Reklama

Zaczynał na dmuchanym aligatorze, niedawno został mistrzem Polski w żeglarstwie

Szymon Tucholski to mistrz Polski w klasie Optimist do lat 9. Żegluje od siódmego roku życia. Miłość do wody i pływania zaszczepili mu rodzice. Z młodym mistrzem rozmawialiśmy o tym, jak wygląda jego codzienne życie i czy poza żeglarstwem ma jeszcze jakieś inne zainteresowania.

W środowy poranek w Centrum Sportów Wodnych w Żninie słychać okrzyki pospieszające młodych pływaków do wypłynięcia na Jezioro Żnińskie Małe. Szymon Tucholski wraz z mamą znajdują jednak chwilkę czasu, by opowiedzieć o drodze przebytej do tak dużego osiągnięcia, jakim jest zdobycie tytułu mistrza Polski w klasie Optimist do lat 9.

Weronika Mistrzak: - Skąd wzięła się pasja do żeglarstwa?

Ewa Tucholska (mama) - Znałam Międzyszkolny Klub Żeglarski w Żninie i przywiozłam syna, aby spróbował. Ja też pływałam jako dziecko i wiem, że jest to fajny sport. Jest to alternatywa dla piłki nożnej, dla spędzania czasu przed komputerem. Przygoda z wodą zaczęła się w 2020 roku. Wtedy Szymon uczył się techniki. Na regaty jeździ od zeszłego roku.

Reklama
Szymon Tucholski przy swojej żaglówce fot. Weronika Mistrzak


- Jak wyglądają treningi?

Szymon Tucholski - Trenuję 3-4 razy w tygodniu. W wakacje trenuję rano, a jak jest szkoła to po południu. Kiedy przychodzisz pierwszy raz, dostajesz kapok, żaglówkę i na wodę. Na początku są trójkątne, treningowe, mniejsze żagle. Wcześniej jest tylko nauka z teorii, która jest uzupełnieniem treningów. Żadnego innego przygotowania na wodzie nie ma. Jedynie trener nas bierze na dmuchanego aligatora i ciągnie po jeziorze, żebyśmy się oswoili z wodą. Pływam sam. Każdy ma swoją łódkę i przypisany do niej numer na żaglu. Ten numer zostaje już z zawodnikiem na zawsze. W tym roku mam nową łódkę Optimist, a moja szczęśliwa liczba to 3664. To mój znak rozpoznawczy na każdych regatach.

Reklama

- Czy Szymon potrafi pogodzić pasję z nauką?

ET: - Szymon nie ma z tym problemu, bardzo dobrze się uczy. Ma nauczanie wczesnoszkolne, zintegrowane, z czego najbardziej lubi zajęcia sportowe. W klubie jest świetna atmosfera, co znacznie wpływa na funkcjonowanie dziecka w tym sportowym świecie. Mamy świetnego trenera, który tworzy bardzo rodzinną atmosferę. Tutaj pojęcie współzawodnictwa nie istnieje. Wszyscy się mocno wspierają, cieszą z własnych sukcesów.

- Czy ma inne zainteresowania oprócz sportów wodnych?

Reklama

ET: - Szymon pasjonuje się ornitologią. Z zapałem podgląda ptaki oraz wszystko co się rusza. Czasem jeździ na szachy i na piłkę nożną.

Żaglówka Szymona Tucholskiego ma numer 3664 fot. archiwum MKŻ Żnin


- Przed tobą ostatni miesiąc wakacji. Jakie masz plany regatowe na ten miesiąc?

SZT: - Za trzy dni [rozmawialiśmy 10 sierpnia - przyp. red.] mamy regaty w Sępólnie Krajeńskim. Za dwa tygodnie w Charzykowy. We wrześniu w Żninie, o Puchar Burmistrza na Jeziorze Żnińskim Małym. A na Dużym Żnińskim w dniach 17-18 września, bierzemy udział w Cukrownia Cup.

- Chciałbyś zostać zawodowym żeglarzem w przyszłości?

Reklama

SZT: - Bardzo! Chciałbym spróbować na Morzu Bałtyckim. Trener obiecuje, że nas zabierze, kiedy osiągniemy wysoki poziom naszych umiejętności.

Szymon Tucholski z rodzicami fot. archiwum MKŻ Żnin


- Największa trudność z jaką przyszło wam się zmierzyć?

ET: - Szymon jest z wodą obyty, jeździł na basen w ramach zajęć szkolnych. Najgorzej pływa się, kiedy wieje, wtedy nie ma takiej stuprocentowej pewności, czy ta żaglówka utrzyma się na wodzie. Brak poczucia równowagi i to, że ona zostanie zachwiana, to był największy strach Szymona na początku. ""Tylko żeby nie wiało!"" zawsze powtarzał. Teraz już się tak nie boi.

Reklama
Szymon Tucholski z trenerem Mariuszem Kaźmierczakiem na najwyższym stopniu podium Mistrzostw Polski w klasie Optimist do lat 9 fot. archiwum MKŻ Żnin


- Jak pani traktuje pasję syna?

ET: - Ja zawsze mówię: jak pływasz, to na sto procent. Jak walczysz, to do końca. A przede wszystkim to ma być dobra zabawa. To jest jeszcze dziecko i nie chcemy na nim wywierać żadnej presji. Dlatego zawsze mówimy: dobrej zabawy! Zawsze po zawodach dzieci zwiedzają miasteczko, w którym odbywają się regaty, grają w piłkę z innymi klubami, chodzą na plażę. Mają kolegów w innych klubach, dzięki temu jest zdrowa rywalizacja i wyjątkowa atmosfera.

- Dziękuję za rozmowę

Weronika Mistrzak, 10 VIII 2022

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości