Reklama

Wykop niesnasek

Specjalista do spraw dróg w Urzędzie Miejskim Ryszard Parjaska pokazuje, gdzie jest działka gminna obok budowanego parkingu. To na niej pracownicy „El-Kajo” mieli składować na czas robót ziemię z wykopów. Z lewej Joanna Lasek, właścicielka działki, która podczas prac inwestycyjnych zasypana została ziemią, w środku Krystyna Gołaszewska, naczelnik wydziału inwestycji, dróg i remontów w żnińskim ratuszu.

     fot. Karol Gapiński

Żnin, właścicielka, plac budowy, parking, gmina
     Wykop niesnasek
     Właścicielka terenu graniczącego z placem budowy parkingu na ul. Żytniej zażądała od inwestora, czyli gminy, by doprowadził do porządku ten teren. Jej działka została bowiem rozjeżdżona przez ciężki sprzęt i składowano na niej mokrą ziemię z wykopów, która pod kołami zamieniła się w breję.

     Miniona jesień przyniosła mieszkańcom osiedla bloków wielorodzinnych w Żninie pewne polepszenie sytuacji parkingowej. A to jeszcze nie koniec. Nadal parkingów na blokowisku jest niewystarczająca ilość, ale jest ich więcej niż jeszcze kilka tygodni temu. Przede wszystkim do użytku został oddany rozbudowany o czterdzieści nowych miejsc postojowych parking przy ul. Browarowej.
     Do końca roku ma zostać również oddana pierwsza część placu parkingowego za blokami na ul. Żytniej (po lewej stronie, na 30 miejsc do parkowania). Druga część tej inwestycji przyniesie rozszerzenie parkingu jeszcze o podobną ilość miejsc postojowych w kierunku południowym, czyli w kierunku ul. Aliantów. Ale nastąpi to dopiero w przyszłości, bowiem Urząd Miejski w Żninie, który jest inwestorem, nie ma aż tak wiele pieniędzy. Dlatego w tym roku za blokami przy ul. Żytniej realizowany jest tylko pierwszy etap inwestycji. Inwestycja na ul. Żytniej warta jest - jak przekazała Krystyna Gołaszewska, naczelnik referatu inwestycji, dróg i remontów w ratuszu - 50.000 zł. Większość zmotoryzowanych mieszkańców uważa, że warto wydać pieniądze na ten cel.
     WYKOPY WBIŁY JĄ W ZIEMIĘ
     Nieco inne zdanie ma Joanna Lasek. Nie żeby była przeciwniczką parkingu za blokami na ul. Żytniej, ale protestuje przeciwko temu, jak ta inwestycja jest realizowana. Joanna Lasek mieszka na ul. Aliantów i jest właścicielką terenu tuż za budowanym parkingiem od zachodniej strony. Część jej działki przecina droga gruntowa, która również do niej należy. Droga ta wzmocniona jest szlaką. Służy jako dojazd do rzędu garaży postawionych bliżej ul. Aliantów. Właścicielką tych garaży jest również Joanna Lasek.
     Prace przy budowie parkingu zaczęły się od robót ziemnych. Inwestycję na zlecenie ratusza wykonuje firma El-Kajo z Bydgoszczy. Kiedy prace ruszyły, Joanny Lasek nie było w Żninie. Przebywała za granicą. Gdy wróciła, zastała na swojej działce sąsiadującej z budowanym parkingiem wielki nieład i mocno się zdenerwowała. Budowlańcy zostawili na jej terenie ziemię z wykopów. Ponieważ w tym czasie były opady deszczu i śniegu, to zrobiło się błoto. Ziemia jest rozjeżdżona ciężkim sprzętem. Również stan drogi gruntowej przebiegającej przez działkę Joanny Lasek znacznie się pogorszył. Ciężkie samochody i sprzęt spowodowały zdaniem Joanny Lasek, że fragmentami droga się uniosła, a fragmentami obniżyła. Joanna Lasek uważa, że dojazdy sprzętu firmy wykonującej parking dla gminy powinny się odbywać inną drogą - należącą do gminy.
     GDYBY TO PANI GOŁASZEWSKA WIDZIAŁA, ZŁAPAŁABY SIĘ ZA GŁOWĘ
      - Ogólnie zostawili tutaj syf i pełno śmieci. Rozjeździli moją działkę. Ci robotnicy nawet ubikacji typu „toi-toi” nie mają. Widziałam jednego z daleka, jak się załatwiał na mojej działce, a innym razem drugiego, który robił to kawałek dalej przytulony do rury ciepłowniczej ZEC-u, która tam przechodzi. Gdyby pani Gołaszewska z Urzędu to widziała, to by się złapała za głowę. Pani Gołaszewska bowiem mieszka w bloku, gdzie z okna mieszkania by to widziała. Tylko że miał szczęście ten pracownik, bo pani Gołaszewska musiała być wtedy w pracy - opowiada Joanna Lasek, która obserwuje z podwórza na ul. Aliantów to, co się dzieje na terenie budowy parkingu.
     Jest czwartek przed południem. Joanna Lasek dzwoni do nas z prośbą o interwencję. Wprawdzie pracownicy po jej wcześniejszych uwagach zaczynają porządkować jej działkę, ale według Joanny Lasek więcej tym czynią dalszej szkody, niż przywracają ład. Usuwana ziemia jest mokra i zostaje w formie błota na działce Joanny Lasek. - Proszę pana, ale ta pani nas w ogóle wczoraj nie chciała wpuścić, gdyśmy chcieli wjechać sprzętem i sprzątnąć tę ziemię. Ona przez nas była tu złożona po wykopach, a później leżała, bo myśmy musieli przerwać prace ze względu na ten orkan, który się przetoczył. Ta pani na nas krzyczała. My wcześniej nie wiedzieliśmy, że to jej działka - tłumaczy pracownik na budowie.
     - Przeszkadzałam, bo każdy wjazd tych koparek powoduje większe błoto. Ja tu zamierzam w przyszłości stawiać kolejne garaże. Może nawet w przyszłym roku na wiosnę, więc życzę sobie, by to było uprzątnięte, wyrównane, utwardzone, przywrócone do poprzedniego stanu. To samo dotyczy drogi, na której rozjeździliście mi szlakę - mówi Joanna Lasek.
     Niespodziewanie w trakcie tej dyskusji od ul. Żytniej na plac budowy wchodzą urzędnicy wydziału inwestycji, dróg i remontów: szefowa wydziału Krystyna Gołaszewska i specjalista do spraw dróg Ryszard Parjaska. Wizytowali inne miejsca w mieście i postanowili zlustrować też teren budowy parkingu.
     PEŁEN PORZĄDEK DOPIERO NA WIOSNĘ
     Ryszard Parjaska wskazuje pracownikom teren od ul. Żytniej w prawo (w kierunku rur ciepłowniczych i garaży) i mówi im, że tu jest teren gminny i to tutaj trzeba było zostawić na czas robót wykopaną ziemię. Pracownicy odpowiadają, że nie wiedzieli. Pytamy Krystynę Gołaszewską, dlaczego Joanna Lasek nie została poinformowana o budowie przed jej rozpoczęciem. Mogłaby wtedy kontrolować to, co się na niej dzieje i w porę zwrócić uwagę pracownikom, że to nie jest teren gminy, tylko jej. Krystyna Gołaszewska odpowiada, że inwestycja prowadzona jest nie na podstawie pozwolenia budowlanego, które wymagałoby poinformowania sąsiadów, a na podstawie zgłoszenia do starosty. Pani naczelnik prosi przy tym Joannę Lasek o spokój.
     - To wszystko, co zostało wyrzucone na pani działce, będzie uporządkowane tak, że będzie pani zadowolona. Wszystko zostanie przywrócone do stanu sprzed robót - zapewnia Krystyna Gołaszewska. Pracownicy firmy El-Kajo również zapewniają, że na wiosnę przyjadą dokończyć porządkowanie, bo teraz ziemia jest zbyt mokra.
     Joanny Lasek to jednak nie usatysfakcjonowało: - W ogóle nie powinniście tu wjeżdżać. Wjazd z drugiej strony jest taki, który należy do gminy, więc trzeba było tamtędy. Nie tylko, że zrobicie porządek, ale musicie to zrobić. Jeśli nie, to ja będę to egzekwowała od inwestora, czyli od gminy. Poza tym oczekuję też uzupełnienia drogi szlaką, by nie miała górek, jakie ma teraz. Wszystko ma być równo.
     O ile Krystyna Gołaszewska zgadza się z koniecznością uporządkowania terenu działki Joanny Lasek, na który wyrzucono ziemię, to jeśli chodzi o drogę wiodącą przez tę działkę, już tak nie jest. Pracownicy zapewniali, że tędy nie jeździli, choć Joanna Lasek twierdzi inaczej. W tym przypadku Krystyna Gołaszewska uznała, że droga nie jest rozjeżdżona przez ciężki sprzęt.
     Pani naczelnik stwierdziła: - Ja się zastanawiam, czy pani Joanna Lasek w ogóle posiada jakąś decyzję na lokalizację wjazdu na swoją drogę. Tamtędy odbywa się dojazd do jej garaży, a ja nie przypominam sobie, żebym wydawała taką decyzję.
     Joanna Lasek przyznała, że nie ma takiej decyzji.
     Pytamy Joannę Lasek, dlaczego tak bardzo jej przeszkadzają prace związane z budową parkingu. Przecież ludzie na osiedlu potrzebują miejsc, w których można zostawić samochody. Czy chodzi o to, że więcej miejsc parkingowych oznacza mniejsze zainteresowanie garażami? A te chce przecież w przyszłości stawiać na wynajem Joanna Lasek. Nasza rozmówczyni tylko się uśmiecha w odpowiedzi: - Oczywiście, że nie takie są moje intencje, gdy żądam, by uporządkowali teren. Parkingi nie spowodują, że będzie mniej chętnych na garaże. Tego się nie obawiam - mówi.
     Po naszej wizycie na placu budowy parkingu Joanna Lasek zadzwoniła do nas raz jeszcze i zapowiedziała: - Ja tak tego nie zostawię. Będę pilnowała, żeby mi to uporządkowali. Jak nie zrobi tego ta firma, to niech Urząd to robi, skoro nie potrafił dopilnować roboty.
    Film w zakładce Filmy.

Karol Gapiński
Pałuki nr 1141 (52/2013)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości