Gałęzewo
Zamulone rury
Rurociąg melioracyjny między studzienkami w Gałęzewie powinien być udrożniony, bo rury są zapchane i woda zalewa okoliczne pola - uważa Mikołaj Gic. Szef spółki wodnej Stanisław Bazułka twierdzi, że rurociąg jest drożny, a grunty mogą być okresowo zalewane, bo - mimo że zostały zaadaptowane na orne - stanowią użytki zielone.
Mikołaj Gic pokazuje zapchane rurki melioracyjne, które odkopał w pobliżu studzienki Mikołaj Gic - doświadczony meliorant z Gałęzewa od kilku już lat zabiega w Gminnej Spółce Wodnej o udrożnienie rurociągu pomiędzy dwiema studzienkami, które odprowadzają wodę z jego pola.
Mikołaj Gic ponad 30 lat zawodowo zajmował się melioracją. Teraz sam ma problem, gdyż - jak mówi - na jego polu często stoi woda i teren jest grząski.
Studzienka jest na polu sąsiada, ale nie spełnia ona swojego zadania. - Dreny są pozarastane, dalej woda, która najdzie do studzienki, nie płynie do następnych, gdzie ostateczne odprowadzenie jest do Strugi Ryszewskiej. Wystarczy przeczyścić rurociąg między naszą a kolejną studzienką, bo spad jest tam minimalny, a przez lata woda naniosła ziemię - tłumaczy Mikołaj Gic.
Po wielu nieudanych próbach wezwania specjalistów ze spółki, sam postanowił odkopać dreny prowadzące do studni. Dreny te były niedrożne, porośnięte korzeniami i zaklejone ziemią, co udowadniał pokazując odkopane, leżące na polu rurki drenarskie. Mikołaj Gic zapewnia, że odkopałby ich więcej, jednak wiek już mu na to nie pozwolił.
Rurki, które wskazywał Mikołaj Gic, zdaniem kierownika Gminnej Spółki Wodnej w Rogowie Stanisława Bazułki, na pole przywieźli melioranci i nimi oznaczyli bieg drenów dochodzących do studzienki. Tłumaczy też, że woda między studzienkami przepływa, jednak spad na tym rurociągu jest mały, zaledwie 4 cm na 90 metrach długości. - Zgodnie z przeznaczeniem są to użytki zielone, które mogą być okresowo zalewane, a nie grunty orne i na własne ryzyko właściciela są one zasiewane. Urządzenia melioracyjne odbierają wodę, pan Gic chce na nas wymusić prace, a rurociąg melioracyjny między studzienkami jest drożny - mówi Stanisław Bazułka. Kierownik Spółki Wodnej zapewnił, że jego pracownicy odkopali i udrożnili drenarkę, przy tym odkopali też dodatkowo starą, którą również połączyli w całość. Szef melioracji wspomniał też o znacznej ilości opadów w tym roku, bo przez pół roku spadło więcej wody niż w poprzednich latach przez cały rok.
Mikołaj Gic mówi, że sam wykopywał rury, ale potem sił mu zabrakło. Zdaniem Mikołaja Gica, wyczyszczenie rurociągu pomiędzy studzienkami rozwiąże problem zalegania wody na polach i wokół studzienki. Ciągniki rolnicze nie będą grzęzły i z pracami polowymi nie będzie trzeba czekać aż słońce i wiatr osuszą glebę. - Jeśli w rurociągu pozostaje jedynie wąski przepływ, to nad nagromadzonymi przez wodę osadami, przy tak minimalnym spadzie rurociągu, woda w nim stoi i nie ma odpływu - tłumaczył Mikołaj Gic. Przy następnej studzience udowadnia, że woda z rurociągu nie płynie: - Proszę, w studni nie ma żadnego ruchu, lustro jest idealnie spokojne, czyli woda nie spływa. Zapewnia, że gdyby był młodszy, sam by udrożnił rurociąg i nie wnioskował o to do spółki.
Jednak Stanisław Bazułka tłumaczy, że rurociąg jest drożny, jest on częściowo zamulony, ale woda odpływa. - W ostatnich dniach wymieniliśmy rurę dopływową do studzienki na sąsiednim polu Gica, zabetonowaliśmy szczeliny, połączyliśmy dodatkowo starą drenarkę - tłumaczy szef rogowskiej melioracji, ale zapewnił też, że do tematu Gałęzewa powróci.
Sylwia Wysocka
Pałuki nr 970 (37/2010)
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze