Ewakuacja mieszkańców Chobielina
Wylała Noteć
W czwartek w Chobielinie, rzut beretem od domu ministra Radosława Sikorskiego, Noteć wystąpiła z brzegów. Zaczęła zalewać jedno z gospodarstw. Mieszkańców ewakuowali strażacy i policjanci. Według zarządcy rzeki, przyczyną wylania rzeki były zatory. Według rolników, zaniedbanie zarządcy.
Za śluzą tworzyły się zatory, które uniemożliwiały swobodny przepływ wody Do wystąpienia Noteci w Chobielinie doszło 2 grudnia. Przed 15:00 policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Nakle pojechali do Chobielina. Okazało się, że po wystąpieniu z brzegów Noteci zagrożona jest jedna rodzina, która mieszka w pobliżu rzeki. Woda zaczęła wdzierać się na podwórze i podchodzić pod dom mieszkalny. Poziom wody zaczął wzrastać od czwartku rano. W pobliżu domu znajduje się jaz. Tam, gdzie woda przepływa przez jaz, lodu nie było. Ale w kierunku mostu i jeszcze dalej zrobił się zator i woda, zamiast płynąć korytem, zaczęła uchodzić na boki.
Ewakuacja zaczęła się po 15:00 i polegała na przeniesieniu mebli na piętro domu jednorodzinnego. - Chcieli nas zakwaterować w świetlicy w Starym Jarużynie. Ja pojechałam do córki do Występu, a syn i synowa nie chcieli jechać i zostali. Strażacy pomogli powynosić wszystko z pokoju i kuchni na górę - powiedziała Bożena Stramowska, która w Chobielinie mieszka z synem, jego żoną oraz dwójką małych dzieci (5 lat i półtora roku).
Mieszkanka Chobielina dodała, że woda zalała kurnik, pełno w nim lodu i wynosić trzeba było 9 kur. Nasza rozmówczyni już w sobotę wróciła od córki do domu. Tego dnia woda przestała podchodzić pod dom. Jej poziom się ustabilizował. Meble z piętra zostały zniesione na parter.
Oprócz domu zagrożony był most na Noteci. Spora warstwa lodu zgromadziła się pod mostem. Jego stan na bieżąco monitorowany był przez straż pożarną i pracownika Urzędu Miejskiego Wiesława Stepczyńskiego. Urzędnik powiedział, że konstrukcja mostu nie jest zagrożona. W piątek tuż za mostem brzegi Noteci zostały rozkopane, aby woda z zatoru mogła uchodzić na pola. W niedzielę woda w rzece i na polach była zamarznięta. W poniedziałek, kiedy przyszła odwilż, woda z rzeki oraz z topniejącego śniegu zalała drogę polną Występ - Chobielin. Sytuację monitorowali strażacy z PSP w Nakle. Dowódca JRG Nakło kpt. Sławomir Murawski powiedział, że droga jest zamknięta, a dojazd możliwy tylko od strony Janowa. W poniedziałek sytuacja na rzece była już stabilna.
Bożena Stramowska (siedzi z prawej) na czas ewakuacji jej domu w Chobielinie zamieszkała u córki Doroty Szel (stoi z prawej) w Występie. Z lewej stoi synowa Bożeny Stramowskiej - Żaneta Stramowska. Jej druga synowa - Bożena Stramowska (siedzi z lewej) przyjechała odwiedzić rodzinę w Występie, bo razem z mężem nie ewakuowali się i pilnowali zagrożonego zalaniem dobytku. - Mieszkam od 21 lat tutaj. Drogi były zalane, ale woda łąkami schodziła i powoli wysychało. Tak blisko jak teraz woda nigdy nie podchodziła. Nikt z rodowitych mieszkańców nawet tego nie pamięta - mówi Bożena Stramowska. - Tyle śniegu co na początku roku było i nic się nie wydarzyło. A teraz to.
Józef Bączek, sołtys Starego Jarużyna, do którego należy Chobielin, powiedział, że do takiego stanu rzeczy doszło w wyniku złego gospodarowania Notecią. Sołtys powiedział, że od kilku lat walczy o to, aby dno rzeki zostało oczyszczone, a boki umocnione. Nic nie zostało zrobione i skutkuje to tym, że zalewanych jest około 300 hektarów pól. I to nie tylko w tym roku, kiedy opadów było naprawdę dużo, ale również wtedy, kiedy było sucho. - Czy muszą ludzie cierpieć, żeby w tej sprawie ktoś coś wreszcie zrobił? - pytał sołtys Starego Jarużyna. - Sytuacja się nie poprawi, jak nie wyczyszczą Noteci i nie umocnią brzegu. Powinni zrobić tak, żeby z rzeki mogli czerpać korzyść wszyscy, którzy chcą.
Notecią zarządza Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Poznaniu. Ludgarda Iłowska, która w Zarządzie Zlewni Noteci RZGW w Bydgoszczy zajmuje się gospodarką wodną powiedziała, że problem zatoru na Noteci jest bardzo złożony. Wyjaśniła, że na rzece pojawiły się zatory śryżowe. Są to kawałki lodu swobodnie pływające po rzecze. Ale kiedy zgromadzą się w jednym skupisku, powodują zatrzymania przepływu wody, a nawet powódź. Zjawisko to pojawia się przy gwałtownym spadku temperatury. W Chobielinie zator od mostu w kierunku Nakła był powoli usuwany, ale trudno było zmniejszyć zator znajdujący się między jazem a mostem.
Odnosząc się do zarzutów o złe zarządzenie rzeką nasza rozmówczyni powiedziała, że wszystkie rzeki są własnością Skarbu Państwa, a finansowanie działalności Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej odbywa się w oparciu o budżet państwa. Z tego źródła do RZGW trafiają środki na pokrycie 10% realnych potrzeb. - I chyba więcej w tej sprawie nie muszę mówić - stwierdziła Ludgarda Iłowska. - To nie rzeka ogranicza działalność ludzi. To ludzie podchodzą za blisko i ograniczają możliwości rzeki. Tam są naturalne tereny zalewowe. W tych miejscach od tysięcy lat wylewa rzeka. Dodała, że powinny być to obszary wyłączone z użytkowania. Żeby tak się stało, gminy muszą mieć na te tereny aktualne miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego, a nie mają.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 982 (49/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze