Jeżewice
Wycięli nie tę część lasu
16 sosen i brzozę wycięli pracownicy prywatnego zakładu leśnego w lesie należącym do mieszkańca Jeżewic w gminie Łabiszyn.
Stanisław Jurek zastanawia się, czy sprawę wycinki drzew zgłosić policji. Wprawdzie drewna nie stracił, bo pocięte zostało złożone w jego lesie, ale on nie planował wycinki dwudziestoletnich drzew akurat teraz. Stanisław Jurek to mieszkaniec Jeżewic w gminie Łabiszyn. Jest on właścicielem 8,45-hektarowego gospodarstwa, w którym niecały hektar stanowi dwudziestokilkuletni las sosnowo-świerkowy. Teren ten graniczy z Lasami Państwowymi, których zarządcą, z ramienia Nadleśnictwa Szubin, jest leśniczy Leśnictwa Łabiszyn Irosław Witucki.
W lesie państwowym w Jeżewicach w ostatnią sobotę pracownicy Przedsiębiorstwa Wielobranżowego Henryka Wiącka z Łabiszyna wycinali drzewa. - Pracownicy ci omyłkowo weszli na teren prywatny podczas wykonywania planowej wycinki na terenie Lasów Państwowych. My za to przeprosiliśmy - mówi Henryk Wiącek z Łabiszyna, którego pracownicy wykonywali w sobotę na zlecenie Nadleśnictwa Szubin (Leśnictwo w Łabiszynie) wycinkę drzew.
Wyciętych zostało 16 sosen i 1 brzózka z terenu prywatnego. Drewno zostało złożone na terenie poszkodowanego. Jest to około kubik drewna o wartości - jak szacuje Henryk Wiącek - 100 zł.
Henryk Wiącek udzielił ustnego upomnienia pracownikom, którzy wkroczyli na prywatny teren w Jeżewicach.
Przy Nadleśnictwie w Szubinie działa leśniczy ds. działek niestanowiących własności Skarbu Państwa, Zbigniew Mikołajczak. Potwierdził on, że zaistniała sytuacja to zwykła, ludzka pomyłka. Z drugiej jednak strony obowiązkiem prywatnego właściciela lasu powinno być oznakowanie terenu. - Gdyby pracownicy leśni zatrudnieni przez nadleśnictwo zobaczyli tabliczkę, że to teren prywatny, nie przekroczyliby tej granicy. Inna sprawa, że jest zaplanowana na około 10 lat wcześniej strategia gospodarki leśnej. Są przez leśników we współpracy z właścicielami wyznaczane do wycinki drzewa już nierokujące na przyszłość, po prostu stare i schorowane. W tym miejscu nastąpił błąd i leśnicy przeprosili właściciela ściętych drzew, a drewno z nich pozyskane jest do jego dyspozycji - mówi Zbigniew Mikołajczak.
Stanisław Jurek nie zgłosił tego zdarzenia organom ścigania, ale - mimo przeprosin ze strony sprawców - zastanawia się nad wszczęciem kroków prawnych.
Karol Gapiński
Pałuki nr 967 (34/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze