napierała, Mariola Zawistowska Tafelska, Maria Narożna, Anna Górna, w komisji rewizyjnej Justyna Wieczorek, Maria Czaja i Dariusz Tecław (s)

     - Rozpoczęły się pytania o przestronne hole, klasy itp, a to nie nasza wina ani zasługa, że szkoła w Kowalewku została zamknięta, a dzieci trafiły do naszej placówki - mówi dyrektor Teresa Stańczyk i dodaje, że rodzice nachodzili placówkę, krzyczeli, krytykowali szkołę, wystawali przy płocie jak straż.
     Matka dzieci, które od początku swojej edukacji chodzą do szkoły w Laskownicy, ma inną teorię na ten temat - uważa, że konflikt w szkole w Laskownicy trwa od dawna. Najważniejszy w szkole jest ksiądz Stanisław Karabasz, a po nim pani dyrektor, która w niczym się mu nie przeciwstawi. Ksiądz stosuje dziwne praktyki, jak chociażby nakłanianie do wyśmiewania się z ucznia, który czegoś nie potrafi. A pani dyrektor zawsze jest służbistką, poza tym trudno rodzicom dostać się do niej, by porozmawiać. Grupa kilkunastu rodziców (w części rodziców dzieci, które przeszły do nowej placówki z Kowalewka) sytuację przedstawia jeszcze inaczej. Stwierdza, że problem powstał we wrześniu, ale nie z powodu, o którym mówi pani dyrektor. Jeden z rodziców przedstawia, że jego syn został wplątany w szkolną przepychankę, a potem musiał przeprosić za coś, czego nie zrobił. Dziecko tak to przeżywało, że trzeba było zgłosić się z nim do psychologa. Rodzice interweniowali też w kuratorium, i w końcu pedagog szkolny przeprosił za niesłuszne oskarżenie chłopca. Nieco później, ale jeszcze we wrześniu, ten sam rodzic odwiózł dziecko do szkoły, wszedł z nim do klasy i został - jak twierdzi - obrzucony przez księdza epitetami, po czym: - Ksiądz wybiegł z klasy, wsiadł w samochód i w rajdowym stylu opuścił teren szkoły zostawiając dzieci same.
     Zarówno ksiądz, jak i pani dyrektor przedstawiają to zdarzenie inaczej: - Było po dzwonku, byliśmy w trakcie modlitwy - mówi ks. Stanisław Karabasz. - Wszedł rodzic i ja ze spokojem poprosiłem, by dziecko zostawił, że sobie poradzimy, bo było to w I klasie i zaraz usłyszałem, że nie ja będę rządził dzieckiem i inne jeszcze słowa kierowane w moją stronę, więc wyszedłem z klasy i udałem się po dyrektora - opowiada katecheta.
     Słowa księdza pani dyrektor potwierdza, przedstawiając zeznania innego nauczyciela, który miał przebywać wtedy w tej samej klasie.
     NIEUDANE ZAPROSZENIE
     W styczniu Rada Rodziców, w której są członkowie grupy wnioskującej o odwołanie dyrektora szkoły, złożyła pisemne zaproszenie dla księdza na spotkanie w szkole z rodzicami. Jak mówią rodzice, ksiądz na ich zaproszeniu napisał datę, kiedy rodzice mieliby się pojawić na plebanii
Ksiądz wyjaśnia nam, że wcześniej na zebrania chodził, jednak kiedy od burzliwej grupy na pierwszym zebraniu usłyszał a ten czarny co tu robi, postanowił nie podsycać konfliktu.
     - Kiedyś lubiłem nawet po lekcjach, w przerwę posiedzieć z dziećmi, porozmawiać, bo w tym wszystkim chodzi przecież o dobro dziecka i zapewniam, że gdyby pani rozmawiała z dziećmi, to by się przekonała, że one w szkole konfliktu nie odczuwają, w przerwę garną się do nas, czy do mnie, czy do pani dyrektor - dzieci, które przeszły z Kowalewka, w tym dzieci rodziców wzbudzających konflikt. I dopóki przy płocie czy w szkole nie pojawia się konfliktowy rodzic, to te dzieci nie wykazują najmniejszego niezadowolenia ze szkoły czy rodziców. Więc to domowe nastawienie nie przekłada się na stosunki w szkole - mówi ksiądz. Jedna z matek opowiada, że po mszy została wezwana na plebanię. Ksiądz pytał o powód zaproszenia go na zebranie w szkole, oznajmił, że nie przyjdzie, podarł zaproszenie i oddał rodzicowi. Podarte zaproszenie zostało oddane przez rodziców - jako dowód w sprawie - do kuratorium.
     Na zebraniu w szkole nie pojawili się ani ksiądz, ani pani dyrektor. Zastępca dyrektora Bożena Kowalska  odczytała rodzicom pismo od księdza.
     - Przekazałem pismo, w którym przeprosiłem, że nie mogę uczestniczyć w zebraniu i wszystkich rodziców, którzy chcą się ze mną spotkać, zaprosiłem na plebanię. Nie chcę dawać na forum powodów do wytykania mnie palcami, czy oszczerstw w moim kierunku. Nie chcę zaostrzać sytuacji, bo nie taka nasza rola, a sprawy bierzmowania czy komunii omówmy na plebanii, a nie w szkole, bo stosownym miejscem do tego jest kościół i plebania, bo tam będzie udzielany sakrament - mówi ksiądz.
     Zbulwersowani zachowaniem księdza i dyrektora szkoły rodzice byli oburzeni. Dodają, że w piśmie ksiądz przestrzegał przed przewodniczącym rady rodziców i jego zastępcą, uznając ich za awanturników i określił ich jako osoby, przez które może dojść do nieszczęścia w szkole. - Tym pismem poczuliśmy się wręcz wyklęci - opowiada zbulwersowany rodzic. - Chcemy otrzymać kopię tego pisma, kilka razy o to prosiliśmy, ale dyrektor uważa je za wewnętrzne pismo szkoły i nam go nie udostępnia. Zaleceniem kuratorium miała nam to pismo udostępnić, a tego nie zrobiła.
     BEZPRAWNE ODWOŁANIE
     Na zebraniu 12 lutego odwołana została przez dyrektora szkoły Rada Rodziców, w której pierwsze pozycje zajmowali rodzice z zamkniętej szkoły w Kowalewku. Do dyrektora szkoły wpłynęło pismo o odwołanie przewodniczącego Rady. Pod wnioskiem podpisało się ponad sto osób. Na zebraniu odwołana została jednak cała rada, nie tylko przewodniczący i przeprowadzone nowe wybory. - Postanowiłam zareagować i przeprowadzić wybory. Bo nie mogę dopuścić do tego, by kilkoro rodziców burzyło cały dotychczasowy ład panujący w szkole. Wcześniej nie było żadnych problemów, awantur, krzyków - tłumaczy dyrektor szkoły.
     - Z tego, co udało się nam ustalić, pod listami podpisywały się całe rodziny - rodzice, dziadkowie, a uważamy, że jeden rodzić powinien się opowiedzieć, a nie wszyscy w gospodarstwie. Do tego ludzie są tu tak zastraszeni przez księdza i dyrektora szkoły, że podpisują wszystko, co tylko oni zechcą. Idąc na zebranie nie znaliśmy jego powodu, bo nawet nie znali nauczyciele, co potwierdzili. Okazało się, że odwołana została stara rada i zaraz szybko powołano nową - mówi ojciec jednego z dzieci.
     Później, gdy rodzice zainteresowali sprawą kuratorium, wizytator Elżbieta Nowak w piśmie do pani dyrektor Teresy Stańczyk stwierdziła, że Rada Rodziców jest organem społecznym, wybieranym przez rodziców na pierwszym zebraniu w każdym roku szkolnym i w świetle przepisów dyrektor szkoły nie posiada kompetencji umożliwiających odwołanie rady rodziców.
     ZEBRANIE Z WIZYTATOREM
     Rodzice poszli z tym problemem do burmistrza zwracając uwagę na bezprawne postępowanie dyrektora, burmistrz jednak - jak mówią - odesłał ich z niczym i kazał sprawę wyciszyć. Kolejnym ich krokiem była wizyta w kuratorium, efektem czego było zebranie z udziałem wizytator 11 marca. Przeprowadzona została ankieta wśród rodziców, z pytaniami o to, co należy zmienić w szkole, a co działa prawidłowo. Na pytanie co należałoby zmienić w szkole padły odpowiedzi o współpracy z księdzem i dyrektorem, o sposobie traktowania rodziców przez dyrektora, o podejściu księdza i dyrektora do rodziców, o nieobecności księdza na wywiadówkach, o tym, by uwagi poświęcać rodzicom, by szkoła była bardziej otwarta dla rodziców.
     PRÓBY ODWOŁANIA PANI DYREKTOR
     Od jednego z nauczycieli tej szkoły usłyszeliśmy, że sytuacja, jaka panuje w szkole, przypomina totalne bagno. - Boimy się ze sobą rozmawiać, wśród nauczycieli jeden na drugiego spogląda, nie wiemy do kogo się odezwać, z kim rozmawiać i o czym. Zapanowała chora atmosfera, w której ciężko pracować. To taka słodycz z nożem w ręku - mówi nauczyciel tej szkoły. - Na początku dyrektor przekazywała nam zakłamane informacje, pisma od rady rodziców czytała w ten sposób, jak chociażby w piśmie rada pisała, że podczas zaistniałej sytuacji obecny był nauczyciel dyżurujący, a my z ust dyrektor usłyszeliśmy, że nauczyciele nie pełnią dyżurów, i takich sytuacji było wiele, gdzie byliśmy jako nauczyciele buntowani na radę rodziców. Zadaniem dyrektora i księdza, jak zauważyliśmy, jest skłócić wszystkich ze sobą - mówi nauczyciel tej szkoły.
     Spośród 13-osobowej rady pedagogicznej 7 nauczycieli podpisało się w kwietniu pod wnioskiem do burmistrza o odwołanie dyrektora ze stanowiska. 1 osoba wstrzymała się od głosu, 3 jest emerytów, a 2 pozostałe osoby to dyrektor i ksiądz.
     W kwietniu wniosek o odwołanie dyrektora szkoły w Laskownicy złożyła też u burmistrza rada rodziców stara rada rodziców wybrana we wrześniu, która zdaniem kuratorium jest radą obowiązującą. Grupa rodziców zwraca uwagę na to, że dyrektor cechuje się wyjątkowym brakiem współpracy, utrudnia działanie radzie rodziców. Dopuszcza do sytuacji, w której osądzone i ukarane są niewinne dzieci, utrudniając wyjaśnienie tych spraw. Utrudnia nawiązywanie dialogu z katechetą, a jego agresję wręcz aprobuje, stosuje lekceważące wezwania i zaproszenia rodziców do szkoły, przekazuje przekłamane informacje i intrygi względem rodziców, przetrzymuje pismo adresowane do grona pedagogicznego, upoważnia swojego zastępcę do odczytywania pisma, które obraża rodziców, poniża ich, nie uczestniczy w ważnych wydarzeniach szkoły, utrudnia działanie radzie rodziców, a następnie zarzuca im nieróbstwo - takie uwagi skierowali do burmistrza Kcyni rodzice.
     W maju rodzice napisali też list do wojewody, z prośbą o interwencję.
     - Było spotkanie z gronem pedagogicznym. Nie mam tu żadnych konkretnych podstaw, by dokonać zmiany dyrektora. W kwestii administracji Teresa Stańczyk sprawy szkoły prowadzi bardzo dobrze. Jedyny problem, jaki tam jest, to problem kontaktów z ludźmi. Nie ma podstaw, by odwołać dyrektora, a ja muszę działać zgodnie z prawem. To są konflikty, a na to paragrafów nie ma. Zastanawiam się, gdzie jest rada pedagogiczna i rada rodziców przy wyborze dyrektora, przecież dwukrotnie dyrektor Stańczyk wygrała konkurs na to stanowisko. Jako organ prowadzący nie mam też wpływu na katechetę - powiedział burmistrz Tomasz Szczepaniak.
     NIE MA MYCIA SAMOCHODU W CZASIE LEKCJI
     Dyrektor szkoły Teresa Stańczyk dziwi się, że zaplanowane jest spotkanie z burmistrzem i że rodzice nie starają się jednak załagodzić konfliktu. Mówi, że w szkole, między nauczycielami nie da zauważyć się konfliktu. Ale podkreśla:
     - Fakt jest taki, że wymagam od nauczycieli, by w trakcie zajęć zajmowali się uczniami, przestrzegam punktualności i tego, że godzina lekcyjna trwa 45 minut. Nie mogę dopuścić do tego, by nauczyciele czytali gazetę na lekcji czy myli samochód, bo w tym czasie odpowiedzialni są za uczniów i ich edukację. To z pewnością nie podoba się niektórym - powiedziała dyrektor.
     NABRZMIAŁE PROBLEMY
     Starszy wizytator Elżbieta Nowak z rodzicami i gronem pedagogicznym tej szkoły spędziła wiele godzin. Były rozmowy, ankiety, analizy, w konsekwencji zalecenia postawione dyrektorowi placówki. - Sprawy toczą się od września, od czasu nieporozumienia między rodzicem a panią dyrektor i jak się później okazało, nie jest to jedyny problem, bo problem ma większa grupa rodziców, jak i nauczyciele. Ja jako wizytator jestem odpowiedzialna za wspieranie tej szkoły i nawet prowadzenie mediacji. Okazało się, że atmosfera jest zła, że brakuje współpracy, porozumienia, komunikacji między częścią rodziców a dyrekcją oraz częścią nauczycieli i dyrekcją, bo nie możemy mówić tu o wszystkich rodzicach czy wszystkich nauczycielach. Jeżeli nie ma porozumienia na tych płaszczyznach to jest obawa o losy szkoły, o dobrą jakość nauczania, bo jak wiemy atmosfera w szkole jest ważna, jak i relacje pomiędzy zainteresowanymi a szkołą. Sytuacja jest tam napięta, rodzice wskazywali, że stroną w konflikcie jest też postać księdza. Nie jestem przeciwko nikomu, bo nie taka moja rola, ale jestem zaniepokojona tą sytuacją, brakiem ze strony dyrektor umiejętności rozwiązania nabrzmiałych problemów. Dyrektor jest osobą odpowiedzialną za właściwą organizację szkoły i właściwą atmosferę. Skoro rodzice i nauczyciele wykazują niezadowolenie, to nie możemy udawać, że wszystko jest w porządku. Nadal będę monitorowała sprawę szkoły w Laskownicy i będę wymagała od dyrektor podjęcia konkretnych kroków. Dałam zalecenia i do tematu powrócę.
     Pani wizytator mówi, że nie można zarzucić pani dyrektor, że jest niekompetentna, że nie dba o szkołę, ale są obszary nad którymi powinna skuteczniej popracować. - Usłyszałam zarzuty od księdza, że działam na szkodę szkoły, że konfliktuję, a tak nie jest, bo nie mam żadnego interesu w tym, zależy mi na tym, żeby było dobrze. Nie mogę jednak lekceważyć uwag, niezadowolenia stron i tego nie dostrzegać. Nie mogę też rozwiązać problemu za dyrektora szkoły, jestem nadzorem, który próbuje w jakiś sposób diagnozować problem, a rozwiązanie pozostawiam dyrektorowi, żeby porozmawiała ze stronami i wspólnie znaleźli wyjście z sytuacji.
     Pani wizytator zaznaczyła, że nie otrzymała jeszcze odpowiedzi od pani dyrektor w kwestii zaleceń i jeśli upłyną terminy, to będzie monitowała i powiadomi organ prowadzący, czyli gminę. - Nie jestem przeciwna ani dyrektor, ani księdzu, ale my jesteśmy dla ludzi, a dyrektor powinien być osobą publicznego zaufania - powiedziała Elżbieta Nowak.
     BURMISTRZ ZAŁAGODZI
     Burmistrz Tomasz Szczepaniak powiedział nam, że zamierza rozwiązać i załagodzić konflikt, konflikt - jak zaznaczył - którzy ludzie sami stworzyli. Dodał też, że na wtorek planuje spotkanie z radą rodziców.

Reklama

Sylwia Wysocka
Pałuki nr 900 (19/2009)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości