Tomasz Dolski jeszcze zimą wyciął kilka drzew przy rowie melioracyjnym na swojej łące. Dowiedział się o tym Urząd Gminy, wynajął biegłego, który naliczył ponad 60.000 zł kary. Do tego sąd uznał go winnym kradzieży drewna. Mieszkaniec odwoła się od decyzji gminy do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. - To były nasze drzewa, na naszej łące - mówią mieszkańcy.
- Syn zaczął porządkować i wycinać już w grudniu i styczniu. Tam były krzaki, droga była nieprzejezdna. Wyciął te grubsze i cienkie, a potem przy rowie, na łące. Łąka do siana, drzewa cień dawały. Wyciął, ale już są odrosty. Już drzewa rosną. Gmina w ogóle o tę drogę nie dba. Jak pan to zobaczy, to ręką się pan przeżegna - mówią nam rodzice właściciela Mieczysław i Barbara Dolscy. - Potem, któregoś dnia, przyjechał policjant i strażnik leśny i sąsiad dzwonił do mnie, bo widział co się dzieje na łące i powiedział nam o tym. I mówię do syna: „Strażnik i policja na łące? Na co? Po co?”. Okazało się, że był oskarżony o te drzewa. Chłopak pojechał, wypytał o co chodzi i się dowiedział. Sołtys jakby się ujęła, to by gmina nic nie zrobiła. I potem się zaczęło. Policja przysłała wezwanie. Chłopak miał jechać do Janowca na przesłuchanie, a syn powiedział: „Jak chcecie mnie przesłuchiwać, to przesłuchujcie mnie tu”.
W Urzędzie Gminy w Rogowie usłyszeliśmy, że sprawą wycinki gałęzi przy drodze zainteresowała się sołtyska i zadzwoniła z pytaniem czy gmina wydała zgodę mieszkańcom na wycinkę i przy okazji poinformowała, że mieszkaniec wycina drzewa bez uprzedniego zgłoszenia.
Sołtyska Anna Kempiak powiedziała, że miesiąc wcześniej gmina kazała sołtysom zgłosić miejsca, w których istniała konieczność wycinki krzewów. I ona zgłosiła to miejsce. Potem zauważyła, że krzewy tam wycina Tomasz Dolski, a nie pracownik Urzędu.
Postanowiła wyjaśnić, czy ma to on dalej robić, czemu nie tnie tych drzew pracownik gminy. - Zgłosiłam, a oni, czyli gmina, dalej pociągnęli temat - mówi sołtyska.
Sprawa wycinki drzew była rozpatrywana dwutorowo. Przed sądem i administracyjnie. W czerwcu do sądu wpłynął wniosek policji o ukaranie mieszkańca Mięcierzyna za to, że z pasa drogi gminnej dokonał kradzieży drewna na szkodę Urzędu Gminy w Rogowie.

- "To były nasze drzewa na naszej łące" - mówi Mieczysław Dolski stojąc przy pniu ściętego drzewa fot. Remigiusz Konieczka
Tomasz Dolski został uznany za winnego i sąd wymierzył mu kare grzywny w wysokości 1.000 zł. Ponadto musi zapłacić 447,50 zł, czyli równowartość ukradzionego mienia, na rzecz gminy Rogowo. Został też obciążony wydatkami postępowania w wysokości 100 zł.
Druga sprawa dotyczy wycinki drzew przy rowie melioracyjnym na łące. Urząd Gminy w Rogowie wysłał biegłego, aby ocenił rozmiary wycinki drzew na działce 117/1. Pod koniec maja biegły przeprowadził wizję terenową i stwierdził, że zostało wyciętych 9 drzew należących do gatunku olcha czarna. Z przeliczników wynikających z przepisów rozporządzenia ministra środowiska wychodziło, że kara powinna wynieść 30.180 zł, ale została podwojona i wójt Tomasz Michalczak wydał decyzję administracyjną i nałożył karę w wysokości 60.360 zł.
- Ten pan nie prowadzi działalności gospodarczej, więc wystarczyło zgłoszenie, oględziny, protokół i mógłby wyciąć drzewa bez żadnych opłat - słyszymy w urzędzie.
I właśnie dlatego, że usunięcie drzew jest zwolnione z obowiązku uiszczenia opłaty, to zgodnie z ustawą o ochronie przyrody, kara została podwojona. Mieszkaniec zamiast 30.000 musi zapłacić 60.000 zł tylko dlatego, że w ustawie jest zapis pozwalający podwoić karę tym, którzy mogliby za darmo wyciąć drzewa, gdyby tylko dokonali wcześniej wszystkich formalności.
- Kontaktowałam się z prawnikiem i powiedział mi, że mam dzwonić do PiS-u. W Żninie biura PiS-u
nie ma i zadzwoniłam do Mogilna. Jeden pan odebrał. Opowiedziałam o co chodzi i polecił naszą sprawę jednemu panu z Inowrocławia. I ten pan z Inowrocławia zadzwonił. Powiedział, żeby jak najszybciej odwołać się do Bydgoszczy, a potem do niego zadzwonić. Czekamy - mówi pani Barbara.
W odwołaniu Tomasz Dolski wskazał na to, że drzewa zostały wycięte w sezonie grzewczym, a jego rodzina stanęła przed problemem braku opału. Powołał się na prezesa PiS-u Jarosława Kaczyńskiego, który kazał gromadzić dostępne środki grzewcze. W rodzinie jest niepełnosprawna siostra, którą trzeba się zajmować i jej córka, a rodzice są w podeszłym wieku. Rodzina żyje na granicy ubóstwa i nie ma środków na zapłacenie tak wysokiej kary. Drzewa, jakie zostały wycięte, były chore i krzywe. Mieszkaniec przyznał, że nie znał przepisów i prosi o ludzkie podejście do sprawy oraz o anulowanie kary, bo grozi to katastrofą dla całej rodziny. Tomasz Dolski odwoła się od wyroku sądowego.
Wójt Tomasz Michalczak powiedział, że teraz trzeba czekać na rozstrzygnięcie sprawy przez SKO, które może jego decyzję utrzymać albo uchylić i skierować do ponownego rozpatrzenia.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1643 (31/2023)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze