Reklama

Wywar niepokoju

Słupy
     Wywar niepokoju
     W Słupach magazynowana jest brunatna ciecz, która wpływa do Gąsawki. WIOŚ sprawdza, czy doszło do skażenia rzeki. Mieszkańcy obawiają się o swoje zdrowie.

Mieszkańcy Słupów twierdzą, że zbiorniki magazynowe - przy których stoją - są nieszczelne
    fot. Remigiusz Konieczka

     Mieszkańcy Słupów powiedzieli nam, że już od początku stycznia do wsi przyjeżdżają ciężarówki z cieczą niewiadomego pochodzenia. Substancja przywożona jest w specjalnych beczkach-termosach. Jej temperatura wynosi około 40 stopni Celsjusza. Wlewana jest do ogromnych dołów, które wcześniej, w czasach PGR, służyły do magazynowania gnojowicy. Substancja ta wydziela specyficzny zapach, a przy takiej ilości - zbiorniki mogą pomieścić 15.000 m3 substancji - jest on nie do wytrzymania. Poza tym mieszkańcy Słupów zauważyli, że brązowa ciecz wpływa do Gąsawki. Postanowili powiadomić o tym burmistrza Szubina Ignacego Pogodzińskiego.
     W liście skierowanym do burmistrza mieszkańcy napisali, że obawiają się o bezpieczeństwo, ponieważ na terenie, na którym składowana jest substancja, blisko dołów z cieczą, często bawią się dzieci. Mieszkańcy nie wiedzą, jaki wpływ substancja ma na środowisko, a niedaleko magazynów jest hydrofornia, są stawy rybne i Gąsawka. I to właśnie do pałuckiej rzeki wpływa brązowa ciecz.
     Nasi rozmówcy twierdzą, że jeden ze zbiorników magazynowych jest nieszczelny, bo wszystkie były wypełnione cieczą niemal po brzegi, a od pewnego czasu w jednym do przelania brakuje około 1,5 metra.
     Urząd Miasta w Szubinie powiadomił Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska, a mieszkańcy policję. Były patrole policji, interwencje i kontrole WIOŚ. Mieszkańcy Słupów nie byli jednak zadowoleni z wyników kontroli i drążyli sprawę dalej.
     Dawne PGR od Agencji Nieruchomości Rolnych dzierżawi Przedsiębiorstwo Produkcyjno-Handlowe Wrzos. Umowa dzierżawy pomiędzy ANR OT Bydgoszcz a PP-H Wrzos w Słupach zawarta została na okres od 1 marca 1994 r. do 31 października 2013 r.

W takich magazynach składowany jest gorzelniany wywar
    fot. Remigiusz Konieczka

     W wyniku kontroli z 11 lutego Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska w Bydgoszczy ustalił, że spółka Wrzos 3 stycznia podpisała umowę z firmą Bioetanol AEG z Chełmży i na tej podstawie wynajmuje jej obiekty magazynowe o pojemności 15.000 m3, które wcześniej służyły do magazynowania gnojowicy. W obiektach według umowy miał być magazynowany wywar z gorzelni, wykorzystywany później jako nawóz rolniczy. Umowa została zawarta na rok. Pracownicy WIOŚ ustalili, że wynajmujący oświadczył, iż obiekt jest przystosowany technicznie i jest zdatny do użycia jako magazyn.
     Te ustalenia kwestionują mieszkańcy, ponieważ wyraźnie widać, że obiekty szczelne nie są, a substancja wycieka do Gąsawki. I dziwią się temu, że jeden dzierżawca może poddzierżawiać obiekty kolejnej firmie. Okazuje się, że może. - Umowa przewiduje możliwość poddzierżawy części elementów składowych przedmiotu dzierżawy za zgodą właściciela, wydawaną na pisemny wniosek dzierżawcy - informuje nas Ryszard Kołodziejczyk, rzecznik prasowy Oddziału Terenowego ANR w Bydgoszczy, ale dodaje: - Dzierżawca nie składał wniosku do ANR o zgodę na poddzierżawę przez firmę „Bioetanol” AEG z Chełmży, co obecnie jest tematem sprawdzania przez służby nadzoru właścicielskiego naszego oddziału.
     Mieszkańcy Słupów postanowili działać do skutku i w związku z zaobserwowanym wyciekiem po raz kolejny wezwali WIOŚ i policję. Uznali, że poprzednie wizje lokalne prowadzone przez inspektorów WIOŚ nie doprowadziły do przerwania transportu i magazynowania substancji. Poza tym nikt ich tak naprawdę nie poinformował, czy substancja jest szkodliwa. Pocztą pantoflową dowiedzieli się, że przy zetknięciu z wodą wywar może być szkodliwy. Z tym, że nikt im tego, jak na razie, nie chce potwierdzić.
     Funkcjonariusze z Komisariatu Policji w Szubinie dwukrotnie podejmowali interwencje w sprawie substancji magazynowanej na terenie PP-H Wrzos. Pierwsze zgłoszenie Komisariat Policji w Szubinie otrzymał w styczniu br.
     - W związku z otrzymanym zgłoszeniem dotyczącym przechowywania substancji ciekłej w zbiornikach w Słupach, przeprowadzono czynności wyjaśniające, w ramach których powiadomiono Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Ww. instytucja wykonała oględziny miejsca i sposobu przechowywania substancji. W piśmie skierowanym do Komisariatu Policji w Szubinie od Wojewódzkiego Inspektora Ochrony Środowiska w Bydgoszczy wynika, iż nie stwierdzono śladów rozlania się substancji na grunty. W związku z powyższym, iż nie było podstaw aby domniemać, że zaistniało przestępstwo, skierowano wniosek do Prokuratury Rejonowej w Szubinie o odmowę wszczęcia postępowania - informuje post. Justyna Topolska, p.o. oficer prasowa Komendanta Powiatowego Policji w Nakle. - W dniu 20 marca 2011 roku funkcjonariusze podjęli drugą (ostatnią na chwilę obecną) interwencję w miejscowości Słupy, w związku ze zgłoszeniem pani sołtys, że ze zbiorników do pobliskiej rzeki Gąsawka wylewane są substancje trujące. Niezwłocznie ustalono, iż w dniu 21 marca 2011 roku prowadzona była ponowna kontrola terenu przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. W chwili obecnej Komisariat Policji w Szubinie oczekuje na opinię i stanowisko, jakie zajmie w tej sprawie Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska. Jeżeli WIOŚ potwierdzi, że substancja zagraża środowisku, będzie prowadzone dalsze postępowanie w sprawie przestępstwa.
     Sołtys Słupów Anna Damazyn powiedziała, że poprosiła nakielski sanepid o przebadanie wody. Jej prośba pozostała, jak twierdzi, bez odpowiedzi. Jak nas poinformowano w PSSE w Nakle, nie wpłynęła żadna pisemna prośba o przebadanie „tajemniczej substancji”, która przedostaje się do Gąsawki.
     - O problemie mieszkańców wsi Słupy, dotyczącym składowania na terenie byłego gospodarstwa rolnego nieznanej substancji ciekłej, Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Nakle powziął informacje z pisma przesłanego mu do wiadomości przez burmistrza Szubina. Z uwagi na fakt, że w niedalekiej odległości od zbiorników z wywarem znajduje się ujęcie wody dla mieszkańców miejscowości Słupy, 16 lutego i 15 marca z ww. wodociągu pobrano i przebadano wodę pod kątem jej przydatności do spożycia. Jakość przebadanej wody odpowiadała wymaganiom sanitarnym - informuje Powiatowy Inspektor Sanitarny w Nakle Marzenna Wojciechowska.
     W poniedziałek i wtorek do Słupów po raz kolejny przyjechali pracownicy WIOŚ. Anna Nowakowska, naczelnik wydziału inspekcji bydgoskiego WIOŚ, powiedziała, że podczas zimowych kontroli pracownicy nie zauważyli, aby magazynowana substancja wyciekała do Gąsawki. Teraz zostały pobrane próbki i wysłane do laboratorium. WIOŚ czeka na wyniki badań, które odpowiedzą na pytanie, czy - a jeśli tak, to w jakim stopniu - substancja jest szkodliwa. WIOŚ nie będzie sprawdzać szczelności dołów magazynowych. Ma zamiar zlecić sprawę do zbadania przez Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Nakle.
     Z dzierżawcą i poddzierżawcą magazynów nie udało nam się skontaktować.

Reklama

Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 997 (12/2011)

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości