Żnin, starosta, prokuratura, Szpital Powiatowy, Jaszczuk
Wskazać winnych zadłużenia żnińskiego szpitala
Radni powiatu żnińskiego większością głosów przyjęli wniosek, który zostanie wysłany do Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy w celu ustalenia, czy dyrektorzy Szpitala Powiatowego w Żninie, a w szczególności Leszek Wójtowicz, oraz starosta Zbigniew Jaszczuk i członkowie Zarządu Powiatu: Michał Pęziak, Ryszard Mikulski, Jacek Pietraszko i Zofia Kozłowska dopuścili się wspólnie i w porozumieniu czynów zabronionych przez prawo, doprowadzając do niekontrolowanego zadłużenia szpitala na kwotę 25.354.358,15 zł.
Jeszcze w poprzedniej kadencji, w 2001 r., Rada Powiatu upoważniła Zarząd Powiatu do sprawowania nadzoru nad szpitalem. Zarząd był również uprawniony ustawowo i zgodnie ze statutem szpitala do powoływania dyrektora lecznicy.
Zarzuty pod adresem starosty i zarządu
Podczas ostatniej sesji (w miniony piątek) w punkcie wolne głosy i wnioski radny Henryk Tokarz odczytał wniosek do Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy. Wypunktowano w nim 11 zarzutów, które kierowane są pod adresem starosty Zbigniewa Jaszczuka i członków Zarządu Powiatu. Zarzuty są następujące: "wybór na stanowiska dyrektorów szpitala osób niekompetentnych, dobieranych według kryteriów pozamerytorycznych, realizujących cele nie ujęte w statucie szpitala, sprawowanie w sposób niewłaściwy nadzoru nad szpitalem zgodnie z udzielonym przez Radę upoważnieniem, niepodjęcie zgodnie z udzielonym upoważnieniem inicjatywy o zmianie formy gospodarki finansowej w 2002 r., gdy szpital utracił płynność finansową i nie był w stanie pokryć straty finansowej we własnym zakresie z kapitału własnego, niezrealizowanie uchwały z 6 maja 2003 r. w sprawie zatwierdzenia programu naprawczego szpitala, tolerowanie dyrektorów szpitala w zakresie powiększania w sposób niecelowy kosztów działalności lecznicy, wyrażenie zgody na zlecenie firmie "Ikar" z Raciborza przez ówczesnego dyrektora Romana Cieślewicza opracowania "Analiza ekonomiczna do programu naprawczego", które nic nie wniosło i nie było potrzebne na obecnym etapie". Z treści pisma wynika, że opracowanie to okazało się bezwartościowe, kosztowało szpital ponad 30.000 zł i nosiło znamiona działań korupcyjnych. Staroście i Zarządowi zarzuca się również, że wypłacono pracownikom ponad 1,5 mln zł z tytułu odpraw na skutek postawienia szpitala w stan likwidacji, gdy pracownicy nadal pracują w tym samym zawodzie i w tym samym miejscu, a jedynie nazwa firmy uległa zmianie, a także tolerowanie dyrektorów szpitala w zakresie powiększania w sposób niecelowy kosztów działalności szpitala poprzez: wprowadzenie ósmego dyżuru lekarskiego od 2004 r., zawieranie niekorzystnych kontraktów w poradniach specjalistycznych i ponoszenie wysokich kosztów dyżurów lekarskich w ramach umów cywilnoprawnych.
Zarzuty dotyczą również sposobu realizacji przebudowy stacji pogotowia ratunkowego na oddział ratownictwa medycznego, która - jak wynika z pisma - prowadzona była z naruszeniem prawa budowlanego, prawa zamówień publicznych, ustawy o finansach publicznych i ustawy o rachunkowości. Zarzucono również Zarządowi Powiatu, że ustalił pensję Leszkowi Wójtowiczowi bez zakresu czynności w wysokości 8.500 zł, a dyrektor Szpitala Miejskiego w Bydgoszczy o ponad trzykrotnie większym kontrakcie zarabiał wówczas 8.100 zł.
Zarzuty wobec dyrektorów szpitala
Pismo zawiera również 20 zarzutów kierowanych pod adresem dyrektorów szpitala, między innymi: nieopracowanie planów finansowych szpitala, nieopracowanie polityki rachunkowości, niewdrożenie programu naprawczego przyjętego przez Radę w maju 2003 r., brak planowania i kontroli wydatków szpitala, sporządzanie nierzetelnych sprawozdań finansowych, które były zatwierdzane przez Radę Społeczną szpitala i Zarząd Powiatu, świadome zadłużanie szpitala ponad dopuszczalne wskaźniki, wykorzystanie dotacji w kwocie 22.970,70 zł niezgodnie z przeznaczeniem - zamiast na przebudowę stacji pogotowia ratunkowego na oddział ratownictwa medycznego na budowę lądowiska lotniczego pogotowia, budowanie lądowiska dla helikopterów bez pozwolenia na budowę i innych dokumentów, złe zarządzanie kosztami wynagrodzenia, które pochłaniały ponad 70% kontraktu, gdzie zdecydowana część załogi otrzymywała minimalne wynagrodzenie, a drudzy tworzyli kominy płacowe sięgające kwoty 10.000 zł miesięcznie z jednej umowy oraz zakładanie nowych rachunków bankowych w celu uniknięcia egzekucji komorniczych bez powiadomienia Urzędu Skarbowego i ZUS. - "Zarząd Powiatu jako zobowiązany ustawowo uchwałą Rady Powiatu do nadzorowania sytuacji finansowej szpitala i prawidłowego gospodarowania mieniem tego szpitala poprzez nieprawidłowy nadzór doprowadził - wespół z niekompetentnymi dyrektorami, których sam powołał - do nadmiernego zadłużenia szpitala. Zadłużenie to spowodowało, że szpital nie był w stanie prawidłowo świadczyć usług medycznych, co stanowiło zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców powiatu żnińskiego. Wysoki, zawiniony przez wyżej wymienionych poziom zadłużenia był jedynym argumentem w przekonaniu Rady do podjęcia decyzji o postawieniu szpitala w stan likwidacji i powołania w to miejsce tylko i wyłącznie niepublicznego ZOZ, aby otworzyć furtkę prywatyzacyjną do dalszych działań. W wyniku takich działań powiat będzie zobowiązany zgodnie z artykułem 60 ustawy o ZOZ przejąć pełne zadłużenie szpitala w kwocie ponad 25 mln zł i spłacać wierzycieli przez kilkanaście lat kosztem rozwoju naszego powiatu. Niezbędne materiały dowodowe znajdują się w szpitalu (niekompletne), starostwie, w protokołach z posiedzeń Rady i komisji rewizyjnej oraz w pamięci tych, którzy głosowali przeciw likwidacji publicznego szpitala w Żninie. Z postępowania przygotowawczego wnosimy o wyłączenie organów ustawowo stojących na straży przestrzegania prawa, a mających swą siedzibę w Żninie" - powiedział Henryk Tokarz. W czasie, gdy Henryk Tokarz czytał pismo starosty nie było już na sesji.
Powinna siedzieć gdzie indziej
Zanim odczytane pismo zostało poddane pod głosowanie, Henryk Tokarz stwierdził, że w szpitalu w Bydgoszczy, który posiada 3 razy większy kontrakt od szpitala w Żninie, zadłużenie wynosi tylko 12 mln zł, a sprawa trafiła do prokuratury.
Była członek Zarządu Powiatu Zofia Kozłowska powiedziała, że zarzuty dotyczą również poprzedniej kadencji. - "To było od samego początku pierwszej kadencji. To co usłyszałam, panie radny kolego Henryku, nawymieniał pan więcej niż do wszystkich świętych. To co pan zarzucił, to ja się czuję tak zdyskryminowana. Po trochu jesteśmy wszyscy winni" - dodała Zofia Kozłowska.
Za przesłaniem wniosku do prokuratury głosowało 7 radnych, 3 było przeciw, a 2 wstrzymało się od głosu. Tym samym przewodniczący Rady Powiatu Bolesław Cieniawa został zobowiązany, by przesłał do Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy pismo, w którym Rada Powiatu wnosi o wszczęcie postępowania przygotowawczego w celu ustalenia, czy dyrektorzy żnińskiego szpitala, a w szczególności Leszek Wójtowicz, starosta Zbigniew Jaszczuk i członkowie Zarządu Powiatu: Michał Pęziak, Ryszard Mikulski, Jacek Pietraszko i Zofia Kozłowska dopuścili się wspólnie i w porozumieniu czynów zabronionych przez prawo, doprowadzając do niekontrolowanego zadłużenia Szpitala Powiatowego na kwotę 25.354.358,15 zł i straty bilansowej łącznej na sumę 23.659.980,83 zł w celu likwidacji publicznego zakładu opieki zdrowotnej i wszczęcia procedury prywatyzacyjnej.
Szczęść Boże
Starosta Zbigniew Jaszczuk powiedział nam, że dopóki uczestniczył w obradach myślał, że Henryk Tokarz uszanuje czas zbliżającej się rocznicy śmierci Papieża oraz rangę i podniosłość piątkowej sesji (dwie godziny przed zwykłą, roboczą sesją, radni spotkali się na uroczystej sesji, czcząc w ten sposób pamięć Jana Pawła II). Był więc zaskoczony, kiedy dowiedział się, iż Henryk Tokarz odczytał pismo kierowane do prokuratury, które radni większością głosów przyjęli. - "Był to szczyt oszołomstwa i demagogii osoby, która jest chyba chora z nienawiści, kiedy w takim czasie taki temat podejmuje. Z przykrością stwierdzam, że pan radny Tokarz działa wspólnie i w porozumieniu z przewodniczącym Rady Powiatu, niejakim Bolesławem Cieniawą. To skandal, żeby czytać treść pisma w wolnych głosach i wnioskach i dawać pod głosowanie. To po prostu cyrk. W wolnych głosach i wnioskach tego się nie głosuje. Jeśli ktoś chce na sesji taką sprawę przegłosować, to należy ją umieścić w porządku obrad. W wolnych głosach i wnioskach można sobie po prostu gadać. To już jest bodajże 4 pismo kierowane do prokuratury. Mogę więc tylko tym panom powiedzieć "Szczęść Boże". Ja im zaproponuję projekt uchwały, żeby wysłać Jaszczuka na Marsa. Chcę w ten sposób powiedzieć, że można przegłosować wszystko. Nawet to, żeby wysłać Jaszczuka na Marsa". - powiedział starosta.
Jacek Pietraszko twierdzi, że jest to kolejne uderzenie po czasie. - "To sam Tokarz uderzył jakby w siebie. Był radnym w poprzedniej kadencji. Nie rozmawia na komisjach, tylko na sesjach, gdy jest publika. Zadłużenie to nie jest problem tylko żnińskiego szpitala, lecz szpitali w całej Polsce. Sąd Najwyższy w siedmioosobowym składzie orzekł, że państwo powinno zwrócić za ustawę 203 szpitalom lub samorządom pieniądze. Jeśli to dostaniemy, to ludzie te pieniądze otrzymają. Żnińskiego szpitala nie można jednym pociągnięciem oddłużyć. Ponadto szpital działa, ludzie mają pracę i długo będą mieć" - dodał Jacek Pietraszko.
Kampania wyborcza
Zofia Kozłowska uważa, że jeśli autor wniosku chciał oddać sprawę niegospodarności w szpitalu do prokuratury, to powinien uczynić to w 2003 r. - po kontroli komisji rewizyjnej, a nie wyciągać tego przed końcem kadencji. - "Pan Tokarz sam jest mało odpowiedzialny, bo był radnym pierwszej kadencji. Myślę, że radny Tokarz i osoby, które go popierają posunęły się za daleko. Nie wiem, czy to chęć odwetu, czy porachunków, która ma miejsce w Radzie Powiatu. Mało jest rozmów merytorycznych. Myślę, że to jest już rozpoczęta kampania wyborcza. Za sytuację w szpitalu odpowiada cała Rada, a szczególnie osoby, które są radnymi drugą kadencję" - twierdzi Zofia Kozłowska.
Ryszard Mikulski treść pisma do prokuratury pozostawił bez komentarza, by ludzie wyrobili sobie opinię, czym radni powiatowi się zajmują. - "To jest nie do pomyślenia, co się w tej Radzie dzieje i czym my się zajmujemy" - dodał Ryszard Mikulski.
Michał Pęziak uważa, że to typowe "polskie przedwyborcze piekiełko". - "Gdybyśmy nie poprosili pracowników szpitala o rezygnację z odsetek, a wypłacili wszystko, to pewnie też by się znalazł zapis, że jesteśmy niegospodarni" - powiedział wicestarosta.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze