Reklama

Za kilka dni zostanie bez dachu nad głową

Leokadia Katulska ma czas na opuszczenie wynajmowanego od wielu lat domu w Bielawach (gm. Janowiec Wlkp.) do 25 kwietnia. Dostała wypowiedzenie z powodu kilkumiesięcznego zalegania z czynszem. Kobieta twierdzi, że zaległości powstały w wyniku problemów zdrowotnych, a oprócz tego zwlekała z zapłatą, ponieważ nieruchomość jest nieremontowana - dach przecieka, a na suficie i ścianach rozwinął się grzyb. Ubiegała się m.in. o mieszkanie socjalne, jednak odesłano ją z kwitkiem. Gmina Janowiec Wlkp. nie posiada ani jednego wolnego lokum.

Leokadia Katulska mieszka w Bielawach od ponad 17 lat. Od ok. 10 lat, po śmierci męża, samotnie. Na co dzień towarzyszą jej zwierzęta - dwa psy i kot, które żyją ze sobą w przyjaźni. Pierwotnie umowa na wynajem dwupokojowego domu z kuchnią sporządzona była na jej nieżyjącą już mamę. Dopiero od niedawna na nią. Właściciele nigdy nie remontowali nieruchomości. Przez lata stan pomieszczeń ulegał znacznemu pogorszeniu. Aktualnie grzyb, pleśń i wilgoć występują praktycznie wszędzie, a w powietrzu unosi się zapach stęchlizny. W domu nie ma również ciepłej wody, ani łazienki z prawdziwego zdarzenia. Jest tylko dobudowana przez zmarłego męża prowizoryczna toaleta bez miejsca do kąpieli. Seniorka myje się w misce.
PRZESTAŁA PŁACIĆ
Problemy z regulowaniem czynszu - miesięczna opłata za wynajem to 300 zł - zaczęły się w listopadzie ubiegłego roku. - W czasie, kiedy miałam płacić przeszłam komputerowe badania w wojskowej klinice okulistycznej w Bydgoszczy i zabieg laserowy oczu. A samochód kosztuje. Płaciłam po 150 zł, żeby tam dojechać - tłumaczyła pani Leokadia. Mieszkanka Bielaw żyje z emerytury przyznanej jej po mężu, która wynosi ok. 1.600 zł oraz świadczenia z ZUS - otrzymuje dodatkowych 500 zł głównie z przeznaczeniem na leki. Z informacji, które nam przekazała wynika, że od czasu do czasu wspiera ją także miejscowy MGOPS (oferując przede wszystkim produkty spożywcze).
- Dopóki płaciłam to było dobrze, właścicielce nic nie przeszkadzało. A kiedy przestałam płacić to okazało się, że dom nie nadaje się do zamieszkania, tylko do wyburzenia i mam się wyprowadzić - kontynuuje seniorka, pokazując nam wszystkie pomieszczenia, w których egzystuje. Ich stan jest, nie przebierając w słowach, fatalny. Nie tylko ze względów estetycznych, ale przede wszystkim z uwagi na zagrożenie dla zdrowia. - Jak zaczęłam się skarżyć na te warunki to któregoś dnia usłyszałam, że będzie remont. Myślałam, że dojdzie do ugody. Jakby rozpoczęli to starałabym się płacić po 600 zł, żeby spłacać koszty tego remontu, ale przywieźli blachę i potem zabrali - opowiadała.
Seniorka nie reguluje więc już czynszu szósty miesiąc. W marcu otrzymała od właścicielki pisemne przedarbitrażowe wezwanie do zapłaty w kwocie 1.500 zł oraz nakaz opuszczenia budynku do 1 kwietnia, czego nie uczyniła. Wczoraj otrzymała natomiast kolejne wezwanie, tym razem sporządzone przez prawnika. Ostateczna data wyprowadzki to 25 kwietnia.
POWINNA SZUKAĆ POMOCY U DZIECI?
Leokadia Katulska postanowiła ubiegać się o mieszkanie socjalne. Pokazała nam odmowne pismo z Urzędu Miejskiego z datą 26 lutego br., uargumentowane brakiem mieszkań socjalnych. Osobiście też udała się z prośbą o pomoc m.in. do burmistrza Leszka Grzeczki. Bezskutecznie. Rozważała ponadto wynajęcie kawalerki w bloku, jednak kosztowne procedury notarialne oraz konieczność wskazania lokalu zastępczego w razie eksmisji była z jej strony niemożliwa. Przerosły ją także koszty wynajmu, które razem z czynszem i opłatami wyniosłyby tyle, co jej miesięczna emerytura po mężu.
- Na tę chwilę nie mamy wolnego lokalu nadającego się do zamieszkania. Z tego co mówiła ta pani to wynika też, że ma rodzinę, więc może u niej w pierwszej kolejności powinna szukać pomocy (...). Nawet jakby było wolne mieszkanie to nie jest powiedziane, że by je dostała, bo nie tylko ona oczekuje. Komisja mieszkaniowa rozpatruje złożone wnioski - przekazał gazecie burmistrz Leszek Grzeczka.
Pani Leokadia ma czwórkę dzieci. Zapytaliśmy więc czy nie mogłaby poprosić o wsparcie jednego z nich? Twierdzi, że zarówno córki, jak i syn nie byliby w stanie przyjąć jej pod swój dach, ponieważ nie mają wystarczającej ilości miejsca. Mieszkają na niewielkich metrażach. Wolałaby poradzić sobie samodzielnie.
Inspektor ds. rolnictwa i gospodarki gruntami w janowieckim ratuszu Katarzyna Kujawa przekazała nam, że gmina posiada ogółem 33 lokale komunale: 11 na terenie miasta i 22 na terenie wiejskim oraz 10 lokali socjalnych również na terenach wiejskich. Obecnie wszystkie - jak mówi - są zajęte.
REMONT PRZEWYŻSZY WARTOŚĆ DOMU
Udało nam się skontaktować z właścicielką nieruchomości, w której od lat zamieszkuje schorowana seniorka. - Do wypowiedzenia doszło, ponieważ pani Katulska nie płaci czynszu, a ja nie zamierzam już inwestować w dom, gdyż ten koszt przekroczy jego wartość. Miał być zrobiony remont, miał być zrobiony dach, blacha była kupiona, miało być wymienione okno, ale cały czas zwodziła mnie z płatnościami. Ignorowała mnie, nie chciała się dogadać - tłumaczyła gazecie właścicielka nieruchomości. Przyznała, że wiedziała o problemach okulistycznych pani Leokadii i bez problemu zgodziła się przełożyć jedną z płatności na grudzień. - Nie pojawiła się w umówionym terminie. W styczniu również powiedziała, że nie ma pieniędzy. Na początku lutego, kiedy dostała rentę też nie zapłaciła, kiedy do niej poszłam. Podobnie było w marcu. Później powiedziała, że przyjdzie jutro. I nie przyszła do tej pory. [...] Stwierdziłam, że nie zaufam już takiej osobie i zaniechałam remontu - usłyszeliśmy. Dodała, że seniorka nie skarżyła się wcześniej na stan lokalu. Dopiero niedawno zaczęła zgłaszać problemy z przeciekającym dachem. - Z mojej strony pojawiły się natomiast obiekcje, co do psów. Zagryzały mi kury na podwórku - dodała.
Właścicielka zaznacza, że nie chce już wynajmować domu dotychczasowej lokatorce i zdania nie zmieni. - Ona ma wybór. Chodzi mi o jej zdrowie, o jej życie. Może znaleźć sobie inne mieszkanie, gmina też może jej znaleźć - kontynuuje. Zaznaczyła także, że czynsz, który opłacała pani Leokadia był wyjątkowo niski. Przez lata wynosił jeszcze mniej, bo symboliczne 150 zł.
A JEŚLI MIESZKANIE SIĘ NIE ZNAJDZIE?
Pani Leokadia ma na opuszczenie posesji zaledwie kilka dni. Jest zdecydowana to zrobić, ale obawia się, że zostanie bez dachu nad głową. - Nie mam wyjścia. Jeśli niczego nie znajdę, będę bezdomna. Zostanę na ulicy - zakończyła.

Justyna Kulpińska

Reklama

Miejsce zdarzenia mapa Pałuki Żnin
Aplikacja na Androida

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/05/2024 10:39
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości