Reklama

Historia szpitala w Żninie pod niemiecką okupacją i dramatyczne wydarzenia z 1945 r. - epizod z czasów II wojny światowej

Lubię przyjeżdżać do Żnina, miasta mego dzieciństwa. Znajome ulice, domy, niektóre twarze ludzkie przypominają mi wydarzenia sprzed wielu lat. Relaksuje mnie to bardzo, jest to typowe dla psychoterapii - odświeżanie pamięci wspomnieniami. Przechodząc niedawno obok rozbudowanego, przez nieodżałowanej pamięci dra Andrzeja Hoffmana, szpitala, mimo woli przypomniał mi się drobny epizod z powojennego życia tej placówki służby zdrowia, w który wplątany był mój ojciec - dr Zbigniew Romanowski.

    Historię tę zaczniemy jednak od 1939 r., kiedy doskonale urządzony szpital w Żninie, kierowany przez dra Guschlbauera, przejęli Niemcy. Usunęli od razu z niego siostry zakonne i zlikwidowali kaplicę. W szpitalu pozostały niektóre siostry, które zdecydowały się na zrzucenie habitu. Gmach szpitala podzielili na dwie klasy: parter zarezerwowany był dla Polaków, piętro zaś dla Niemców. Oczywiście piętro było corocznie odświeżane i trzymane w przysłowiowym niemieckim "ordnungu", parter natomiast traktowany był przez Niemców jak hotel podlejszej kategorii, dobry dla gorszej klasy ludzi.
    Już w 1943 r. Polska Podziemna wydała memu ojcu rozkaz przejęcia placówki, po wyjściu Niemców. Nastąpiło to dopiero w styczniu 1945 r. Niemcy zaczęli wówczas pakować walizki i wywozić do Reichu swoje mienie. Dzięki heroicznemu wprost wysiłkowi polskiego personelu, z siostrą Kazimierą i Józefem Bauzą na czele, udało się uratować przed wywiezieniem szpitalne urządzenia. Niemcy zabrali jedynie bieliznę pościelową i środki sanitarne.
    Ojciec mój, zgodnie ze wspomnianym rozkazem, objął szpital 23 stycznia 1945 r. i w tym właśnie momencie zaczyna się ów mały, ale znaczący dla placówki, wymieniony w tytule epizod. Na początku lutego tegoż roku dotarła do Żnina grupa maruderów z sowieckiego wojska, łupiąca i grabiąca wszystko po drodze. Szpital wydał się im kąskiem nader łakomym i dość łatwym do zdobycia. Zaczęli dobijać się do drzwi i wówczas mój ojciec zdecydował się na czynną obronę powierzonej mu placówki. Do pomocy miał uzbrojonego po zęby sierżanta policji pana Jerzego Erdmanna. Liczył także na pomoc stacjonującej w Żninie radzieckiej komendantury. Konfrontacja siły okazała się niepomyślna dla obrońców. Ostrzelana przez maruderów "reduta Erdmanna" musiała się poddać. Personel szpitala zdążył ukryć żywność i najważniejsze - ukryć pracujące kobiety. Poupychano je do łóżeczek niemowlęcych na oddziale noworodków. Kiedy żołdacy, po penetracji szpitala, usiłowali wejść do tego oddziału, ojciec cherlawą piersią zasłonił drzwi i łamaną polsko-rosyjską mową tłumaczył im, że to są tylko "rjebionka", dzieci z  dużymi głowami, bo tak wygląda paskudnie ta rasa pomorska. Alkohol przesłaniał ostrość wzroku zdobywcom i na szczęście nie próbowali dalej dociekać, dlaczego noworodki są takie nietypowe.
    Sierżant, któremu udało się zbiec ze szpitala i zawiadomić radziecką komendanturę wojskową w Żninie, przybył z kapitanem Glebowem i odbił bronioną przez siebie placówkę. Dziewice ocalały, a szpital, poza wybitymi szybami, nie poniósł większych strat.
    Ojciec mógł dyrektorować szpitalowi powiatowemu w Żninie do 4 maja 1945 r., potem dostał powołanie do wojska. Kiedy wrócił po dwóch tygodniach, zastał już obsadzone stanowisko przez dra Jerzego Tupikowa. Lekarz ten, jako administrator, zabrał się do prac remontowych (szczególnie parteru), a kłopoty aprowizacyjne usunął przez hodowlę 3 mlecznych krów, 15 świń oraz przez uprawę warzyw we własnym ogrodzie, który powiększył o ziemię tzw. poniemiecką.
    W szpitalu znajdowały się wówczas 4 oddziały: wewnętrzny, chirurgiczny, ginekologiczno-położniczy i zakaźny. Razem było 120 łóżek. Moi drodzy, było to już prawie pół wieku temu, a zatem to już historia.   

Olga Romanowska-Grabowska, Pałuki nr 51 (3/1993)

Reklama

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 12/08/2024 10:53
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości