Oddadzą sprawę do prokuratury
Wyburzanie jeszcze niezbudowanych domów
Kilka domów w Kowalewie zostanie wyburzonych, bo będzie tu biegła droga ekspresowa S-5. Mieszkańcy Kowalewa, a także ci, którzy zamierzali tu osiąść i budują domy swoich marzeń, cały czas byli przekonani, że droga ominie Kowalewo z drugiej strony. Tam jednak znajduje się obszar Natura 2000. Nowa koncepcja zrodziła się w GDDKiA pod koniec ubiegłego roku - nikogo jednak o zmianie planów nie poinformowano. W tym czasie wylane zostały fundamenty kilku domów, inne zostały zakończone. Teraz w Kowalewie zapanowała rozpacz.
Mieszkańcy bloku przy ul. Leśnej w Kowalewie mogą stracić dach nad głową ze względu na budowę nasypu i wiaduktu W 2007 r. firma Scott-Wilson, która przygotowywała poszczególne warianty przebiegu trasy S-5, wytyczyła przebieg obwodnicy Kowalewa po zachodniej części tej wsi. W tym wariancie do Kowalewa S-5 w ogóle nie docierała. W tym przeświadczeniu żyli mieszkańcy Kowalewa, okolic, ludzie, którzy wiązali z tym miejscem swoją przyszłość, a nawet władze gminy Szubin i powiatu nakielskiego.
ZIELONE ŚWIATŁO DLA NATURY
Jednak Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad nie mogła tu rozpocząć żadnych prac, bo, by cokolwiek zrobić, musi mieć m.in. decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach takiego przedsięwzięcia. Warianty przebiegu drogi ekspresowej S-5 zakładały, że trasa ma przylegać lub przecinać obszar chronionego krajobrazu Natura 2000 Łąki Trzęślicowe w Foluszu. Aby taką decyzję uzyskać - droga powinna omijać te obszary. A obszar Natura 2000 jest rozległy i został wyznaczony na zachód od Kowalewa, bo jest tam siedlisko głośnego w swoim czasie kumaka nizinnego - to gatunek żaby, który zagrożony jest wyginięciem.
- Okazało się, że oddziaływanie drogi na środowisko było zbyt duże i nie mogliśmy uzyskać decyzji środowiskowej - mówi Tomasz Okoński, rzecznik prasowy bydgoskiego oddziału GDDKiA.
GDDKiA mogła czekać w nieskończoność na decyzję środowiskową, bo Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska po prostu nie zgadzał się, aby droga naruszała obszar Natury 2000, czyli m.in. siedlisko kumaka. Dlatego GDDKiA zmieniła w grudniu 2009 r. koncepcję i przesunęła projektowaną drogę na wschód - do Kowalewa (jadąc z Szubina w kierunku Żnina okolice te mamy po lewej stronie). Ale nikogo o tych zmianach nie poinformowała - ani mieszkańców, ani władz gminy.
I wreszcie Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Bydgoszczy Włodzimierz Ciepły 23 lipca wydał decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach dla 4. wariantu przedsięwzięcia polegającego na budowie drogi ekspresowej S-5 na odcinku Nowe Marzy - Świecie - Bydgoszcz - Cotoń. Decyzja środowiskowa dopuszczała budowę drogi ekspresowej na tym odcinku (patrz mapa) i dawała inwestorowi zielone światło w dalszym realizowaniu formalności związanych z rozpoczęciem budowy.
Mieszkańcy nowego osiedla domków jednorodzinnych. Jedni będą musieli sprzedać swoje domy, inni w sąsiedztwie będą mieć czteropasmową drogę. CENA DOFINANSOWANIA
Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Bydgoszczy Włodzimierz Ciepły powiedział, iż innych możliwości wytyczenia trasy S-5 nie miał. Z propozycji przedstawionych przez GDDKiA tylko ta nie kolidowała z obszarem Natura 2000.
Ryzyko poprowadzenia drogi w sąsiedztwie obszarów chronionych mogłoby skutkować brakiem dofinansowania inwestycji. - Gdzieś trzeba było tę drogę poprowadzić - mówi. - Alternatywy w tym wypadku nie ma.
Zapytaliśmy Włodzimierza Ciepłego, od czego zależy szerokość pasa oddziaływania na środowisko, bo na planach widać, że w jednym miejscu jest on szerszy, a w innym węższy. Dyrektor odpowiedział, że na wysokości Kowalewa inwestor zaprojektował położenie tzw. cichego asfaltu, który będzie powodował mniejszy hałas. Stąd węższy pas oddziaływania na środowisko. Poza tym mają być tam również ekrany dźwiękochłonne, które - jeśli nie będą spełniać swojej roli, będą mogły być wymienione na większe - bo na razie innej metody ochrony przed hałasem nie wymyślono.
Na mapie widać, jak będzie przebiegać obwodnica Kowalewa po wschodniej stronie wsi. Na czerwono zaznaczone są zabudowania, które najprawdopodobniej zostaną wyburzone w pobliżu nasypu. CENA INFORMACJI
Ta koncepcja nie narusza obszaru Natura 2000, ale narusza własność - domy, mieszkania, ziemię, drzewa - ludzi, którzy tu mieszkają albo właśnie budują tu swoje domy. Ludzie są zrozpaczeni, bo o niczym nie wiedzieli, nikt ich nie poinformował, że droga wedrze się jednak do Kowalewa. Mają o to żal do władz gminy i do inwestora - GDDKiA. - Ani zebrania żadnego nie zrobili, nic. Powinni skontaktować się z ludźmi - słyszymy. - Nie ma nikogo, kto by nam to wytłumaczył. Mają nas gdzieś.
Wiceburmistrz Szubina Mariusz Piotrkowski stwierdził, że nikomu w Urzędzie do głowy nie przyszło, że trasa w Kowalewie może być zmieniona. - W grudniu 2009 roku wystąpiliśmy do GDDKiA o uzgodnienia planu, który przygotowywaliśmy i odpisali nam, że nie mają czego uzgadniać, bo nie będzie przebiegać tam trasa o znaczeniu krajowym.
Tomasz Okoński powiedział, że GDDKiA nie była zobowiązana żadnymi przepisami do organizowania spotkań z mieszkańcami. Wysłali obwieszczenia do gmin (14 i 25 maja, 10 czerwca i 1 lipca) i zobowiązali je do tego, aby z obwieszczeniami zapoznały mieszkańców.
Te obwieszczenia informowały o tym, że np. Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska zawiadamia o wszczęciu postępowania administracyjnego w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach (z 13 maja), o zakończeniu zbierania materiałów i dowodów (1 lipca) i o wydaniu decyzji (23 lipca). Mapy nie były dołączone do tych obwieszczeń. - Większość gmin do nas przyjechała, aby wziąć mapy. Z gminy Szubin i sołectwa Kowalewo nikt się nie zgłosił - powiedział Tomasz Okoński.
Wiceburmistrz Szubina Mariusz Piotrkowski mówi: - My sami dowiedzieliśmy się o tym w dniu ogłoszenia decyzji. Czyli 23 lipca, ale nadal mieszkańców nie poinformowali o zmianie.
CO WIESZAŁ SOŁTYS
Mieszkańcy zaczęli podejrzewać coś w chwili, kiedy około dwóch tygodni temu na polach w Kowalewie pojawili się mierniczy i zaczęli na asfalcie drogi powiatowej znaczyć ślady, które zresztą są tam do teraz. Wytyczono trasę w ten sposób, że droga ekspresowa przetnie Kowalewo, pozostawiając poza obrębem wsi domy znajdujące się na ul. Leśnej. Domy, które znalazły się w tzw. strefie oddziaływania na środowisko, mają zostać wykupione, a potem zburzone. Taki sam los czeka nie tylko tych mieszkańców, którzy znaleźli się na trasie S-5, ale również tych, których domy stoją w miejscu przyszłego nasypu wiaduktu przy drodze powiatowej.
- Wiemy na 90%, że będziemy wyburzani - mówi Magdalena Murawska, która z ośmioma innymi rodzinami mieszka w bloku przy ul. Leśnej. Ten blok stoi w miejscu, w którym zacznie się nasyp. Nim będzie biec droga powiatowa do Gąbina. - Sprzedałam mieszkanie w Kcyni, wyremontowałam suterenę i mieszkam. Teraz mam to wszystko zostawić?
Mieszkańcy powiedzieli, że nie zgodzą się na ten wariant przebiegu obwodnicy Kowalewa. - Bo wzmocni się ruch. Będziemy musieli namioty porozstawiać, bo nasze chałupy się rozlecą - mówią.
- Co teraz będziemy oglądać? Jak w zoo. Z okna będziemy widzieć namalowane ptaszki i plastik. Teraz jest taka technika, że można zrobić przejścia dla kumaka. Pod Bydgoszczą potrafili zrobić. Na jakim my świecie żyjemy, że żaby są ważniejsze od ludzi? - mówi jeden z mieszkańców Kowalewa.
- Nie wiemy, czy nas wykupią, kiedy, za ile. Mam dzwonić dopiero na początku grudnia, a ludzie już dzisiaj mówią, ile my za to pieniędzy dostaniemy. O wszystkim dowiadujemy się pocztą pantoflową. - dodaje Magdalena Murawska. - Podobno sołtys jakieś ogłoszenia wieszał, ale co wieszał, to chyba sam nie wiedział.
- Na ostatnim zebraniu wiejskim burmistrz powiedział, że żeby się Kowalewo rozwijało, to musi mieć to COŚ. Teraz będzie miało - twierdzą z przekąsem mieszkańcy Kowalewa.
Stanisława Wojdat do Kowalewa przeprowadziła się ze Lwowa w wieku 6 lat. Jej dom znajdzie się poza trasą S-5. - Zabiorą mi tylko drzewo. Ale to dąb, który ma 450 lat - mówi z charakterystycznym wschodnim akcentem.
- Po zawale i usunięciu guza z głowy zostaję bez kawałka dachu nad głową - mówi Stanisław Witka. - Rozmawiałem ze znajomym pracownikiem Agencji Nieruchomości Rolnych, który powiedział, że 12 lat trzymali grunty po tamtej stronie Kowalewa na obwodnicę, a tutaj w trzy miesiące powstaje projekt. Burmistrz zobowiązał się do organizacji zebrania, jak napiszemy petycję. My, wyborcy mamy petycję pisać?
Tę mapę z przebiegiem starych wariantów i nowej trasy publikuje Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Na niebiesko zaznaczono nową obwodnicę. Poprzednie warianty narysowane są kolorem oliwkowym. Węzła „Nowy Świat” nie będzie. Zmieniona ma zostać południowa część obwodnicy Szubina. CENA OSZCZĘDNOŚCI ŻYCIA
Katarzyna i Tomasz Rychlewscy budują dom na działce 86/12. Przez środek tej działki biegnie granica obszaru oddziaływania na środowisko. Jest to dla nich wyrok, bo skazuje ich na to, że dopiero co zaczęta budowa będzie w bliższej lub dalszej przyszłości wykupiona, a później wyburzona. Małżeństwo jest załamane. Katarzyna Rychlewska sprzedała mieszkanie w Łachowie, z mężem wzięła kredyt, żeby zacząć budowę, wpłaciła zaliczkę na dach, który w tym tygodniu będzie budowany. Włożyli w budowę ok. 170.000 zł. Planowali jak najszybciej ją zakończyć i się wprowadzić. W tej chwili nie wiedzą, co dalej będzie. Nadal mieszkają z rodzicami, w bloku, który najprawdopodobniej też będzie wyburzony.
Najbardziej dziwi ich to, że lokalne władze wydawały decyzje o warunkach zabudowy (burmistrz Szubina) oraz pozwolenia na budowę (starosta nakielski), kiedy wiadomo było, że po wschodniej stronie Kowalewa pobiegnie obwodnica. Działkę kupili w grudniu 2009 roku, a decyzję o warunkach zabudowy, którą wydaje burmistrz, otrzymali w styczniu 2010 roku.
- Siedemnastego maja dostaliśmy pozwolenie na budowę, a 13 maja Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska wszczął postępowanie dotyczące wydania decyzji środowiskowej - mówi Tomasz Rychlewski. - W połowie czerwca zaczęliśmy się budować.
Krzysztof Karczewski nic jeszcze na swojej działce nie wybudował. Jego teren znalazł się po tej stronie, która znajdzie się w pasie oddziaływania drogi S-5 na środowisko. Będzie musiał sprzedać nieruchomość. - Kupiłem ją 22 czerwca, a 5 lipca dostałem decyzję o warunkach zabudowy, podczas gdy 1 lipca było wiadomo, że procedura związana z wydaniem decyzji środowiskowej jest zakończona. Mało tego. Tydzień przed kupnem byłem w Urzędzie i pytałem, czy przewidują w tym rejonie Kowalewa jakieś inwestycje, czy będzie droga, spalarnia, bo o niej kiedyś się mówiło itp. rzeczy. Powiedziano mi, że nie. Gdybym wtedy wiedział, to nie kupiłbym tej działki - mówi Krzysztof Karczewski.
Wiceburmistrz Szubina powiedział też, że Katarzyna i Tomasz Rychlewscy oraz Krzysztof Karczewski nie mieli wydawanych nowych decyzji o warunkach zabudowy. - W tych dwóch przypadkach nastąpiło przeniesienie decyzji za porozumieniem stron z poprzedniego właściciela na nowego. Gdyby procedura wszczynana była od początku, to pan Karczewski pewnie tej decyzji nie dostałby - wyjaśnił wiceburmistrz.
Krzysztof Florczak z żoną o tym, że ich dom będzie 30 metrów od drogi S-5 dowiedzieli się dwa dni przed ślubem. - Kiedy wytyczali trasę, to na swoich mapach nie mieli mojego domu. Na moje pytanie w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska, czy ktoś przeprowadził wizję lokalną tego terenu, niejaki Miłosz Obwieśny odpowiedział: - „Nie wiem, nie pamiętam”.
- Rozumiem rozgoryczenie mieszkańców i jest mi przykro z tego powodu, że spadło to na nich, jak grom z jasnego nieba. Ale czy z dwojga złego nie będzie lepiej, jak ich działki zostaną wykupione, a swoje plany życiowe będą mogli realizować w innym miejscu? - pyta wiceburmistrz.
CENA ODWOŁANIA
Mieszkańcy odwołali się od decyzji Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska. Zwracają uwagę na to, że trasa została wyrysowana na planach, które nie uwzględniały trzech domów na ich osiedlu, że nie byli informowani o planach i że nowa trasa ingeruje w środowisko naturalne, bo narusza siedliska bociana białego.
- Rozmawialiśmy z dyrektorem ochrony środowiska, pracownikami firmy „Scott-Wilson”, pracownikami GDDKiA i pracownikami RDOŚ. Próbowali przekonać, żebyśmy wycofali odwołanie. Nie zrobimy tego. Chcemy zatrudnić ekologa, który zbada ten teren - mówią Rychlewscy.
Odwołali się wszyscy w jednym piśmie oraz każda z rodzin z osobna. Magdalena Murawska zbierała w niedzielę wieczorem podpisy. Podpisało się prawie 40 mieszkańców. Nie zgadzają się oni z przebiegiem trasy i przeznaczeniem budynków pod rozbiórkę. Proszą o przesunięcie przebiegu tej trasy i domagają się konsultacji w tej sprawie, bo wcześniej nikt z nimi nie rozmawiał. W Kowalewie boją się również hałasu przy zwiększonej liczbie przejeżdżających pojazdów.
Mieszkańcy chcą zgłosić sprawę również do prokuratury. Podejrzewają, że któraś z osób trzecich może w wyniku zmiany trasy S-5, uzyskać korzyść majątkową. Na razie nie zgłosili swoich podejrzeń.
BOCIAN KONTRA
Odnosząc się do odwołania mieszkańców i argumentów związanych z siedliskim bociana białego Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Bydgoszczy Włodzimierz Ciepły stwierdził, że mieszkańcom bocian biały pomylił się z czarnym, ponieważ to ten drugi gatunek jest chroniony. - Na razie tylko z Kowalewa mam odwołania. Mam nadzieję, że więcej nie będzie. Żeby przez kilku mieszkańców nie straciło całe województwo - powiedział.
Prezes Stowarzyszenia Ekologicznego w Barcinie Janina Drążek, po konsultacji z naukowcami z Poznania i Bydgoszczy, z całym przekonaniem powiedziała, że bocian biały jest objęty ochroną. Zwróciła uwagę, że Polskie Towarzystwo Przyjaciół Przyrody pro Natura uruchomiło specjalny program ochrony bociana białego w Polsce.
Sołtys Kowalewa Leon Rachubiński powiedział, że wywiesił wszystkie ogłoszenia, jakie dostał w sprawie przebiegu obwodnicy. - Tam są paragrafy, jeśil ktoś przeczytał, to dowiedział się, o co chodzi.
Dziś o 18:00 odbędzie się zebranie wiejskie, którego tematem będzie przebieg obwodnicy Kowalewa.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 966 (33/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze