Radny, a przede wszystkim prezes Klubu Miłośników Fotografii Flesz interpeluje oraz apeluje do władz Szubina o to, by zajęły się problemem przejścia ścieżką dydaktyczną na foluskich łąkach. Nowy właściciel nie chce, by pod oknami spacerowali obcy ludzie. Chroni swoją prywatność, ale chce porozumienia i uregulowania tematu.
Andrzej Wrona, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej w Szubinie oraz szef Klubu Miłośników Fotografii Flesz podczas zeszłoczwartkowej sesji zwrócił uwagę na problem przejścia ścieżką dydaktyczną na łąkach trzęślicowych na tzw. Foluszu, które administracyjnie są częścią sołectwa Kowalewo i Słupy.
- Bieg ścieżki w tej chwili jest zagrodzony. Przyjeżdżają tam ornitolodzy z Poznania. Przyjeżdżają też członkowie z grupy „Flesz” i nie mogą przejść - mówił na sesji Andrzej Wrona. - Stanął tam budynek. Teren został ogrodzony. Dochodzi do nieporozumień z właścicielem. Trzeba teren obejść z prawej strony.
W rozmowie z Pałukami już po sesji wiceprzewodniczący Rady wyjaśnił, że co prawda jemu samemu nikt nie czynił problemów z przejściem ścieżką dydaktyczną, ale odebrał takie sygnały m.in. od członków Flesza. - Teren jest unikalny i nadaje się do fotografowania. Ja zostawiam samochód i po prostu sobie idę. Znałem rodziców właściciela, więc nikt nie robi problemu, ale koleżanki i koledzy z „Flesza” spotykają się z niechęcią - powiedział.
Ścieżka przyrodnicza na łąkach foluskich powstała w 2004 roku z inicjatywy Urzędu Miejskiego. Doczekała się nawet swojego folderu reklamowego. Powstanie ścieżki miało na celu wyeksponowanie różnorodności przyrodniczej tego terenu. Występują tam rzadkie gatunki flory i fauny, które jednocześnie stanowią o atrakcyjności terenu dla osób z zewnątrz.
- Występuje tam trawa tundrowa, bardzo rzadka w tej szerokości geograficznej. Szkoda by było, aby to zniknęło - powiedział Andrzej Wrona.
Nad mostem i jazem na Gąsawce stał opuszczony budynek. Gmina z właścicielem podpisała porozumienie, na mocy którego można było przez niezamieszkany teren przechodzić.
Postanowiliśmy przyjrzeć się sprawie. Rzeczywiście teren jest urody niezwykłej i chyba w najładniejszym miejscu znajduje się ogrodzona posesja z budynkiem mieszkalnym i nieogrodzonymi budynkami gospodarczymi, a przed nimi tabliczka z napisem Teren prywatny. Wstęp wzbroniony.
Iwona Kubiak, naczelnik wydziału ochrony środowiska i rolnictwa w Urzędzie Miejskim w Szubinie powiedziała, że z chwilą zmiany właściciela zawarte porozumienie przestało obowiązywać. Nowy właściciel, syn poprzedniego, wraz z żoną wyremontowali opuszczony budynek i zamieszkali w nim niecałe dwa lata temu. Posesja stoi niemal na środku ścieżki i ludzie po prostu przechodzą przez środek prywatnego terenu.
Iwona Kubiak dodała, że nigdy nie było problemu z kontaktem z poprzednimi właścicielami. Przyznała, że sytuacja jest trudna i trzeba poszukać rozwiązanie, ale dodała, że można osiągnąć porozumienie.
Również właściciele posesji są otwarci na propozycje, na współpracę i na rozmowy z Urzędem Miejskim. Powiedzieli, że tabliczkę z napisem Teren prywatny. Wstęp wzbroniony postawili tylko po to, aby informowała ludzi o tym, że nie znajdują się na terenie ogólnodostępnym.
- Nie wszyscy o tym wiedzą. Ludzie są różni. Najczęściej spotykamy się z uśmiechem i zrozumieniem. Ale też są osoby, które wręcz, a na takie ślady trafiliśmy, zaglądały nam w okna. Stąd to ogrodzenie naszej posesji, które jednak nie koliduje z przejściem czy przejazdem przez teren ścieżki przyrodniczej. Jednak nie robimy problemu, aby ludzie przechodzili ścieżką przyrodniczą. Chodzi nam tylko o informację. Jednak my również chcielibyśmy, aby ta sytuacja w przyszłości została rozwiązana - powiedziała mieszkanka Kowalewa.
Jednocześnie zadeklarowała, że tablica zostanie przesunięta nieco do tyłu, w kierunku stawów i zniknie napis Wstęp wzbroniony, ale zostanie informacja Teren prywatny.
Iwona Kubiak powiedziała, iż rozwiązanie sytuacja polegałoby na wytyczeniu nowego biegu ścieżki przyrodniczej, drogą w prawo od posesji, ale wiąże się to z kosztami, ponieważ obejście posesji z prawej strony wiąże się z wykupem gruntów od innych właścicieli i decyzję musi podjąć sam burmistrz.
Zastępca burmistrza Szubina Mariusz Piotrkowski powiedział, że będzie chciał do przyszłego sezonu temat uregulować. Liczy na porozumienie z właścicielami, bo to - jak określił - fajni ludzie i można się z nimi dogadać. Okres jesienny i zimowy gmina zamierza wykorzystać na rozmowy, po to by do wiosny wypracować rozwiązanie. Wiceburmistrz ostrożnie wypowiada się na temat potencjalnych wykupów gruntów od innych właścicieli ze względu na ograniczone środki. - Chciałbym to rozwiązać w pierwszej kolejności bez wykupów - powiedział.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1078 (41/2012)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze