Jacek Mazany: - Nie zostawimy mieszkańców samych sobie
Wysoko podnosić nogi
i kupić samochód terenowy
W Gorzycach wzdłuż drogi powiatowej położono chodnik. Mieszkańcy z jednej strony cieszą się, bo dzieci są bezpieczne, kiedy idą do szkoły. Ale z drugiej strony część mieszkańców nie może wjechać na swoje posesje, bo chodnik jest za wysoki. Gdy samochód zahaczy o wysoki krawężnik, można urwać tłumik, o czym przekonały się dwie mieszkanki.
Mieszkańcy Gorzyc: Barbara i Ireneusz Nowakowie oraz Magdalena Czeterbuk dziwią się, że chodnik jest tak wysoki Kilka dni przed dniem Wszystkich Świętych firma Dom-Bruk z Januszkowa kładła chodnik w Gorzycach wzdłuż drogi powiatowej Żnin - Kcynia. Mieszkańcy wsi są z samej inwestycji bardzo zadowoleni. Cieszą się, że poprawi się bezpieczeństwo dzieci uczęszczających do miejscowej szkoły. Mają jednak zastrzeżenia do jakości wykonanych robót. Zdaniem mieszkańców pięciu posesji znajdujących się u wylotu Gorzyc w kierunku Kcyni, chodnik jest za wysoki w stosunku do jezdni. Chodnik ma około 20 cm wysokości. Krawężniki przy wjeździe nieco obniżono. Pomimo to wjazd na posesje to dla mieszkańców posesji w Gorzycach koszmar. Niektórzy ponieśli już pierwsze straty.
- Asfalt jest bardzo nisko, a chodnik w stosunku do niego bardzo wysoko. Zwracaliśmy uwagę wykonawcy, że będzie problem wjechać samochodem na posesję, ale pracownicy mówili, że wykonują to według planu - opowiadają mieszkańcy. Dwie nasze rozmówczynie przyznają, że podczas wjazdu na posesję urwały w samochodach tłumiki. Zastanawiają się, kto im pokryje straty. Teraz mieszkańcy albo nie wjeżdżają na posesje autami, albo korzystają z gruntowej drogi prowadzącej przez łąkę sąsiada, biegnącej z tyłu zabudowań. Kto nie wjeżdża na teren posesji, zostawia samochód na poboczu drogi. Samochody o niskich zawieszeniach nie mają szans, by opuścić wjazd bez szwanku, a także przejechać przez łąkę. Mieszkańcy żartują, że musieliby kupić samochody terenowe.
- Teraz jest bardzo ciężko, a co będzie zimą, jak nas tutaj zawieje i zasypie. W ogóle stąd nie wyjedziemy, bo tutaj dwumetrowe zaspy są. Zimą łąkami również się nie przejedzie - zastanawiają się nasi rozmówcy. Niektórzy mieszkańcy zdradzają, że podsypują wjazdy żwirem, by wjechać na swój teren, ale padający deszcz rozmywa żwir i na niewiele to się zdaje.
Zanim powstał chodnik, można było dojść do drogi po widocznej na pierwszym planie kostce (u dołu zdjęcia). Teraz żeby wejść na chodnik, trzeba wdepnąć w mokrą ziemię lub skoczyć. Mieszkańcy Gorzyc dziwią się, że nigdzie nie ma tak wysokich chodników i krawężników przy wjazdach na posesje. Zdają sobie sprawę, że kiedyś droga przez wieś będzie remontowana. Nie przypuszczają jednak, by warstwa asfaltu, która zostanie położona, miała więcej niż 4 cm grubości. W tej sytuacji chodnik i tak będzie za wysoki. Podkreślają, że gdyby taka sytuacja występowała przez miesiąc, to byliby się w stanie przemęczyć, ale w sytuacji, kiedy prace zakończono, a wjazd na posesje jest niemożliwy, nie mają zamiaru tak tego zostawić.
A jak było dotychczas? Z relacji mieszkańców wynika m.in., że w miejscu, w którym jest chodnik, było pobocze. Otwierając bramę od strony frontonu domu wychodziło się po kostce polbrukowej (którą mieszkańcy położyli we własnym zakresie). Przed rozpoczęciem budowy chodnika pracownicy przywieźli ziemię, jako podkład pod budowę. Tym samym podnieśli poziom względem drogi. Teraz, by wyjść z posesji wprost na chodnik, trzeba dać duży krok do góry lub wdepnąć w mokrą ziemię. Podobnie przy schodzeniu z chodnika. Młodzi mieszkańcy sobie poradzą, ale dla starszych stanowi to nie lada wyzwanie, a również zagrożenie.
- Roweru nie da się tutaj pod to wyprowadzić - pokazują mieszkanki Gorzyc.
Mieszkańcy są przekonani, że krawężniki przy wjazdach na posesje muszą zostać obniżone, ponieważ nie chcą niszczyć samochodów ani zostawiać ich na poboczu.
- O chodnik walczyliśmy od lat osiemdziesiątych. Cieszymy się, że dzieci będą chodzić bezpiecznie do szkoły i jesteśmy zadowoleni z tego chodnika, ale nie z jego wykonania. Dlaczego te krawężniki są tak wysokie? Zrobili nam tu schody do nieba - ironizują mieszkańcy. Problem zasygnalizowali radnej powiatowej Marii Błońskiej. Radna opowiedziała o zastrzeżeniach mieszkańców do wykonanych prac Jackowi Mazanemu, dyrektorowi Zarządu Dróg Powiatowych w Żninie.
Dyrektor Jacek Mazany wyjaśnia, że zakładając chodnik trzeba mieć na uwadze perspektywę remontu nawierzchni jezdni, co w tym roku się nie udało, ponieważ zabrakło na ten cel pieniędzy. Gdyby prace przy budowie chodnika i drogi zostały zsynchronizowane, to taka sytuacja by nie wystąpiła. Kiedy odcinek drogi relacji Żnin - Kcynia będzie w Gorzycach realizowany, tego dyrektor nie jest w stanie powiedzieć. Cieszy się, że na sesji Rady Powiatu otrzymał od radnych zapewnienie, że jeśli powiat otrzyma zwrot pieniędzy z tytułu zadłużenia szpitala, to większa część tych pieniędzy zostanie przeznaczona na remonty dróg powiatowych. Zdradza, że jest gotowy plan poprawy dróg powiatowych. Przyznaje też rację kierowcom, że z roku na rok stan dróg powiatowych staje się coraz gorszy.
I zapewnia: - Na pewno nie zostawimy ludzi samych sobie. Jeśli tylko warunki na to pozwolą, to będziemy chcieli w tym tygodniu to skorygować. Wjazdy na posesje zostaną złagodzone kamieniem wapiennym. By korekta robót była skuteczna, musi zostać wykonana w dniu, kiedy nie będzie padał deszcz.
Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 978 (45/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze