Szubin, gmina, Noteć, jaz, zalanie, łąka
Zalała ich Noteć, zalała ich krew
Mówią, że zalało 300 hektarów łąk, drugi pokos jest już do niczego, nie mają czym karmić zwierząt, a straty idą w dziesiątki tysięcy złotych. Winna woda z Noteci, która zalała ich łąki. Na ten stan rzeczy złożyło się kilka przyczyn: nieczyszczone koryto Noteci, opady deszczu, obniżenie poziomu łąk, piętrzenie wody, zatory na przepustach.
Tak na zdjęciu satelitarnym wygląda sytuacja związana z gospodarką wodną w okolicach Chobielina źródło: Google maps Przez ostatnie dwa lata na nadnoteckich łąkach w okolicy Samoklęsk Dużych, Wymysłowa i Chobielina w gminie Szubin był spokój. Dokładnie rok temu stan wszystkich rzek był dramatycznie niski. Noteci również. Temat zalanych czy podtopionych łąk nie istniał. Wydawało się nawet, że nie wróci. Ale wrócił i to znowu w dniach, w których rolnicy szykowali się do drugiego pokosu siana.
Pod koniec lipca sołtys Starego Jarużyna Józef Bączek, który jest mieszkańcem wsi Wymysłowo (jest częścią sołectwa Stary Jarużyn), wyjechał na nadnoteckie łąki. Był już czas, by dokonać drugiego w tym roku pokosu traw. Jakież było jego zdziwienie, gdy zobaczył na swojej łące stojącą wodę. Jego zdaniem, został dokonany sabotaż, a autorem jest zarządca jazu w Chobielinie, który zamiast podnieść zapory, trzyma je zamknięte. Woda w Noteci się podnosi i wylewa na okoliczne tereny. Pod wodą znalazło się 300 ha łąk. Sołtys w kilku zdaniach opisał problem i wysłał pismo do wojewody bydgoskiego, starosty nakielskiego i burmistrza Szubina. Działo się to 18 lipca. Sołtys domagał się też wstrzymania pozwolenia wodnoprawnego dla zarządcy jazu. Z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej w Poznaniu otrzymał odpowiedź, że wysoki stan wody w Noteci jest wynikiem obfitych opadów deszczu. Instytucje w pismach wskazywały na to, że to dawne Gospodarstwo Rybackie Ślesin (obecnie CGFP Ryby sp. z o.o.) jest zarządcą jazu i ono posiada pozwolenie wodnoprawne nad regulowaniem poziomu wody na jazie w Chobielinie.
W związku z tym, że w połowie sierpnia łąki znów zostały podtopione, 15 sierpnia grupa rolników udała się na jaz w Chobielinie, by podnieść zapory. Musieli tłumaczyć się przed policją. Następnego dnia spotkali się ze starostą Tomaszem Miłowskim, który zobowiązał się do zbadania sprawy.
ZALANE ŁĄKI
Z zalewaniem łąk nad Notecią jest jak z przewracaniem kostek domina. Jak przewróci się jeden element, to pociąga za sobą kolejne. Wraz z sołtysem Józefem Bączkiem udaliśmy się na przepiękne krajobrazowo tereny, by zobaczyć efekt i dotrzeć do przyczyn podtopień. Efektu długo nie trzeba szukać. Całe areały łąk stoją pod wodą i przypominają azjatyckie plantacje ryżu, a nie polskie łąki. Miejscami widać, jak woda przelewa się z Noteci na łąki. Rolnicy to skrzętnie nagrali, by pokazać osobom odpowiedzialnym za utrzymanie rzeki i staroście nakielskiemu. Ich frustracje potęgują straty, jakie ponieśli, ponieważ ta trawa, która jest na łąkach, nie nadaje się na siano. Wobec braku siana dla krów, muszą dokonać zakupu pożywienia dla zwierząt. Zdaniem rolników, przyczyną ich trudnej sytuacji jest piętrzenie wody na Noteci.
Przyczyna położona jest w Chobielinie. Przysłowiowy rzut beretem od siedziby byłego ministra spraw zagranicznych. Przy dawnym młynie znajduje się jaz, wybudowany ponad 100 lat temu. Wtedy służył do piętrzenia wody w rzece. Woda napędzała młyńskie koło. Dziś młyn już nie działa, a jaz został. Na regulowanie nim poziomu wody w Noteci ma pozwolenie wodnoprawne Gospodarstwo Rybackie ze Ślesina, które teraz nosi nazwę CGFP Ryby sp. z o.o. Między Występem w gminie Nakło a Chobielinem w gminie Szubin gospodarstwo prowadzi hodowlane stawy rybne o powierzchni 235 ha. Do nawodnienia stawów rybnych służy woda z Noteci. Dostarczana jest ona specjalnym rowem nawadniającym, który biegnie w Chobielinie między Notecią a tzw. starorzeczem Noteci.
Jak wyjaśnił Józef Bączek, rów nawadniający położony jest wyżej od Noteci, a co za tym idzie, trzeba wysoko spiętrzyć wodę na jazie, by ta wpłynęła do rowu nawadniającego. Woda jest piętrzona zgodnie z pozwoleniem wodnoprawnym wydawanym przez starostę nakielskiego. Zdaniem sołtysa należy zweryfikować dane z pozwolenia i nie pozwolić administratorowi jazu na tak wysokie piętrzenia. Pozwolenie wodnoprawne daje możliwość piętrzenia na ok. 1,4 m, ale sołtys mówi, że powinno być 20 cm niższe. Józef Bączek i okoliczni rolnicy są zdania, że starosta powinien zweryfikować te dane i wydać pozwolenia, ale z innymi parametrami piętrzenia.
Tuż przy jazie w Chobielinie znajduje się tzw. kazał burzowy, który pozwala zmniejszyć poziom Noteci w przypadku gwałtownych opadów i szybkiego narastania poziomu wody w rzece. Sołtys powiedział, że zastawka na tym kanale bardzo dawno nie była podnoszona. Rolnicy 15 sierpnia chcieli sami ja unieść, by woda w Noteci spadła, ale pojawiła się policja. Mimo tego, ktoś - jak to ujął sołtys - podniósł zastawkę na 4 godziny, a rolnicy nie pozwolili zamknąć. W tym czasie woda 2 km w górę rzeki opadła o 20 cm. - I tu jest przyczyna - mówi Józef Bączek.
Rolnicy twierdzą, że gospodarstwo rybackie zamiast piętrzyć wodę w Noteci, powinno zainwestować w pompy, które pozwoliłyby nawodnić stawy bez konieczności utrzymywania - ich zdaniem - zbyt wysokiego poziomu na rzece.
Starorzecze, stanowiące granicę między obiema wspomnianymi gminami, pełni funkcje rowu, którego zadaniem jest zbieranie wody z okolicznych łąk. Problem polega na tym, że jest on notorycznie zapchany. Zator tworzy się na przepuście pod drogą prowadzącą z Występu do Chobielina. Na jednym końcu mostka, tym od strony Chobielina, znajduje się granica gmin. Jeden problem, jak wyjaśnił sołtys, polega na ustaleniu, kto ma czyścić przepust pod mostkiem, a drugi na tym, że przejazdu przez starorzecze nie ma na mapach. Sołtys kilka dni wcześniej z synem sam się wziął za udrażnianie przepustu na starorzeczu, ale na niewiele się to zdało, bo znowu się zatkał, a jak się zatkał, to przepływu wody nie ma, a jeśli woda nie płynie, to z rowu zawartość wylewa się na łąki.
Na problem z piętrzeniem wody i złym stanem przepustu nakłada się problem kolejny, dotyczący stanu koryta Noteci. Rolnicy mówią, że koryto jest dziurawe, a administrator rzeki, czyli RZGW Poznań, przeznacza zbyt mało środków na naprawę. Łata się jedną dziurę, a przez dwie kolejne woda leje się na łąki.
Załamany Józef Bączek, a w tle zalana łąka fot. Remigiusz Konieczka ZAROŚNIĘTE ROWY
19 sierpnia na nakielskiej przystani starosta Tomasz Miłowski spotkał się z rolnikami i zaprosił wszystkie strony zajmujące się administrowaniem korytem Noteci, a mianowicie Agnieszkę Siłacz - kierownik Zarządu Zlewni Noteci z Bydgoszczy, który wchodzi w skład RZGW Poznań, Wojciecha Skwierawskiego - kierownika biura terenowego w Nakle, które wchodzi w skład Kujawsko-Pomorskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych we Włocławku, burmistrza Szubina Artura Michalaka, wiceprezesa CGFP Ryby Karola Kabacińskiego i zastępcę burmistrza Nakła Piotra Kalamona.
Na wstępie starosta nakielski odniósł się do postulatów rolników dotyczących ewentualnej zmiany pozwolenia wodnoprawnego. Wyjaśnił, że pozwolenie co prawda wydaje starosta, ale na podstawie operatu przygotowywanego przez fachowców. Wniosek składa podmiot, który zarządza jazem i jeśli dokumentacja jest w porządku, to starosta nie może nie wydać zgody. Tak samo, jak mówił starosta, rzecz się ma z pozwoleniem na budowę. Jeśli dokumenty są w porządku, to zgoda jest wydawana. Takie procedury określa ustawa i organ wydający zgodę zobowiązany jest do ich przestrzegania.
Agnieszka Siłacz, wyjaśniając przyczyny zalania łąk, wymieniła ich kilka. Powiedziała, że Dolina Noteci siada. Jej poziom w stosunku do rzeki jest coraz niższy i coraz trudniej teren odwodnić. Sama rzeka też jest specyficzna, z licznymi zakolami, gęsto porośnięta roślinnością, bez żeglugi, która ograniczałaby roślinność. RZGW ma problemy z wykaszaniem roślinności, ponieważ nie ma odpowiedniego sprzętu. Dodała, że w lipcu w tym rejonie odnotowano obfite opady deszczu. W przeciągu dwóch dni spadła 1/5 średniorocznego opadu. Także na początku sierpnia spadło tyle deszczu, ile w całym sierpniu 2015 r. Spowodowało to gwałtowne podniesienie wód i ze względu na sytuację w dolinie ta woda nie odpływa. Agnieszka Siłacz powiedziała też, że między 14 a 16 lipca na jazie na Noteci stan wody przyrósł o 122 cm. Na Kanale Bydgoskim przepiętrzenia wynosiły 60 cm.
Rolnicy stwierdzili jednoznacznie, że to nie opady są przyczyną podtapiania łąk. Wojciech Skwierawski wyjaśnił, że ZMiUW administruje jazem w Turze i na początku lipca otrzymali informację z RZGW, by podnieść ten jaz, ponieważ miały być obfite opady deszczu. Znaleźli też wyrwę w skarpie Noteci i poinformowali RZGW. Zarząd Melioracji nie znajduje u siebie winy w podtopieniu łąk. Wojciech Skwierawski powtórzył, że łąki osiadają. Nawet o metr, a jak woda dostanie się na taką łąkę, to już zostanie.
- My o tym wszystkim wiemy. Dobrze, że pan jest - komentowali rolnicy.
Kierownik dodał, że piętrzenie wody na śluzie w Chobielinie nie jest przyczyną zalewania łąk. - Stan waszych łąk, to stan poniżej śluzy. Noteć od Chobielina do Turu nie ma połączenia z waszymi łąkami. Nie licząc wyrw - powiedział kierownik.
- Jak nie ma? Pracownik zamyka jaz, na którym podnosi się woda, jedziemy na łąki, a tam woda bulgocze - twierdzili rolnicy.
- Widocznie coś jest nieszczelne. Może dziury po bobrach, a nie Chobielin - mówi Wojciech Skwierawski.
- Bzdury pan opowiada. Cztery godziny podniesiona była tama na Chobielinie i przez cztery godziny i 20 cm mniej wody na łąkach - mówili rolnicy
- Bo została zaworkowana dziura - stwierdził kierownik.
CZYJ JEST JAZ
Obecny na spotkaniu Jan Gimbut, który w latach 70. wykonywał projekt stawów, przyznał, że przed 1989 rokiem urządzenia i rowy melioracyjne były utrzymane w należytym porządku. Teraz - jego zdaniem - wygląda to tragicznie. Rowy zarośnięte, a zastawki zardzewiałe. Dodał, że poziom piętrzenia wody na jazie w Chobielinie nie ma wpływu na zalewanie łąk. Nie Noteć, a starorzecze ma odbierać wodę z łąk.
- Każdy wie, że rowy powinny być na wiosnę i jesień konserwowane. Jeżeli to będzie, to śmiało możemy się nie obawiać deszczów. Chyba, że jest powódź - powiedział. Jego zdaniem gospodarstwo rybackie nie ma wpływu na zalewanie, a teraz piętrzenie i tak jest niższe. Przyczyną zalań są opady i niewykoszone rowy melioracyjne. RZGW nie ma z kolei środków na czyszczenie, ale w pierwszej kolejności trzeba zlikwidować zator na starorzeczu. Z kolei czyszczenie rowów leży w gestii samych rolników, a jeśli są członkami spółki wodnej, to robi to spółka.
Przedstawiciel spółki wodnej przyznał, że nie wszyscy rolnicy z terenu gminy Szubin są w spółce wodnej. Z 6.600 ha objęte działaniem spółki jest 3.363 ha, czyli ok. 50%. Na obszarze nadnoteckim ten procent jest jeszcze mniejszy. Spółka wodna obciąża członka 34 zł na hektar. Spółka z tych ponad 3 tys. hektarów ma 114.342 zł. Trzy wspomniane wsie Samoklęski Duże, Wymysłowo, Chobielin do spółki wodnej dają 4.500 zł. To jest 3,9% całej działalności spółki wodnej. Dotacje z gminy kierowane są według składek i dzielone są procentowo.
Podczas dyskusji Wiesław Kmieć zapytał, jakim prawem jaz w Chobielinie użytkuje Gospodarstwo Rybackie ze Ślesina. Agnieszka Siłacz powiedziała, że jaz jest prywatny, a wiceprezes CGFP zaprzeczył. Stwierdził, że zgodnie z pozwoleniem wodnoprawnym grunt, na którym jest jaz, należy do RZGW, więc jaz też. Gospodarstwo rybackie jest jedynie użytkownikiem jazu. Ale dokumentu dzierżawy czy też użytkowania spółka nie ma. Przedwczoraj Agnieszka Siłacz potwierdziła, że jaz nigdy nie widniał w ewidencji RZGW. Zdaniem zarządcy rzeki, ten jaz należy do spółki.
Starosta Tomasz Miłowski powiedział, że RZGW winno zadbać o koryto rzeki, a jak dotychczas nie robiło tego. Burmistrz Szubina Artur Michalak powiedział, że skoro RZGW przyznało, że nie ma środków na kompleksową konserwację, a działania ograniczają się do napraw bieżących, to rolnicy powinni wystąpić o odszkodowania do RZGW. Rolnicy ponieśli straty i gdzieś powinni dochodzić swoich praw. Gmina te żądania poprze.
- My nie jesteśmy instytucją wypłacającą odszkodowania w takich sytuacjach - powiedziała Agnieszka Siłacz, a w rozmowie z Pałukami przyznała, że skoro zostały naruszone interesy rolników, to zgodnie z art. 133 Prawa wodnego powinni wystąpić do starosty z wnioskiem o zmianę pozwolenia, ale wniosek winien być poparty odpowiednimi argumentami.
Karol Kabaciński, wiceprezes CGFP Ryby sp. z o. o. w rozmowie z Pałukami wyjaśnił, że wody pobierają 20-30 procent mniej, a Noteć piętrzona jest na około metr, ponieważ zostało odmulone dno kanału doprowadzającego. - Tyle ile spiętrzymy, tyle pobieramy - deklarował wiceprezes. Dodał, że rolnicy powinni być wdzięczni spółce za to, że pobiera wodę do stawów, bo gdyby tego nie robiła, to woda ta zostałaby na łąkach.
Remigiusz Konieczka
Pałuki nr 1280 (34/2016)
Przejdź do forum.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze