Reklama

Zagrożenie wiatrakami może wrócić

 Projektantka Małgorzata Janiak zapowiedziała, że jeśli Wojewódzki Sąd Administracyjny przyzna rację wojewodzie i zakwestionuje studium, to gmina Gąsawa znów będzie musiała się borykać z problemem lokalizacji elektrowni wiatrowych 

       fot. Arkadiusz Majszak

Gmina Gąsawa, wiatraki, wojewoda Ewa Mes, radni
    Zagrożenie wiatrakami może wrócić
    Wojewoda Ewa Mes zaskarżyła studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego gminy Gąsawa do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Gmina ma do wyboru: uchylić samodzielnie studium lub czekać na rozstrzygnięcie sądu. Jeśli gmina przegra sprawę, to zostaje jej jeszcze odwołanie się do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Niekorzystne rozstrzygnięcie w drugiej instancji spowoduje, że studium zostanie uchylone, a cała procedura z jego uchwaleniem zacznie się od początku, ale wtedy już jako strona przystąpi do niej firma zainteresowana lokalizacją elektrowni wiatrowych.

    Pod koniec stycznia gąsawscy radni uchwalili zmiany w studium uwarunkowań i zagospodarowania przestrzennego gminy Gąsawa. Uchwalenie nowego studium było konieczne, ponieważ poprzednie, opracowane w 1997 roku, nie spełniało obecnych wymogów, a jego zapisy nie pozwalały na prowadzenie sensownej polityki rozwoju planistycznego gminy.
    Wojewoda kujawsko-pomorski Ewa Mes zaskarżyła studium. Gąsawscy radni zajęli się problemem na połączonym posiedzeniu wszystkich komisji stałych Rady Gminy w miniony poniedziałek. W obradach wzięła też udział projektantka studium Małgorzata Janiak, która omówiła zastrzeżenia wojewody. Pierwsze zastrzeżenie dotyczy tego, iż przyjmując do realizacji nowe studium w styczniu, radni unieważnili stare studium. - Wojewoda uznał, że jeśli robi się zmianę studium, to stare studium powinno obowiązywać tylko z tą zmianą. Wojewoda nie wziął pod uwagę, że my w 100% zmieniliśmy studium. Uchwaliliśmy całkiem nowe studium. Wojewoda stwierdził, iż się z takim stanowiskiem nie zgadza. Myśmy procedurę studium przeprowadzili dokładnie i prawidłowo. Zobaczymy, co sąd z tym zrobi - powiedziała Małgorzata Janiak.
    Wojewoda zarzuciła też brak uzgodnień na etapie opracowywania studium z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska w zakresie rezerwatu źródła rzeki Gąsawki. Według Małgorzaty Janiak rezerwat znajduje się na terenie obszaru Natura 2000. Podkreśliła, iż opracowując studium uzyskała uzgodnienia dotyczące całego obszaru Natura 2000. - Wojewoda uznał jednak, że tego uzgodnienia nie ma. Dla całego obszaru „Natura 2000” uzyskaliśmy uzgodnienia i uznaliśmy, że są wystarczające - tłumaczyła projektantka.
    W opinii wojewody gąsawskie studium nie jest również zgodne z planem województwa kujawsko-pomorskiego. - I tu wojewoda ma rację z wyjątkiem nakazu utworzenia Pałuckiego Parku Krajobrazowego - zaznaczyła Małgorzata Janiak. Przypomnijmy, iż gąsawscy radni wyrazili się przeciwko utworzeniu Pałuckiego Parku Krajobrazowego na terenie gminy Gąsawa. Plan powstania takiego parku znajduje się jednak w strategii województwa kujawsko-pomorskiego.
    - Dziwne, żebyście uchwalali studium nanosząc coś, z czym się w ogóle nie zgadzacie. Wszyscy tego parku chcą, ale nie ma na niego pomysłu. Nie wiadomo, jakie są jego granice. Nie ma żadnych dostępnych materiałów i propozycji na jego temat. Ja nie będę ustalać granic, gdzie ten park ma przebiegać. I to jest główny zarzut wojewody, że park nie został wprowadzony do studium. Marszałek województwa cały czas żądał wprowadzenia tego parku krajobrazowego - zwróciła uwagę Małgorzata Janiak.
    Zgodnie z przyjętym przez radnych studium, na terenie gminy nie mogą powstać jakiekolwiek farmy wiatrowe. Wojewoda zwróciła jednak uwagę, że pomimo zakazu lokowania elektrowni wiatrowych na terenie gminy, w studium znalazły się zapisy o wiatrakach. Projektantka wyjaśniła, że studium pozwala na instalowanie małych wiatraczków na dachach i niewielkich pojedynczych wiatraków przydomowych.
    Błędy w studium, które wychwyciła wojewoda, kwalifikują uchwalony pod koniec stycznia dokument do całkowitego unieważnienia. Małgorzata Janiak ma jednak nadzieję, że Wojewódzki Sąd Administracyjny uwzględni argumenty biura projektowego i gminy i studium nie unieważni. - Moja kancelaria prawna wielokrotnie wygrywała z wojewodą. To bardzo dobra międzynarodowa firma. Jeżeli wygramy sprawę, to studium będzie prawomocne. Jeśli przegramy, to nie wiemy, w jakim zakresie przegramy. Jeśli będziemy musieli wprowadzić park krajobrazowy, to ja widzę pat, z którego nie będę potrafiła wybrnąć - nie kryła projektantka.
    Radca prawny Bogusław Szymczak wyjaśnił, iż w obecnej sytuacji gmina ma możliwość uchylić studium lub czekać do chwili rozstrzygnięcia sprawy przez sąd. Gdyby radni już teraz zdecydowali się na uchylenie studium, to cała procedura z jego uchwaleniem zaczęłaby się od początku. - I wrócą nam znowu elektrownie wiatrowe - przestrzegała Małgorzata Janiak.
    Radna Maria Warda stwierdziła, iż wojewoda swoją decyzją wystawiła sobie świadectwo. Dziwiła się, że na początku nie było żadnych uwag, a pojawiają się one po blisko 9 miesiącach od chwili uchwalenia studium. Radna przekonywała również, by poczekać w tej sprawie na rozstrzygnięcie sądu.
    Małgorzata Janiak wyjaśniła, iż wojewoda ma 12 miesięcy na uchylenie uchwały. - To jest nieeleganckie, ale ma prawo. Może jeszcze później wnieść sprawę do NSA. Jeśli studium musielibyśmy zacząć robić od nowa, to procedura ta trwałaby jeszcze dłużej, bo jako strona przystąpiłyby firmy zainteresowane lokalizacją farm wiatrowych - dodała projektantka.
    Radny Mariusz Kazik dociekał, co stanie się, jeśli sąd zakwestionuje w studium jedynie sprawę parku krajobrazowego. Małgorzata Janiak nie ukrywała, że trudniejszą do obrony będzie sprawa rezerwatu źródła Gąsawki niż parku krajobrazowego. - W skardze do WSA jest zapis, iż wójt miał prawo w pełni nie uwzględnić uwag marszałka województwa, ale tym niemniej wątpliwości budzi fakt... - na takiej zasadzie jest przygotowane to pismo do WSA. Nie wprowadziliśmy do studium parku, bo nie było na to zgody - zaznaczyła projektantka.
    Wójt Zdzisław Kuczma wyjaśnił, iż 4 lutego 2014 roku w Urzędzie Marszałkowskim w Toruniu odbyło się spotkanie, podczas którego wszyscy samorządowcy jednoznacznie wyrazili negatywną opinię na temat Pałuckiego Parku Krajobrazowego. Przypomniał, iż gąsawscy radni opowiedzieli się przeciw tworzeniu parku. Wójt zaznaczył, iż zgodnie z obowiązującymi przepisami tworzenie parku odbywa się za zgodą rady gminy. I dodał: - Nie daj Boże, żeby było odrzucone to studium. Dopiero zacznie się podjazd z wiatrakami. Firma chcąca wprowadzić wiatraki po odrzuceniu tego studium będzie mogła przystąpić jako strona i nie będziemy mieli na to wpływu i ponownie będziemy walczyli z wiatrakami.
    Biorący udział w posiedzeniu komisji radni jednogłośnie wyrazili opinię, by studium nie uchylać, tylko poczekać na rozstrzygnięcie Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Gmina odpowie na skargę wojewody i prześle pismo do WSA.
    Uchwalone w styczniu przez radnych studium póki co cały czas obowiązuje. Radny Wiesław Zajączkowski ma jednak wątpliwości, czy będzie obowiązywać dalej, i czy sąd rozstrzygnie sprawę na korzyść gminy. - Niewpisanie do tego studium rezerwatu źródeł Gąsawki ten dokument dyskwalifikuje. My to przegramy. To jest dla nas katastrofa - powiedział nam radny.

Arkadiusz Majszak
Pałuki nr 1184 (43/2014)

Reklama

 

Przejdź do forum.

Aplikacja na Androida

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo palukiznin.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości